Obserwatorzy z całego świata, także z Polski, nie mogą się nadziwić co dzieje się podczas szczytu COP24. Gospodarz spotkania w sprawie ratowania planety reklamuje najmniej ekologiczną energetykę.

Sesja konferencji stron ramowej konwencji narodów zjednoczonych w sprawie zmian klimatu – tak oficjalnie nazywa się to wydarzenie, a chodzi o to, by kraje ONZ porozumiały się, jak uratować ludzkość przed samą sobą. Porozumienia ze szczytu klimatycznego w Paryżu z 2015 roku zakładają, że trzeba zatrzymać wywołaną przez gospodarkę tendencję do ocieplania się planety, do poziomu poniżej 2°C do 2100 roku. Jeśli nie poradzimy sobie z tym, życie na planecie dosłownie się ugotuje.

W tym roku Polska gości delegatów organizacji liczącej 195 państw. To okazja by pochwalić się inwestycjami w ekologiczną energetykę, poszukać zagranicznych partnerów do jej rozwoju, złapać ważne kontakty, które pomogą nam wypełnić cele narzucone przez UE w zakresie ochrony klimatu. Obecne prognozy niestety są bardzo pesymistyczne i wszystko wskazuje na to, że po 2020 przyjdzie nam płacić solidne kary. Poziom zanieczyszczenia powietrza od początku sezonu grzewczego dorównuje, a w niektórych miejscach przebija „osiągi” z miast Indii czy Chin. Zatem szczyt COP24 to także czas, w którym Polska mogłaby popracować nad wizerunkiem kraju, który chce się zmieniać i razem z bogatszymi partnerami zadbać o przyszłość. Mogłaby, ale wybiera inną drogę.

W poniedziałek na pojawiających się delegatów czekała... orkiestra górnicza. Oczywiście nie można się kłócić, że to piękna tradycja, wciąż żywa w takim mieście jak Katowice. Jednak w kontekście powszechnej dyskusji nad odejściem od węglowej energetyki zdaje się dość... nietrafione. 

 

 

Nie był to zresztą przypadek, bo goście mogli też podziwiać wystawę przygotowaną przez gospodarzy, na której dosłownie wszystko było z węgla. Sponsorem przygotowań COP24 w Katowicach jest między innymi Jastrzębska Spółka Węglowa, jeden z największych w Europie producentów koksu. Polski prezydent podczas otwarcia obrad mówił, że „węgiel nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w ochronie klimatu”. Środowisko naukowe złapało się za głowę, organizacje ekologiczne nie szczędziły ostrych komentarzy. 

 

- Już na starcie szczytu klimatycznego polska prezydencja dostała żółtą kartkę. Coraz więcej krajów jest zniecierpliwionych, a nawet rozczarowanych. Podczas gdy wielu delegatów chce tu rozmawiać nie tylko o technikaliach, ale przede wszystkich o działaniach w walce z kryzysem klimatycznym, polska prezydencja nie tylko nie dołącza, ale wręcz blokuje taką dyskusję. Bezprecedensowa deklaracja czterech poprzednich prezydencji mówi jasno i zgodnie z najbardziej aktualną wiedzą naukową: trzeba działać szybko i odważnie. To, że taka deklaracja pojawiła się bez udziału Polski, jest jednoznacznym sygnałem, że świat oczekuje od nas więcej pracy i ambicji - powiedział Robert Cyglicki, dyrektor programowy Greenpeace na Środkową i Wschodnią Europę.

Kolejny dzień obrad to między innymi wypowiedz premiera Mateusza Morawieckiego, który przekonuje, że nasz kraj „jest liderem działań na rzecz powstrzymania globalnego ocieplenia”. Polska w prawie 80% stoi na energetyce węglowej, a sytuacja prawna nie sprzyja rozwojowi odnawialnych źródeł. To w połączeniu z wystawą promującą węgiel i wypowiedziami najważniejszych osób w państwie sprawiają, że szczyt zaczyna zakrawać na ponury żart – co pokazują chętnie w internecie obserwatorzy i goście.   

 


„Tegoroczna tematyka węgla jest w silnym kontraście z zeszłorocznym COP w Fiji” – pisze Brian Kahn z portalu Earther – To jedno z najmniejszych wyspiarskich państw walczących, wprowadza rozwiązanie nazwane Dialog Talanoa, które ma jeszcze bardziej rozbudzać ambicje klimatyczne innych państw.”

Prezydent Fiji, wraz z trzema innymi poprzednikami w COP opublikował list, w którym wzywa wszystkich do wzmożenia wysiłku w walce z ociepleniem klimatu. 

„Polskie zaangażowanie w utrzymanie węgla nie jest znakiem, by tegoroczny przewodniczący COP podzielał tę wizję” – podsumowuje Kahn.

Podczas tradycyjnej Barbórki w Brzeszczach prezydent Polski zapewnił górników, że kraj dalej będzie stawiał na węgiel.

-  To nasz wielki skarb, mamy największe zasoby w Europie. I proszę się nie martwić, dopóki ja pełnię w Polsce urząd prezydenta nie pozwolę na to, aby ktokolwiek zamordował polskie górnictwo - powiedział. 

Szczególnym gościem szczytu jest sir David Attenborough. Twórca popularnonaukowych programów, pisarz, popularyzator ekologii i nauki jest prawdziwą ikoną wśród dziennikarzy przyrodniczych i dokumentalistów. 

- Jesteśmy obecnie świadkami wywołanej działaniami człowieka katastrofy na skalę światową. Zmiany klimatyczne to największe zagrożenie od tysięcy lat – powiedział podczas szczytu w Polsce. Pozostaje mieć nadzieję, że dostrzegą to także inni, nie tylko epatująca węglem Polska, ale także choćby USA, których prezydent Donald Trump otwarcie przyznaje, że nie wierzy w zmiany klimatu. 

Źródło: Earther / GreenPeace