Pete Casey podejmuje się nie lada wyzwania - chce przeciąć Amerykę Południową wzdłuż Amazonki. O swojej brawurowej wyprawie opowiada Piotrowi Chmielińskiemu, który na przełomie 1985/86 roku jako pierwszy człowiek w świecie przepłynął pontonem i kajakiem całą Amazonkę, a dziś współorganizuje, śledzi i wspiera innych, którzy mierzą się z Królową Rzek.

Mówi o sobie: „Nie mam wojskowych, sportowych czy harcerskich doświadczeń, ani wykształcenia uniwersyteckiego, a moje życie było całkiem typowe dla budowlańca z Sussex”. Dwa lata temu postawił wszystko na jedną kartę - sprzedał dom, kielnię zamienił na maczetę, buty murarza na wygodne buty do chodzenia, bagażówkę na plecak i opuścił betonową dżunglę, by wkroczyć do tej naturalnej. Wkroczyć w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pete Casey z Wielkiej Brytanii postawił sobie bowiem za cel przejść niebagatelną trasę – wędrując od ujścia do źródła Amazonki planuje dokonać trawersu Ameryki Południowej od wybrzeża Oceanu Atlantyckiego do wybrzeża Pacyfiku. W sumie około 8000 km. Już sam kierunek poruszania się – ze wschodu na zachód, nie z nurtem Amazonki, ale pod prąd, czyni tę wyprawę nietypową.  A o jej wyjątkowości decyduje ponadto sposób realizacji ekspedycji. Pete nie korzysta z żadnych środków transportowych, poza własnymi nogami. Gdy trzeba przepłynąć jeden z licznych dopływów największej rzeki świata, przepływa go wpław. Gdy trzeba przepłynąć samą Amazonkę, też ją przepływa wpław. W podróży towarzyszą mu przewodnicy, mający stanowić swoisty gwarant bezpieczeństwa, szczególnie na terenach opanowanych przez bandyckie grupy parające się przemytem, handlem narkotykami, a nade wszystko rozbojami.

Pete jest w podróży już od dwóch lat. W tym czasie pokonał dopiero dystans około 2900 km. Niedawno opuścił miasto Tefe w Brazylii. Przed nim jeszcze daleka droga. „Myślę o dalszej wędrówce w kategoriach krótkich celów: kolejna większa miejscowość, przekroczenie jakiegoś ważnego akwenu – mówi Pete. – Nie zastanawiam się i nie planuję, kiedy dotrę do źródła Amazonki, bo ten cel jest jeszcze bardzo odległy w czasie i przestrzeni.”   

Co go skłoniło do podjęcia wyprawy i poświęcenia swego dotychczasowego życia dla kilku lat wędrówki przez Amazonię? „Zawsze byłem zafascynowany tym niezwykłym kawałkiem naszej planety. Miałem już wcześnie doświadczenie z Amazonką i od tego pierwszego pobytu, myślałem o powrocie w ten rejon świata, by odbyć podróż swego życia.”

Wędrując pilnie obserwuje otoczenie, zafascynowany amazońską florą i fauną, wspaniałymi krajobrazami, głosami dżungli, kolorami i oczywiście poznaje mnóstwo ludzi – tych przyjaznych i serdecznych, ale i nie tylko tych. O swoich dotychczasowych doświadczeniach opowiada w rozmowie z Piotrem Chmielińskim.   

Piotr Chmieliński: Pete, Twoja podróż po i wzdłuż Amazonki trwa już ponad dwa lata. Jakie najważniejsze lekcje i doświadczenia zdobyłeś w tym czasie?

Cierpliwość
Jeśli odejmiesz 7 miesięcy, które musiałem spędzić w Manaus, to moja podróż faktycznie trwa niecałe półtora roku. Sądzę, że nauka bycia cierpliwym jest lekcją numer jeden. Kiedy zaczynałem wyprawę łatwo wpadałem we frustrację, gdy sprawy nie układały się według planu i trwały dłużej niż się spodziewałem. Teraz idę z prądem (chociaż w rzeczywistości poruszam się dosłownie pod prąd). Zdałem sobie sprawę, że moja podróż dzięki temu stała się bardziej wciągająca i interesująca, a ja wciąż sobie przypominam, że nie uczestniczę w wyścigu. Po co pędzić tak szybko jak się da, z klapkami na oczach, nie chłonąc tego wszystkie, co mnie otacza?

Rada
Nauczyłem się uważnie słuchać rad tubylców i traktować je poważnie, ale przy tym używać własnej intuicji i czytać między wierszami. Zagrożenia oczywiście istnieją, ale te, o których ludzie mówią najwięcej, często są przesadzone i nieproporcjonalne w stosunku do rzeczywistości. Nieuzasadnione obawy mogą niepotrzebnie zrujnować podróż.

Szczęście
Nie jestem antropologiem, ale wydaje mi się, że miarą szczęścia ludzkiego jest coś więcej niż tylko pieniądze czy dobra materialne. Widziałem ludzi prowadzących proste życie - w bardzo dosłownym sensie z dnia na dzień  - w społecznościach oddalonych od świata - i pomimo braku pieniędzy i pewnych możliwości, sprawiają wrażenie zadowolonych. W tych społecznościach, gdzie wszyscy znają wszystkich, ludzie wydają się bardziej ufni i godni zaufania, bardziej wspierający się nawzajem, bardziej optymistyczni i szczęśliwi. Istnieje prawdziwe poczucie przynależności i tożsamości, co – myślę - w miastach zostało utracone. Nasze poczucie jedności, własnej wartości i szacunku oraz przynależności, tracimy kiedy przenosimy się z małych społeczności do miasta, gdzie istnieje niebezpieczeństwo stania się tylko pionkiem, a nie cenionym, wyjątkowym i równym członkiem społeczności.

Strażnicy
Uświadomiłem sobie także, po przejściu przez dżunglę i zobaczeniu tego osobiście, że przed wynalezieniem zmotoryzowanych narzędzi ścinających i pojazdów mechanicznych, las chronił się korzystając z naturalnych mechanizmów obronnych takich jak jaguar, węgorz elektryczny, komary, kajmany, piranie i mnóstwo innych zwierząt i owadów - naturalnych strażników lasu deszczowego. Do tego możemy dodać szeroką gamę drzew i roślin z ostrymi, jak brzytwa cierniami, liśćmi lub korą, które mogą kaleczyć skórę, lub z kolcami wielkości igieł. I oczywiście groźne i ciemne, jak z koszmarnych snów bagna.

Stopy
Nauczyłem się dbać o moje stopy. Nocą trzymam się ścisłej rutyny po rozbiciu obozu w lesie. Problemy mogą się szybko rozwijać, jeśli nie masz odpowiedniego obuwia i nie traktujesz poważnie swojej pielęgnacji stóp.

Plan
I wreszcie uwaga o planowaniu. Nauczyłem się wszystko dobrze planować i przygotowywać, unikając pokusy posuwania się naprzód w pośpiechu. Gdy jesteś w odległej dżungli, każdy krok jest potencjalnie niebezpieczny, a na ratunek nie można praktycznie liczyć.
Myślę, że ten cytat podsumowuje to najlepiej: "Wspinaj się, jeśli chcesz, ale pamiętaj, że odwaga i siła są niczym bez roztropności, a chwilowe zaniedbanie może zniszczyć szczęście życia. Nie rób niczego w pośpiechu; zważaj na każdym kroku; i od początku myśl, jaki może być koniec."[Edward Whymper, Scrambles Among the Alps]