Kreatywny internauta udowadnia jak łatwo jest nas oszukać. Nie jest pierwszy, ani ostatni, jednak technika, z której korzysta jest na tyle dopracowana, że aż niepokojąca. I dostępna dla każdego.

„Deepfakes to okna do światów równoległych” - pisze na swojej stronie autor działającego w portalu YouTube kanału Ctrl Shift Face. Przekonuje, że tworzy dla czystej rozrywki i już na samym początku zwraca uwagę na to, że jego filmiki nie mają niczego wspólnego z prawdą. Do swoich produkcji wykorzystuje ogólnodostępne darmowe narzędzie o nazwie DeepFaceLab.

Dzięki technologii podmieniania twarzy w filmach można przeprowadzić niesamowite eksperymenty. Co by było, gdyby w „Lśnieniu” Stanley'a Kubricka główną rolę zagrał Jim Carrey? A gdyby zamiast Arnolda Schwarzeneggera w „Terminatorze II” zagrał Sylwester Stalone? David Bowie śpiewający „Never gonna give you up” Ricka Astley'a? Proszę bardzo. Teraz to żaden problem.

"Lśnienie" - oryginał

"Lśnienie" - z wklejoną twarzą Jima Carrey'a

"Full metal Jacket" - oryginał 

"Full metal Jacket" - z wklejoną twarzą Billa Murray'a

Właściwie... to wspaniała sprawa! Otwiera drogę do ciekawych artystycznych eksperymentów, może przywrócić do życia dawne gwiazdy, kreować nowe. Niestety każde, nawet najbardziej potrzebne narzędzie można zostać użyte w niewłaściwym celu.

Jakiś czas temu w mediach obecna była dyskusja na temat używania deepfake w pornografii. Oparty na sztucznej inteligencji mechanizm potrafi „nakleić” dowolną twarz na ciało aktorki lub aktora. Wyobrażacie sobie potencjał w tworzeniu fałszywych seks-taśm znanych osób?

W 2018 roku reżyser filmowy Jordan Peele stworzył nigdy nie nagrane przemówienie Baracka Obamy, by pokazać i zwrócić uwagę widzów na ten problem.

- Musimy być czujniejsi co do tego komu ufamy w internecie – zaapelował.

Amerykańskie wybory prezydenckie z 2016 roku, które przyniosły zwycięstwo Donaldowi Trumpowi, do dziś są przedmiotem kontrowersji i podejrzeń o to jakoby na ich wynik mieli mieć wpływ rosyjscy hackerzy działający na zlecenie Kremla. Ich polem bitwy informacyjnej miały być media społecznościowe, co potwierdzić miała afera Cambridge Analytica. Te kontrowersje jednak nie pozbawiły Donalda Trumpa stanowiska.

Niedawno Apple pokazał nową funkcjonalność swoich smartfonów. Sztuczna inteligencja oparta o podobny mechanizm analizuje naszą twarz podczas rozmów wideo i koryguje oczy tak by zamiast w dół ekranu patrzeć prosto w twarz naszego rozmówcy. Zupełnie niewinne zastosowanie technologii, która może jeszcze sporo namieszać. Rozpuszczanie kłamstw z każdym tego typu wynalazkiem staje się jeszcze prostsze. Prostowanie ich pozostaje niezmiennie trudne. Wygląda na to, że znów rzeczywistość przerosła horror i jest straszniejsza. Nawet, jeśli to rzeczywistość wirtualna.