Opublikowane niedawno badanie pokazuje jak w efektowny sposób przekonać opornych wobec szczepień do zmiany zdania. To proste: wystarczy skonfrontować ich z konsekwencjami takich poglądów.

Problem histerii antyszczepionkowej i związanej z nią popularności teorii spiskowych osiągnął już na tyle duży rozmiar, że zagraża całym społeczeństwom (wzrosty zachorowań w USA, we Włoszech, na Ukrainie). Nie można go zatem lekceważyć, choć sami przeciwnicy szczepień nie mają problemu z przymykaniem oczu na powracające zagrożenia (odra, polio i inne).
 

Sporo osób, nie tylko z kręgu promujących antyzdrowotne praktyki, nigdy nie widziało żelaznego płuca, nie miało styczności z bliznami po ospie. Nic im nie mówi podostre stwardniające zapalenie mózgu, które jest powikłaniem odry.
 

Naukowcy z Brighan Young University w USA przepytali prawie 600 studentów o różnych poglądach na tą kwestię. Okazało się, że ci, którzy na swojej drodze spotkali osoby borykające się z konsekwencjami chorób zwalczanych szczepieniami, szybko zmieniali sceptyczne nastawienie.
 

W USA odra na początku XXI wieku została za chorobę, która nie ma już endemicznych ognisk i do tego kraju może być jedynie przywieziona z zewnątrz. Osiągnięcie tego to wynik akcji szczepień jeszcze z lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia. Teraz, 19 lat później, sytuacja się zmieniła radykalnie. Tylko od stycznia do maja tego roku odnotowano 880 pojedynczych przypadków w 24 stanach, co tydzień przybywa zatem około 40 kolejnych zakażonych.
 

Wraca także polio, czyli chorobo Heinego Medina. W latach pięćdziesiątych tysiące osób zagrożonych było paraliżem z jej powodu. Wiele osób przeżyło całe swoje życie w żelaznym płucu. Dzięki szczepieniom udało się to ryzyko zmniejszyć do granic błędu statystycznego. Jednak już niedługo może się to zmienić. Ospa, różyczka – to kolejne zagrożenia na tej liście.
 

- Szczepionki są ofiarami własnego sukcesu – ocenia mikrobiolog Brian Poole – Są na tyle skuteczne, że ludzie nie mają żadnej styczności z chorobami przez nie zwalczanymi. Musimy ich ponownie zapoznać z takim niebezpieczeństwem.
 

Mając w pamięci, że motorem napędowym histerii antyszczepionkowej są emocje (podbijane przez niektórych polityków, także w Polsce, oraz internet) działanie właśnie w tej sferze może przynieść efekty. Suche wyniki badań niewiele zdziałają, za to bezpośrednia konfrontacja z cierpiącymi ludźmi – to może zmienić podejście.
 

Najwięcej sceptycznych wobec szczepień studentów w badaniu pochodziło ze stanu Utah, gdzie wyszczepialność jest jedną z najniższych w kraju. Spośród wszystkich badanych 56 osób było przeciwne szczepieniom. Połączona ich z grupą 369 zwolenników szczepień, wymieszano i dopiero wtedy rozdzielono na dwie grupy. Warto wspomnieć, że w obu grupach znalazła się równa liczba studentów, którzy przeszli kurs dotyczący składu szczepień.
 

Jedna z grup miała następnie przeprowadzić wywiady z osobami, które przeszły przez wspomniane choroby. Pytania dotyczyły tego jaki wpływ miały one na życie pytanych, ich rodzin oraz finanse. Druga grupa rozmawiała z cierpiącymi na choroby autoimmunologiczne. Zebrane odpowiedzi wywarły wpływ na pytających.
 

- Ból był tak duży, że skończyła w klinice leczenia bólu na sterydach wstrzykiwanych do kręgosłupa – zanotował student rozmawiający z kobietą cierpiącą na półpaśca, powikłanie ospy – Leki przeciwbólowe nie były w stanie sobie z tym poradzić. Miesiącami nie wychodziła z domu.
 

Po zebraniu wywiadów studenci sami zostali ponownie przepytani ze swojego stosunku do szczepień. Aż 13 spośród 19 przeciwników, którzy nie uczyły się o szczepieniach na studiach i pytali osoby z powikłaniami chorób którym te zapobiegają – zmieniło zdanie i przekonało się do takiej metody ochrony zdrowia.
 

Wyniki nie zaskakują, choć niestety nie istnieje przecież możliwość wysłania wszystkich sceptyków na kurs czy serię pogadanek.
 

My, ze swojej strony, polecamy w kontrze do popularnych w sieci teorii antyszczepionkowych obejrzeć rozmowę z jednym z ostatnich pacjentów, którzy musieli żyć w żelaznym płucu. Codziennie mógł spędzać poza maszyną zaledwie kilka godzin, myśląc o każdym oddechu. Polio pozbawiło go możliwości poruszania się już w szóstym roku życia.
 

- Najbardziej boję się, że polio wróci – mówi Paul Alexander na filmie Gizmondo.