Organizowany co roku plebiscyt PWN pokazuje jak język polski wciąż się zmienia. W ubiegłym roku wygrały "XD" oraz "sztos". Równie ciekawe jak sam wynik są komentarze jury.

Głosowanie miało miejsce w internecie, a przez formularz zgłoszeniowy udział wzięło aż 10 tysięcy osób. Dodatkowo, jury postanowiło wyróżnić także trzy oryginalnie zbudowane słowa – „zwyklak”, „normik” oraz „mamadżer”. Najbardziej kreatywni nadsyłający propozycje i definicje zostali nagrodzeni przez autorów konkursu. Co właściwie mówi nam wygrana "dzbana"? 

Bartosz Chaciński, badacz popkultury i dziennikarz Polityki zwraca uwagę na fakt, że za sukcesem "dzbana" stoi internetowy celebryta.

„Dzban” zwyciężył bezapelacyjnie. Wielu spośród zgłaszających to słowo odnosiło je wprost do publikowanych w sieci klipów, w których ukrywający się pod pseudonimem i komicznie zmieniający głos (udaje dziecko przed mutacją) Klocuch opowiada o świecie bardzo szczególnym językiem, infantylnym, ale też lekko niedzisiejszym. Omija wulgaryzmy, wymyślając innym właśnie od „dzbanów”. Na przykład: „Za karę dziesięć przysiadów. Nie no, żartuję, blokuję cię, dzbanie!” w opublikowanym we wrześniu 2017 r. klipie „Zbrodnia i kara”.

Popularność tego słowa może być wynikiem jego prostej budowy, dźwięczności i oryginalności. Poza dzbanem oraz Lidzbarkiem nie znajdziemy innych słów ze zbitką "dzb", tłumaczy Marek Łaziński, także członek jury.

Oryginalność fonetyczna ma duże znaczenie w popularyzacji nowych słów. Tym komentarzem nie zachęcamy do użycia słowa dzban. Na pewno lepiej, żebyśmy mówili do siebie i o sobie wzajemnie tylko dobrze. Ale jeśli już potrzebujemy mocnego słowa, to może dzban jest lepszy niż...

Plebiscyt pokazuje wiele słów, które przenikają do języka młodzieżowego ze slangów kontrkulturowych, alternatywnych, a nawet z języków obcych. Obecna także w jury Ewa Kołodziejek podaje przykłady:

Wysoką frekwencję mają też neologizmy oznaczające przyrodzoną młodzieży wesołość: beka i lol, a także eufemizmy słów wulgarnych, np. kruczi. Wciąż atrakcyjne są też anglicyzmy. Moim zdaniem na uwagę zasługują dwa: cringe [krindż] „coś żałosnego, wstydliwego”, wypierający żenadę, oraz essa, o którym napisano, że to „słowo na każdą okazję”, mogące wyrażać radość, dumę, zadowolenie, sukces, a nawet powitanie i pożegnanie.

Do końca roku trwa inny plebiscyt, który ma wyłonić internetowe słowo roku 2018. Czytając listę można dojść do wniosku, że to skróty odsyłające do najważniejszych i najgłośniejszych w opinii publicznej wydarzeń. Ich listę znajdziecie tutaj ->.

Źródło: PWN