Jak starożytne chińskie lekarstwa zmieniają współczesną opiekę zdrowotną.

Ale Iaizzo i inni badacze uważają, że żółć niedźwiedzia, produkowana przez wątrobę, przechowywana w woreczku żółciowym i wydzielana w postaci hormonów do krwiobiegu, może skrywać jeszcze wiele innych tajemnic. Chcą opracować szereg terapii, m.in. leczących dystrofię mięśni u przykutych do łóżka pacjentów, którzy mogą stracić połowę masy mięśniowej w ciągu trzech tygodni.

Iaizzo zidentyfikował w żółci trzy kategorie związków, które prawdopodobnie wywołują sen zimowy i mogą pomóc pacjentom z chorobami serca – kwasy tłuszczowe, kwasy żółciowe i receptory opioidowe delta. Podczas procedury wykonywanej na świni wstrzyknął mieszaninę tych substancji do wnętrza ochronnej membrany wokół bijącego serca, aby zanurzyć w niej narząd na godzinę przed usunięciem.

W trakcie setek eksperymentów widywał świńskie serca (które są podobne do ludzkich) bijące do dwóch razy dłużej, niż zwykle zdarza się to poza organizmem. To może mieć zastosowanie u ludzi. Przede wszystkim serca dawców mogą być dłużej utrzymywane w stanie zdolnym do życia, a po wszczepieniu biorcom mogą zostać szybciej uruchomione. Dziś transplantacja musi się odbyć  w czasie nieprzekraczającym sześciu godzin. 

– Gdybyśmy potrafili zachować serce przez 24 godz., moglibyśmy dostarczyć je w każde miejsce na świecie – mówi Iaizzo. – A to by mogło ogromnie zwiększyć liczbę dostępnych narządów. To by zmieniło zasady gry.

Pytam go, czy chińska praktyka picia żółci niedźwiedzia może naprawdę przynosić jakieś pożytki zdrowotne.

Podczas sesji huo liao (leczenia ogniem) w Chengdu nasączona alkoholem tkanina zostaje nałożona na pacjenta i podpalona, co ma rozgrzać skórę i otworzyć jej pory. Później nanosi się na nią olejek zaprawiony ziołami. Ta terapia służy do leczenia bólu stawów i innych chorób, ale badania nie potwierdziły jeszcze jej skuteczności.

– Może – odpowiada, wyjaśniając, że żółć wnika do krwiobiegu i przepływa przez serce oraz inne narządy. Iaizzo nie akceptuje hodowania niedźwiedzi z powodu żółci, podkreślając, że jej związki można syntetyzować, ale nauka to nauka. Choć starożytni Chińczycy nie wiedzieli, w jaki sposób niedźwiedzia żółć pomaga ludziom, zauważyli, że to robi.

Trzymając to świńskie serce, czuję, że jego rytm staje się wolniejszy. Wreszcie ustaje. Świnia nie żyje od kilku godzin, a teraz jej serce też przestało bić. Jego kolor wydaje się gasnąć – jak u koryfeny, która traci swój olśniewający, żółty blask, kiedy umiera w rękach rybaka. Zastanawiam się, czy mogło właśnie zniknąć to, co starożytni Chińczycy uważali za qi. Myślę o tej chwili w szpitalu, kiedy trzymałem mojego ojca za rękę i poczułem, jak jego puls w końcu gaśnie. Nagle uświadamiam sobie istnienie mojego własnego serca, bijącego w mojej klatce piersiowej, i próbuję odgadnąć jego inne tajemnice.