Cena złota mierzona w dolarach i cierpieniu – nigdy dotąd nie była tak wysoka.

Wzrost cen złota i elektryfikacja w 2002 r. spowodowały gwałtowny rozwój miasta. Tradycyjne, napędzane siłą mięśni nóg młyny do kruszenia skały ustąpiły miejsca niewielkim elektrycznym maszynom. Górnictwo jednak nie stało się przez to bardziej ekologiczne – przeciwnie, teraz więcej rtęci i innych toksycznych substancji przedostaje się do środowiska. Ale La Rinconada nigdy przedtem nie produkowała tak dużo złota. Szacunki wahają się od dwóch do dziesięciu ton rocznie, co daje 60–300 mln dolarów. Nikt naprawdę nie wie, bo dużo z tego złota oficjalnie nie istnieje.
Złoto to główny towar eksportowy Peru, obecnie piątego producenta kruszcu na świecie. Wielkość wydobycia – 187,5 ton – jest ośmiokrotnie większa niż w 1992 r. Jednak w La Rinconadzie nikt nie liczy dokładnie, ile złota opuszcza tutejsze kopalnie. Wynika to po części z tego, że ich zarządcy rutynowo zaniżają wartość produkcji, by uniknąć podatków. – Wszyscy jesteśmy bankrutami! – żartuje jeden z nich. – Albo przynajmniej tak mówimy.

Znika też część nieprzerobionej rudy. 19-letni górnik Leo z uśmiechem przyznaje, że 1,9 g kruszcu, które wymienia na gotówkę w jednym ze sklepów, pochodzi z kamieni wyniesionych z magazynu. Strażnikiem składu jest jego ojciec. – Robimy to cztery albo pięć razy w tygodniu, po czym dzielimy się zyskiem – mówi Leo. – Nikt się jeszcze nie zorientował.

Oficjalnie nie istnieje też wielu górników z La Rinconady. Nie mają regularnych wynagrodzeń, tylko „loterię” w postaci wynoszonych na plecach jednego dnia w miesiącu worów kamieni. Niektórzy zarządcy kopalń nawet nie zawracają sobie głowy zapisywaniem nazwisk zatrudnionych. Ten półniewolniczy stosunek pracy umożliwia szefowi szybkie wzbogacenie się. Kierownik jednego z większych przedsięwzięć w La Rinconadzie twierdzi, że jego kopalnia w ciągu trzech miesięcy produkuje 50 kg złota, co daje ponad 5 mln dolarów rocznie. Pracownicy z przysługującego im co miesiąc cachorreo wyciągają średnio 10 g złota, co daje ok. 3 tys. dolarów rocznie. Dysproporcja jest rażąca, lecz górnicy się nie buntują. Wydaje się, że naprawdę wolą znikomą szansę dużej wygranej raz w miesiącu od monotonii pewnych, lecz bardzo niskich zarobków oraz ubóstwa rolników. – To okrutna loteria – mówi Juan Apaza, wspomniany na wstępie górnik ze złotym zębem. – Ale daje nam nadzieję.

W tym miejscu reguły gry o przetrwanie są brutalne. Przeciętna długość życia w La Rinconadzie wynosi zaledwie 50 lat, czyli 21 lat mniej niż średnia krajowa. Śmiertelne wypadki w kopalniach są na porządku dziennym. Ich główna przyczyna to prymitywne materiały wybuchowe w rękach niedoświadczonych lub pijanych górników. Zdarzają się też zatrucia tlenkiem węgla. W Peru bezpieczeństwo w kopalniach regulują surowe przepisy, lecz mało kto ich przestrzega. – Spośród 200 tutejszych górniczych przedsiębiorstw tylko pięć wymaga pełnego zestawu środków bezpieczeństwa – mówi Andrés Paniura Quispe, inżynier BHP jednej z tych kilku firm, które dbają o standardy. Niestety, od pracowników wymagają zakupu odpowiedniego sprzętu na własną rękę.