Książki z takimi poradami trafiły do uczniów po warsztatach "Archipelag skarbów" organizowanych przez Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej. O sprawie zrobiło się głośno gdy treść porad z „Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny” pokazała na Twitterze oburzona matka jednej z uczestniczek.

Trudno uwierzyć, że po ruchu sufrażystek, rewolucji seksualnej i wreszcie globalnej aferze związanej z #MeToo trzeba to jeszcze komukolwiek tłumaczyć, a jednak. W Polsce wciąż funkcjonują stereotypy, które stawiają ofiarę gwałtu jako winną, a na molestowanie każą kobietom reagować skromnym spuszczeniem głowy, byle tylko nie obrazić osoby popełniającej wykroczenie (a w niektórych przypadkach przestępstwo). 

Ich silnym fundamentem są publikacje typu „Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny” napisany (co nie dziwi) przez księdza katolickiego, obecnie pracującego w Afryce. Jean Benoît Casterman doradza by ofiary molestowania traktowały oprawcę „z szacunkiem.”

„Daj mu do zrozumienia, że schlebia ci zainteresowanie, które kieruje w twoją stronę, ale będzie ci jeszcze milej jeśli będzie cię szanował. W żadnym wypadku nie bądź niegrzeczna, nie okazuj niesmaku: poniżysz i zranisz go, co może sprawić, że zechce się zemścić. Z szacunkiem podejdź do tego, że może czuć się urażony. Bądź miła” - pisze ksiądz doradzając molestowanym kobietom. 

 

 

Te same zasady równie dobrze można przepisać dla obu płci i wyjdzie nam idealny podręcznik do wychowywania przyszłych ofiar pedofili, także tych w sutannach. 

„Strój zbyt skąpy albo zbyt „sexy” sugeruje płochość umysłu i lekkość obyczajów oraz wzbudza nieufność, pogardę i... pożądanie” - to kolejna obserwacja „ekspercka” księdza, który w swoich publikacjach i wystąpieniach głosi także, że homoseksualizm można leczyć, a ludzie kochający osoby tej samej płci są wyjątkowo nieszczęśliwi. 

- Jest to absolutnie wbrew trendom światowym. Podczas gdy kobiety na całym świecie, w ramach akcji #MeToo, głośno mówią o molestowaniu seksualnym, w Polsce podaje się dzieciom podręcznik, w którym namawia się dziewczynki do pokory i bycia grzeczną dla prześladowcy. To jest szokujące, skandaliczne i niedopuszczalne - komentuje treść książki Aleksandra Józefowska z Grupy Edukatorów Seksulanych "Ponton".

Reakcja organizacji pozarządowych i internetu nie jest trudna do przewidzenia. „Rodzice przeciwko reformie edukacji” ostrzegają na swojej stronie: „Niech to będzie przestrogą dla wszystkich rodziców i dyrekcji szkół. Sprawdzajcie kto i jakie zajęcia prowadzi z naszymi dziećmi.”

Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej prześledziło całą historię wydania książki w Polsce oraz działania Instytutu organizującego warsztaty dofinansowane przez samorządy. 

„ Można się w tego oczywiście naśmiewać, ale problemem jest to, że te seksistowskie, dyskryminacyjne i szkodliwe treści przedostawały się do szkół nie wiadomo jak długo i nikt nie reagował. Czy to możliwe, by gminy nie zapoznawały się z programem, który finansują? Czy ministerstwo nie czyta tego, co promuje?”  - pytają na swojej stronie. 

Instytut Profilaktyki Zintegrowanej opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym przeprasza za włączenie tej publikacji do nagród dla dzieci. 

„Wyrażamy szczere ubolewanie, że książka z taką treścią została wręczona podczas programu profilaktycznego Archipelag Skarbów. Książka „Życie na maksa. Poradnik uczuciowo-seksualny” nie jest częścią programu Archipelag Skarbów i żaden jej egzemplarz nie powinien być wręczony podczas programu - tym bardziej, że już ponad 3 lata temu w sprawie tej konkretnej książki przekazana została wszystkim trenerom programu oficjalna, negatywna opinia co do zawartych w niej błędów i stwierdzeń sprzecznych z wiedzą o skutecznej profilaktyce. Przywołany cytat z tej książki jest skandaliczny oraz stoi w jawnej sprzeczności z przekazem programu, który motywuje dziewczęta do tego, aby żądały szacunku ze strony mężczyzn, uczy asertywności i zdecydowanego stawiania granic, a chłopców uczy szacunku dla kobiet” - piszą na swoim facebookowym fanpage'u. 

Tymczasem już rok temu katolicka szkoła we Francji oficjalnie przepraszała za rozdawanie publikacji księdza Castermana uczniom. O sprawie pisały między innymi brytyjskie media.

Problem antyedukuacji seksualnej w Polsce funkcjonuje od wielu lat. Nie tylko brakuje fachowych zajęć i ekspertów w szkołach, w niektórych (co pokazuje przypadek „Archipelagu skarbów”) pod względem zrównania płci i przygotowywania do świadomego wchodzenia w związki oraz życie seksualne zwyczajnie się cofamy w rozwoju. Stąd termin „antyedukacja” - czyli nauczanie szkodliwych stereotypów i poglądów ułatwiających popełnianie przestępstw i wykroczeń. 

 

Niestety książka księdza Castermana nie jest jedynym przypadkiem. W polskich szkołach dzieci mogą trafić na podręcznik ”Zakochanie i co dalej” Jacka Pulikowskiego. Wśród „mądrości” tam zawartych można przeczytać między innymi: „wszyscy, którzy zachęcają do jakichkolwiek działań seksualnych poza heteroseksualnym małżeństwem (świadomie lub nie), przyczyniają się w gruncie rzeczy do krzywdy ludzkiej, działają przeciw szczęściu człowieka.” 

Kolejna propozycja antyedukacyjna: "Wędrując ku dorosłości" pod redakcją Teresy Król. Książka, na którą mogli jeszcze niedawno trafić gimnazjaliści. W środku tomu przeznaczonego dla klas 1-3 gimnazjum czytamy: "Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nietrafny wybór, bo nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia, 'siewcą', natomiast jej ciało 'glebą', w której będzie wzrastało nowe życie. Postawa chłopców, którzy stają się ojcami, bywa różna". Z pewnością będzie różna, jeśli nie nauczy się ich odpowiedzialności, tylko wychowa w poczuciu władzy nad wszelkim stworzeniem. Konsekwencjami zajmą się kobiety. 

- Wiemy, że obecna jest na rynku książka wydawnictwa Didasko (mowa o książce “Ala i Adam w poszukiwaniu zaginionego skarbu” - przyp. red.)w której  obecne są stereotypy na temat płci. Pada zdanie o tym, że chłopcy mają mieć siłę, spryt i intelekt, a dziewczynka w komentarzu na to mówi: wiem co to siła i spryt, ale ten intelekt to co to? To kpina i dyskryminacja młodych dziewczyn. Te podręczniki były wręczane za darmo nastolatkom w szkołach - dodaje Aleksandra Józefowska.

Trudno czytać takie rzeczy w europejskim kraju, w którym utalentowane zespoły naukowców (kobiet i mężczyzn) tworzą na przykład podzespoły do misji kosmicznych NASA oraz ESA. Wygląda na to, że w najbliższej przyszłości bardzo wiele wciąż będzie zależeć od rodziców. Jeśli nie zadbają sami o poziom świadomości swoich dzieci, niezależnie od płci, oraz zamiast liczyć na szkołę będą z nimi rozmawiać o zdrowiu, seksualności i dorastaniu – czeka nas społeczeństwo z coraz podatniejszym gruntem dla wykroczeń i przestępstw na tle seksualnym, przemocy domowej, depresji spowodowanej poczuciem zaszczucia i odrzucenia osób homoseksualnych lub nie mieszczących się w ciasnych konserwatywnych ramach heteroseksualnego małżeństwa i wielu innych problemów.

Na szczęście młodzi ludzie też mają swój własny rozum i wystarczy po prostu traktować ich poważnie. Według Aleksandry Józefowskiej antyedukacyjne treści nie znajdą u nich podatnego gruntu.

- Regularnie pracuję z młodymi osobami. Młodzi ludzie wyczuwają głupotę i manipulację. Dziewczyny nie chcą słuchać o tym, że mają być grzeczne dla oprawców. Jest duża szansa, że taki podręcznik zostałby obśmiany lub zwyczajnie odrzucony przez nastolatki - podsumowuje edukatorka.

Błażej Grygiel