Kolejny raport i statystyki wciąż alarmujące. Jednak przy ich analizie koniecznie warto pamiętać o niuansach i kontekstach. To, że Polacy nie czytają i nie zbierają książek z czegoś wynika.

Nie, nie będziemy z tego powodu nikogo potępiać szczególnie, że stopień zapracowania Polaków jest na tyle duży, że rzeczywiście od wielu z nich trudno oczekiwać by po pracy mieli jeszcze siłę na analizę dzieł Petrarki. Jednak jest to problem, którego nie można bagatelizować, bo przecież czytanie przekłada się na bogactwo języka, zdolności komunikowania i świadomość społeczną. Ta ostatnia szczególnie przydaje się w czasach, gdzie przez internet można wypromować dowolną informację podając ją jako prawdziwą. Czytanie (szczególnie dobrych tekstów) trenuje myślenie krytyczne. 

Tymczasem statystyki zebrane przez Bibliotekę Narodową nie napawają optymizmem. Czytelnictwo zdecydowanie spada w ciągu ostatniej dekady. 

Źródło: Biblioteka Narodowa

Ze szczegółowych danych dowiadujemy się, że kobiety czytają więcej od mężczyzn, a wśród grup wiekowych młodzi mogą zawstydzić starych. Co ciekawe, w ubiegłym roku odnotowano znaczny wzrost sprzedaży książek. Statystyki pokazują, że chętniej kupujemy je w sklepach i księgarniach niż w internecie. Książka wciąż pozostaje jednym z najchętniej wybieranych prezentów. Pozostaje tylko pytanie czy po to by ładnie prezentować się na półce, czy by zostać przeczytaną. 

Źródło: Biblioteka Narodowa

Tu dochodzimy do przytoczonej w tytule statystyki. Książki zdecydowanie nie są podstawową potrzebą w polskich domach. Tutaj też może jednak nie bądźmy aż tak surowi, bo podstawową potrzebą jest przede wszystkim opłacenie mediów, czynszu i jedzenia. Niestety takie rzeczy jak książki czy wyprawy do kina pozostają w sferze towarów luksusowych i raczej jest to wynik sytuacji ekonomicznej i społecznej, a nie celowego unikania kultury. 

Jest jeszcze jedno, czego liczby nie pokażą. Naprawdę wiele osób, nie tylko młodych, zwyczajnie nie zbiera książek, ponieważ często się przeprowadza, mieszka w wynajmowanych mieszkaniach/pokojach, gdzie zwyczajnie nie ma miejsca na rozbudowaną bibliotekę. Mając w perspektywie najbliższego tygodnia przeprowadzkę największych osobistym wyzwaniem jest dla mnie właśnie transport kolekcji książek i komiksów. Mam to szczęście, że nie przeprowadzam się bardzo często. 

Bardzo małą popularnością cieszą się w Polsce e-booki. Wynikać to może z kilku czynników: po pierwsze przyzwyczajenie wzroku do papierowej formy, po drugie wysokiej ceny czytników, po trzecie radości jaką daje posiadanie realnego przedmiotu (czytnik jest realny, ale plik z książką już nie tak bardzo by go wziąć do ręki). Kupienie książki jest jak stymulacja ośrodka nagrody w mózgu, dostajemy do ręki realny przedmiot. E-book, mimo tego, że treść niesie taką samą, a do tego jest ekologiczny, może nie przynieść takiej radości. Ci, którzy wybierali e-booki w badaniu najczęściej czytali je z ekranów laptopa. 

Jaki wniosek można wysnuć z tego badania? Na pewno warto wciąż promować czytelnictwo – w każdej formie: papierowej, elektronicznej, dousznej (słuchowiska, audiobooki). Jednak jeśli wyniki badań nie wskazują na wysoki odzew, warto się zastanowić co najbardziej przeszkadza Polakom w tym by wygodnie usiąść i poczytać książkę. 

Źródło: Biblioteka Narodowa