Morale załogi podczas kosmicznych misji to jedna z najważniejszych i jednocześnie wyjątkowo trudnych do utrzymania rzeczy. Ogromny stres psychiczny i fizyczny, którego doświadczają kosmonauci sprawia, że dla rozładowania atmosfery lubią pożartować. Amerykańska NASA na rok przed 60-tymi urodzinami zebrała najlepsze kawały jakie zrobili nam kosmiczni odkrywcy.

Gdy twoja praca wynosi cię w kosmos z prędkością 28 tysięcy kilometrów na godzinę nieuchronnie szybko nabierasz dystansu. 

1. Kosmiczny karaluch

Misja Apollo 12 jeszcze przed startem miała poważny problem z nieproszonym gościem. Podczas testu Kennedy Space Center ktoś zauważył karalucha, który ukrywał się w jednym z modułów przeznaczonych do życia załogi. Także w nim miała ona wracać na Ziemię po przekroczeniu atmosfery. Odpowiedzialny za wystrzelenie misji Bob Sieck próbował za wszelką cenę złapać intruza, ten jednak okazał się zręczniejszy i wciąż uciekał. 

14 listopada 1969 roku Apollo wystartował z trzema kosmonautami na pokładzie. Wśród nich znajdował się Charles "Pete" Conrad Jr, który jako trzeci w historii stanie na Księżycu. Podczas podróży Conrad wziął udział w transmitowanej w telewizji konferencji prasowej. Na koniec pokazał do kamery ciemny kształt z wyraźnymi odnóżami na białym kawałku kartonu. 

Myśląc, że to zagubiony karaluch, jeden z kolegów Conrada w NASA zapytał: „Znalazłeś go?”

- Tak jest – odpowiedział – Był w schowku na jedzenie. 

- Czy jest gruby? - padło pytanie.

- Jest bardzo gruby – odpowiedział Conrad. 

Wszystko to okazało się żartem z orbity, ponieważ później Conrad przyznał się, że pokazał do kamery plastikową zabawkę przemyconą na pokład. Los prawdziwego kosmicznego karalucha pozostaje nieznany.