Jako dziecko Sunita Williams myślała, że "Jetsonowie" i "Star Trek" to zapowiedzi przyszłości, w której podróże w kosmos będą rutyną. Nigdy nie przypuszczała, że znajdzie się w gronie tych, którzy będą ją tworzyć.

Była pilot marynarki wojennej USA spędziła w przestrzeni kosmicznej 322 dni i spacerowała w niej w sumie przez blisko 50 godzin – najdłużej spośród kobiet. Po raz pierwszy spotkała astronautów dwie dekady temu w szkole pilotów doświadczalnych. Okazało się, że ze swoim doświadczeniem mogłaby do nich dołączyć, co też uczyniła. Teraz jest członkiem korpusu astronautów. − Spacer w kosmosie jest jak latanie helikopterem z grupą bojową: skupiasz się na zadaniu, ale zawsze wiesz, gdzie znajduje się druga osoba – mówi Williams.

Rachel Hartigan Shea: Co wywiera największe wrażenie podczas kosmicznego spaceru?

Sunita Williams: Widok – jest się bardzo, bardzo wysoko i patrzy się w dół, gdzie widać zorzę polarną.

Czy to nie przeraża?

Podczas mojego pierwszego spaceru (w 2006 r.) mieliśmy problem z panelami słonecznymi. Trzeba było sprawdzić, co się stało. Kiedy wspinałam się po ramieniu łączącym panele ze stacją, czułam się tak, jakbym wchodziła na wieżowiec. Powtarzałam sobie: wszystko w porządku, nie spadniesz. Przypięłam się do sznura i puściłam się, aby sobie udowodnić, że wszystko będzie dobrze. W przestrzeni kosmicznej, zamykając na chwilę oczy, możesz zmienić punkt odniesienia. Przypomniałam sobie, jak ćwiczyliśmy w basenie przesuwanie się po leżącym ramieniu, i wyobraziłam sobie, że jestem właśnie na jego boku i wcale nie wspinam się w górę, tylko przemieszczam w poziomie.

Co robisz dla zachowania spokoju ducha, gdy jesteś w kosmosie?

Podczas pierwszego lotu musiałam chodzić do rosyjskiej części stacji, bo mieliśmy tylko jedną toaletę. Misza Tiurin zawsze proponował: Napijesz się herbaty? Siadaliśmy lub dryfowaliśmy przez pięć lub dziesięć minut, pijąc herbatę i rozmawiając o życiu.

Uprawiałaś triathlon w kosmosie: biegi na bieżni, jazda na rowerku stacjonarnym. Ale jak poradziłaś sobie z pływaniem?

Aby imitować pływanie, robiłam 15 ćwiczeń przez 20 minut − tyle czasu zwykle pływam.

Co dalej?

Zawsze mogę nauczać młodzież. Ale cieszyłabym się, gdyby Stany mogły wysłać kolejny statek w kosmos. Chętnie zostałabym pilotem testowym.