Do tej pory dysponowaliśmy symulacjami, komputerowymi wizualizacjami, teraz wreszcie zobaczyliśmy na własne oczy to, o czym fizycy teoretyczni pisali przez wiele ostatnich dekad.

- To wielki dzień dla astrofizyki – mówi szefowa NSF France Córdova – Patrzymy na to, czego nie da się dostrzec. Czarne dziury rozpalały naszą wyobraźnię przez dekady. Mają wyjątkowe właściwości, są dla nas zagadką. Wraz z obserwacjami takimi jak ta odkrywają przed nami coraz więcej tajemnic.

Żeby to zrobić konieczna była współpraca 11 teleskopów rozlokowanych na całej Ziemi. Współpracowały one w ramach projektu Event Horizon Telescope (EHT), finansowanego przez National Science Foundation (NSF).

- 200 osób, 60 instytutów, uważamy siebie za odkrywców. To nasz obowiązek by przekazać nasze odkrycia. Mamy nadzieję, że wy też będziecie tym zainspirowani – mówił z dumą Shep Doeleman, szef projektu EHT, naukowiec z uczelni Harvard oraz Smithsonian - Zobaczyliśmy to, co niewidzialne.

Połączone teleskopy stworzyły wirtualną soczewkę wielkości naszej planety. Fotografując miejsce galaktyki M87, gdzie wedle obliczeń, powinna znajdować się czarna dziura, udało się uzyskać kątową zdolność rozdzielczą 20 mikrosekund łuku. Teleskop jest w stanie dostrzec piłeczkę golfową na Księżycu. Zebrane informacje przez sieć teleskopów to aż 27 petabajtów, czyli jak żartują naukowcy, kolekcja selfie z całego życia 40 000 osób.

Sfotografowana czarna dziura we wnętrzu galaktyki M87 ma masę około 6 miliardów Słońc i jest około 1500 razy większa niż Sagittarius A*, która znajduje się w centrum Drogi Mlecznej. Obie czarne dziury są określanie mianem supermasywnych.

Rzeczywiście zobaczenie czegoś, co pochłania światło i nie pozwala mu się wydostać, wydaje się niemożliwe. To, na co patrzymy oglądając zdjęcie to nie tyle sam obiekt, a jego cień na dysku akrecyjnym (obłok gazów wędrujących do wnętrza obiektu).

- Fantastyka naukowa stała się faktem naukowym – podsumował sukces Avery Broderick z Uniwersytetu Waterloo.

Historyczne wydarzenie otwiera drzwi do niezliczonej ilości kolejnych badań i teoretycznych dysput o naturze Wszechświata.

Co dalej? Do projektu chcą przystąpić kolejne obserwatoria, dzięki czemu będzie on znacznie mniej uzależniony od pogody na Ziemi, która może zakłócać pobieranie danych przez teleskopy w różnych miejscach planety. Właśnie ze względu na ten czynnik nie uda się zrobić zdjęć w 2019 roku, jednak 2020 może przynieść nam kolejne zdjęcia i jeszcze więcej informacji o czarnych dziurach.

Źródło: NSF / Science News