Dzisiaj bez trudu z pomocą internetowych map możecie się przenieść w dowolny punkt świata. Z łatwością wyszukujemy zdjęcia z egzotycznych krain, oglądamy filmy. Zanim świat tak wyraźnie się skurczył było wiele do odkrycia. Przenieście się z nami do końcówki XIX wieku, w czasy odkrywców. W czasy powstania Towarzystwa National Geographic.

13 stycznia w Waszyngtonie spotyka się grupa 33 naukowców z różnych dziedzin. W klubie Cosmos do wspólnych rozmów siadają geolodzy, kartografowie, bankierzy, prawnicy, przyrodnicy, a nawet wojskowi. Właśnie tego wieczoru powołano do życia Towarzystwo National Geographic. Przez kolejne ponad 120 lat organizacja zajmowała się wspieraniem badań, ekspedycji oraz popularyzacji nauki. Pierwszym prezesem został Gardiner Greene Hubbard, a później zastąpił go Alexander Graham Bell. Tak jest, ten sam, który stał za wynalazkiem telefonu.
 

Wyprawy i badania
 

Założenie Towarzystwa pozwliło naukowcom wspólnie skutecznie walczyć o środki na badania i ekspedycje. Trudno zliczyć wszystkie, które zostały sfinansowane przez Towarzystwo, ale są takie, których nie można pominąć.
 

Dzięki wsparciu Towarzystwa Robert Robert Peary i Matthew Henson zrealizowali wyprawę na biegun północny. Udało im się to jako najprawdopodobniej pierwszym na świecie. 7 kwietnia 1908 roku Peary napisał w swoim dzienniku o spełnieniu marzenia, na które pracował 23 lata. Za swoje osiągnięcia został nagrodzony przez wiele stowarzyszeń naukowych, był także awansowany na stopień kontradmirała. Matthew Henson, służący Peary'ego, za życia nie mógł liczyć na podobne zaszczyty, jednak dziś wymienia się go w jednym rzędzie ze swoim pracodawcą.
 

Towarzystwo wspierało także wyprawy podwodne Jacquesa Cousteau. Na pokładzie przerobionego poławiacza min “Calypso” ten badacz morskich głębin przeprowadził wiele ekspedycji, a filmy przez niego stworzone są wciąż wyznacznikiem tego jak powinno się opowiadać o pięknie przyrody. Towarzystwo National Geographic przyznało mu aż 37 dotacji, a pracą badacza zachwycił się między innymi pionier muzyki elektronicznej Jean Michelle Jarre, który poświęcił mu swoją płytę “Waiting fo Cousteau”. W latach 90-tych panowie spotkali się i pracowali razem, jeden z filmów Cousteau otrzymał specjalnie skomponowaną przez Jarre'a muzykę.
 


 

Towarzystwo National Geographic wspiera także badania prowadzone w Polsce. Najlepszym przykładem są prace zespołu kierowanego przez profesora Jerzego Dzika z Polskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Warszawskiego. W 2006 roku rozpoczął wykopaliska na Górnym Śląsku w poszukiwaniu pozostałości po zwierzętach zamieszkujących kiedyś te tereny. Dwa lata później odkopali szkielet archozaura oraz dicynodonta. Pierwszy z nich został nazwany Smokiem Wawelskim. Tym samym dzięki wsparciu Towarzystwa Polska może poszczycić się własnymi dinozaurami.
 

Równie przełomowych badań dotowanych przez Towarzystwo w ciągu ponad 120 lat działalności jest wiele i trudno je zliczyć. Na koniec dodajmy tylko, że wsparty przez NG Robert Duane Ballard odnalazł wraki “Titanica”, “Lusitanii” oraz pancernika “Bismarck”.
 

Żółty obserwator
 

Jednym z najsłynniejszych projektów Towarzystwa jest miesięcznik, którego symbolem jest charakterystyczna zółta ramka. Pierwszy numer miesięcznika ukazał się już w 1888 roku. Przez dekady będzie dokumentował pracę członków towarzystwa, relacjonował ich ekspedycje i odkrywał przed czytelnikami zakątki planety, których sami mogliby nigdy nie trafić. W latach 70tych XX wieku zaczęła się jednak zmiana. Na łamach NG zaczęły pojawiać się zdjęcia i artykuły dokumentujące sprawy bieżące, reportaże oraz przejmujące zdjęcia. Miesięcznik przestał być pismem koncentrującym się na nauce, stał się bacznym obserwatorem życia ludzkości na całym świecie.
 

Reporterzy docierali w miejsca ogarnięte wojennymi konfliktami, pojawiły się relacje o zanieczyszczeniu środowiska. NG obserwowało i dokumentowało przemiany na świecie w czasie upadku ZSRR, a związany z miesięcznikiem fotograf Jim Stanfield w 1985 roku otrzymał bezprecedensowe prawo do sfotografowania papieża Jana Pawła II we wnętrzach Watykanu, do tej pory ukrytych przed ludźmi spoza kręgu kościelnej hierarchii. Przez kolejne lata NG będzie zaskakiwać podobnymi reportażami i nigdy nie straci pozycji wyznacznika wysokiego standardu tekstu i fotografii.
 

Ty także możesz zostać członkiem Towarzystwa. To nie jest trudne, wystarczy zaprenumerować National Geographic. Szczegóły znajdziesz tutaj
 

BG