14 godzin i 39 minut w wodzie – tyle czasu potrzebowała pierwsza kobieta, aby przepłynąć wpław Kanał La Manche 6 sierpnia 1926 roku

Nie było to łatwe zadanie, udało się je zrealizować podczas drugiej próby. Tego dnia temperatura wody wynosiła 16 stopni Celsjusza, więc Gertrude Ederle - bo o niej mowa, została pokryta grubą warstwą lanoliny, wazeliny, oliwy z oliwek i smalcu, co miało ją uchronić od wychłodzenia. Nie dość, że była pierwszą kobietą na świecie, która tego dokonała (przed nią było tylko 5 mężczyzn), to dodatkowo zrobiła to w rekordowym tempie. Amerykańska pływaczka była szybsza od ówczesnego rekordzisty Enrique Tiraboshi niemal o 2 godziny, a jej wynik pozostał nieosiągalny aż do roku 1950.

Gertrude urodziła się w Nowym Jorku 23 października 1905 jako córka niemieckich emigrantów. To właśnie jej ojciec zaszczepił w niej pasję pływania. Początkowo za obiekt treningowy służyła jej rzeka – Shrewsbury. Mimo kolejnych niedogodności losu (problemy ze słuchem po chorobie w dzieciństwie) już od najmłodszych lat wykazywała niepospolite zdolności bijąc wszelkie możliwe rekordy.

Ukoronowaniem jej kariery zawodowej było zdobycie trzech medali olimpijskich (w tym jeden złoty) w Paryżu w 1924. W 1933 roku doznała urazu kręgosłupa, co oznaczało przykucie do łóżka na kilka lat. Do tego w wieku 40 lat całkowicie straciła słuch. Od tej pory poświęciła się nauce pływania niesłyszących dzieci. Gertrude nigdy nie wyszła za mąż. Zmarła w wieku 98 lat.