Wrak Titanica pojawiał się na okładkach magazynu National Geographic jeszcze dwukrotnie: w grudniu 1986 i kwietniu 2012 r.

To był jeden z największych sukcesów Towarzystwa National Geographic. Wrak luksusowego liniowca, który podczas dziewiczego rejsu z Europy do Stanów Zjednoczonych zatonął u wybrzeży Nowej Fundlandii, po wieloletnich próbach udało się zlokalizować dopiero we wrześniu 1985 r. Jak wyjaśniał kierujący ekspedycją Robert D. Ballard, wcześniej przez lata szukano nie tam, gdzie trzeba. Wszystko przez sygnał SOS., do którego dołączona była błędna lokalizacja tonącego statku. Załoga Titanica nie wiedziała bowiem, że spowalniał go silny prąd morski z północnego zachodu. Po latach współpraca amerykańsko-francuskiego zespołu pozwoliła wskazać miejsce, gdzie niemal 4 km pod powierzchnią Atlantyku spoczął przepołowiony gigant. Oględzin Titanica dokonała cała flota statków na- i podwodnych: działające w duecie amerykańskie Knorr i Argo oraz francuski Le Suroit. Zdjęcia, które opublikowane zostały w grudniowym wydaniu magazynu, wykonano za pomocą  tzw. ślepej kamery – odkrywcy nie mieli w czasie pracy aktualnego podglądu na to, co urządzenie widzi i jaki obraz rejestruje. Dopiero po wyciągnięciu kamery na powierzchnię ich oczom ukazywały się niezwykłe widoki z podmorskiego cmentarzyska, które kilka miesięcy później podziwiali również czytelnicy. Eksperci starali się z kolei rozszyfrować to, co pod wodą sfotografowano: nie tylko kadłub i zabytkowy sprzęt nawigacyjny, ale również porozrzucane po oceanicznym dnie butelki z bordeaux, szampanem i portugalskimi portwajnami. Nie wierzę własnym oczom. Z głębin dwie i pół mili pod powierzchnią morza ukazuje się dziób ogromnego statku. Nigdy wcześniej go nie widziałem – zresztą tak jak nikt inny od 73 lat – mimo to kojarzę każdy jego detal. To Titanic, luksusowy liniowiec stracony w 1912 r. po kolizji z górą lodową, która pochłonęła 1522 istnienia. (...) Jak w przypadku innych wielkich katastrof, relacje świadków różnią się od siebie, a okoliczności zdarzenia wciąż nie są jednoznaczne. Nasz obraz Titanica, choć niekompletny, rzuca nowe światło na szczegóły zatonięcia oraz stan, w jakim liniowiec spoczywa dziś na dnie oceanu. –Robert D. Ballard.