W numerze

Dokładnie rok temu w lutym wypłynęłam w rejs z San Antonio w Chile do Buenos Aires w Argentynie. Jego trasa biegła przez najbardziej dziewicze regiony naszej planety: surowa przyroda Patagonii, spływające do wody lodowce, absolutna cisza, kryształowe powietrze i zero cywilizacji – bywało, że przez wiele dni nie spotykaliśmy żadnej innej łodzi lub statku. Wróciłam stamtąd z obrazami nieziemskich miejsc, tak pięknych, że trudno je opisać słowami. Nigdy też nie zapomnę rejsu po Bajkale. Tam z kolei poznałam fantastycznych ludzi, prawdziwych Sybiraków, z którymi spędziłam dwa tygodnie pełnej integracji, z ogniskami, kąpielami w lodowatej wodzie (w maju na Bajkale wciąż jest jeszcze lód), imprezami i rozmowami do rana. Rejs, bez względu na to, czy wybierzemy się na niego jachtem, promem, statkiem wycieczkowym, czy nawet pontonem, to fantastyczna przygoda i inne doświadczenie świata. Dlatego lutowe wydanie Travelera poświęcamy temu tematowi. Są więc Karaiby i ich gorąca atmosfera wiecznego festynu, Indonezja dla poszukiwaczy podwodnych skarbów, ale też rejs promem do wyluzowanej Kopenhagi albo jachtem dookoła Wysp Liparyjskich buchających wulkanami na Morzu Śródziemnym. Poczujcie się jak odkrywcy nieznanych lądów!

 

Agnieszka Franus

REDAKTOR NACZELNA

 

 

5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO WYRUSZYĆ W REJS (i sięgnąć po lutowego Travelera):

 

1. Masz dostęp do miejsc, do których nie można dotrzeć drogą lądową. Zuzanna O’Brien w tekście o rejsie po wodach Sardynii wspomina m. in. niebotycznie wysokie klify i wspaniałe plaże zatoki Orosei. ("Sardynia. Przygoda w pontonie")

 

2. Możesz spotkać naprawdę niezwykłych towarzyszy podróży. Podczas swojej żeglugi z francuskiego St. Malo w kierunku Hiszpanii i Portugalii były odcinki, kiedy do łodzi Mateusza Kubika niemal każdego wieczoru podpływały wesołe stada delfinów! ("Kurs na Lizbonę")

 

3. Morska samotność daje ukojenie. Po całym dniu zwiedzania nawet tak uroczych miast jak Porto czy La Coruña powrót na pokład, nasłuchiwanie fal i wiatr w takielunku to prawdziwe wytchnienie dla zmysłów. ("Kurs na Lizbonę")

 

4. Nawet nad Wisłą możesz odnaleźć swoje małe prywatne Karaiby z białym i mięciutkim piaskiem. Wie o tym Magdalena Rigamonti, która wspólnie z rodziną ostatnie wakacje spędziła pływając po królowej polskich rzek w małej pychówce. Wszyscy zgodnie potwierdzają, że to były najdłuższe i najlepsze wakacje w ich życiu. ("Pychówką po Wiśle")

 
 
5. Jesteś na łasce natury, która w najmniej spodziewanym momencie może zafundować swój niezwykły spektakl. Przekonała się o tym Iza Klementowska. Niepozorny rejs promem ze Świnoujścia do Kopenhagi stał się przygodą życia. ("Prom jak z Hitchcocka")
 
 

Więcej podróżniczych inspiracji czeka na Was w lutowym numerze! Dostępny w salonach prasowych i na stronie www.kultowy.pl >>