Giganci świata informatyki są jak celebryci filmu i muzyki. Media chętnie podglądają ich styl życia i pytają o rady dotyczące wszystkich jego aspektów: od sportu przez dietę po dbanie o psychikę. Mark Zuckerberg deklaruje, że je mięso tylko tych zwierząt, które sam zabije, Steve Jobs ponoć tygodniami miał tylko jadać jedną potrawę. Jack Dorsey, twórca Twittera, może ich przebić.

Czterdziestodwuletni miliarder ma niecodzienne zwyczaje dotyczące jedzenia i zdrowia. Zdradził je w rozmowie z redaktorami podcastu Greenfield Fitness. Sam wybór miejsca do takich wyznań jest kontrowersyjny, ponieważ Greenfield Fitness jakiś czas temu powielał nieprawdziwe informacje o rzekomym wywoływaniu autyzmu przez szczepienia ochronne. To o tyle nie dziwi, że histeria antyszczepionkowa jest dość popularna w bogatych i wykształconych środowiskach USA, które kartezjańskie zwątpienie wykrzywiają wręcz do poziomu absurdu. Wróćmy jednak do sposobu na lepsze życie według miliardera.

Główną zasadą zdrowego trybu życia Dorsey'a jest jeden posiłek dziennie. Może być to potrawa z ryby, kurczaka lub czerwonego mięsa, z deserem z jagód, czasami popijana winem. Porcja, jak zaręcza miliarder – naprawdę duża. To jednak wszystko. W weekendy natomiast Dorsey pości.

- Trwa to od piątku do niedzieli – mówi – W piątek nie jem obiadu, a potem żadnego posiłku przez całą sobotę. Pierwszy posiłek zjadam dopiero w niedzielę wieczorem. Za pierwszym razem gdy tak zrobiłem trzeciego dnia miałem halucynacje. To był dziwny stan. Po kolejnych dwóch razach stało się dla mnie jasne jak nasze dni są skoncentrowane wokół posiłków.

Komentujący szeroko deklarację twórcy Twittera dziennikarze i internauci wyrazili sporo obaw. Część z nich nawet podejrzewa zaburzenie żywienia u Dorsey'a, które on ma kamuflować zdrowym trybem życia.

On sam zapewnia, że taka dieta pomaga mu w koncentracji i lepszym skupieniu się na własnym zdrowiu psychicznym.

O zdrowie fizyczne dba dodatkowo specjalnym treningiem wodnym. Około piątej rano każdego ranka zaczyna dzień od 15 minut sauny, następnie wchodzi do lodowej kąpieli o temperaturze 2 stopni Celsjusza. Spędza tam trzy minuty, następnie wraca do sauny. Cykl powtarza 3 razy.

- Nic nie dało mi więcej umysłowej pewności niż bycie w stanie przejść z temperatury pokojowej w mróz – mówi Dorsey – To otwiera „to coś” w mojej głowie. Czuję, że skoro mogę zrobić coś takiego, co jest niewielką czynnością, ale bardzo boli, to mogę zrobić prawie wszystko.