Polskie kolędy można liczyć w setkach i opisać nimi kawałek historii kraju – powiedział PAP dyrektor Archiwum Państwowego w Opolu prof. Mirosław Lenart. Są wśród nich kolędy związane z powstaniami, z czasem wojen czy nawet kolędy czasu Solidarności.

Jak zapewnił w rozmowie z PAP ekspert – liczba kolęd polskich to pewien fenomen na tle wszystkich kultur europejskich. Podkreślił, że wiąże się to głównie z wielkim przywiązaniem Polaków do śpiewów kolędowych.
 

Źródła podają, iż najstarsza zachowana polska kolęda, zaczynająca się od słów „Zdrów bądź, Królu Anielski” – pochodzi z połowy XV w. Pieśni te rozpowszechniły się natomiast – podał prof. Lenart - w XVII wieku. Zdaniem eksperta przyczyniła się do tego m.in. estetyka baroku czy np. kultura budowania szopek. „Pewnie nie zdajemy sobie sprawy podczas śpiewu, że kolęda +Mizerna cicha+ to właśnie opis staropolskiej szopki” – podkreślił profesor.
 

Dużym, niekoniecznie dziś powszechnie znanym i wykorzystywanym zbiorem pieśni, są polskie kolędy patriotyczne. „Trzeba przyznać, że mało która nacja tworzyła te pieśni do określonych sytuacji politycznych” – zaznaczył ekspert. Jak dodał tematyka tych tekstów wpisywała się w atmosferę oraz tragiczne doświadczenia związane z powstaniami (np. styczniowym), okresem wojen XX wieku, czy też czasami Solidarności. Wówczas pieśni te powstawały oddając ducha czasów.
 

„Kolędami można w związku z tym opisać kawałek historii Polski. To jest rzecz, którą warto sobie uświadomić i zapamiętać, podtrzymując zwyczaj kolędowania - nie tylko ze względu na jego wymiar religijny, ale też kulturowy i patriotyczny” – dodał.
 

Według profesora ważnym w tym kontekście jest „wrażliwy” temat kolęd – narodzenie się słabego z natury Dzieciątka, które ma zbawić świat i wybawić ludzkość od zła. „To motyw, który świetnie wpisuje się w sytuację narodu broniącego swojej niepodległości, dążącego do jej odzyskania czy do zmiany systemu politycznego” – wskazał.
 

Wśród kolęd z czasów choćby II wojny światowej można wymienić np. „Kolędę warszawską 1939” Stanisława Balińskiego, którą autor rozpoczął od słów: „O Matko, odłóż dzień Narodzenia/ Na inny czas,/ Niechaj nie widzą oczy Stworzenia,/ Jak gnębią nas./ Niechaj się rodzi Syn najmilejszy/ Wśród innych gwiazd,/ Ale nie tutaj, nie w najsmutniejszym/ Ze wszystkich miast”.
 

Z kolei w czasach Solidarności powstała „Kolęda internowanych” Macieja Zębatego śpiewana na melodię: "Bóg się rodzi", która zaczyna się od słów: „Bóg się rodzi, a rodacy, po więzieniach rozrzucani,/ Bo marzyła im się Polska niepodległa na tej ziemi./ Solidarni i odważni, górnik, rolnik i stoczniowiec,/ Dziś składają do Cię modły, daj nam wolność Panie Boże”.
 

Prof. Lenart wyjaśnił, że cennym źródłem do badań nad dawnymi zwyczajami bożonarodzeniowymi – także tradycją kolędowania - jest średniowieczny traktat „Largum Sero” benedyktyna Jana z Holeszowa. Zawiera on omówienie siedmiu zwyczajów, wśród których są m.in. zwyczaj postu na wigilię Narodzenia Pańskiego; używanie wielkiego białego chleba oraz innych wypieków, w których dopatrywać się można pierwowzoru współczesnego opłatka; czy właśnie zwyczaj kolędowania.
 

„Każdy z tych zwyczajów Jan z Holeszowa przeanalizował i starał się powiązać wykładem teologicznym, widząc w nich też elementy przeciwne chrześcijaństwu, np. związane z wróżeniem” – mówił PAP Lenart.
 

Jak zaznaczył, w traktacie wskazane zostało, iż historia kolędowania miała swoje źródło w zwyczaju z obchodzenia domów i składania sobie wzajemnie życzeń w okresie świąteczno-noworocznym, czemu później nadano charakter religijny.
 

„Zgodnie z przekazem Jana z Holeszowa kolęda związana była też przed wiekami z obdarowywaniem się. Sięgając do literatury teologicznej można powiązać to z argumentem, że Chrystus, który przychodzi na świat, staje się darem dla człowieka, chlebem, który zstępuje z nieba” – tłumaczył prof. Lenart.
 

Podkreślił, że np. w XVII wieku - gdy istniały w większych miastach kolegia jezuickie i inne szkoły - młodzież w okresie świąteczno-noworocznym chodziła od domu do domu kolędując i zbierając datki na funkcjonowanie swoich szkół. „Bywało, że dochodziło w czasie tych wędrówek do bójek, gdy młodzi wchodzili sobie nawzajem w umownie naznaczone strefy” – dodał szef opolskiego Archiwum Państwowego.
 

Tak jak dziś, przed wiekami tematem kolęd był rodzący się Jezus i Święta Rodzina. W pastorałkach zaś – wyjaśnił profesor - dominowała symbolika związana z pasterzami czy światem agrarnym. „Zapewne taka właśnie symbolika przemawiała do wyobraźni ludzi, którzy byli ze światem wsi związani” – zaznaczył ekspert.
 

Znaczna część tekstów kolędowych to dzieło anonimowych autorów. Ale niektóre z nich tworzyli też znani i cenieni literaci. Jak choćby popularną pieśń „Bóg się rodzi”, której autorem był poeta, pisarz i publicysta Franciszek Karpiński. Prof. Lenart zaznaczył, że jest to przykład kolędy, w której widać „wyrafinowaną umiejętność formułowania myśli”.
 

„Podczas jej wykonywania pewnie umyka nam, że cała ta pieśń zbudowana jest na opozycjach: jest w niej Bóg, który się rodzi; moc, która truchleje; ogień, który krzepnie; blask, co ciemnieje i ma granicę coś, co jest nieskończone. Gdy dziś śpiewamy to jednym tchem, nie widzimy tego uroku. Tymczasem w kolędzie tej wszystko zbudowane jest na tych antytezach, które podkreślają doskonały warsztat pisarski, oparty o znajomość retoryki" – wskazał ekspert.
 

Źródło: PAP