W Tajlandii jest ich ponad 350 tys. - kobiet i mężczyzn, którzy zdecydowali się na adopcję „Boskich Dzieci”. Określane tym mianem lalki mają rekompensować brak własnych dzieci lub łagodzić tęsknotę za tymi, które już dorosły i odeszły. Są też tacy, którzy w adopcji poszukują sposobu na dławiącą ich samotność.

Ludzie przesądni traktują „Boskie Dzieci” jak amulet, który ma zapewnić im szczęście. Dla pozostałych są cząstką głębokiej wiary. Jedną z takich osób jest 59. letnia Armui Xae Kao, i to jest jej historia. Od kilku lat Boskie Dzieci biją rekordy popularności w Tajlandii. Bogaci i biedni zaczęli na co dzień nosić je ze sobą, nie rozstając się z nimi nawet na krok. Ta nowa moda ma swoje źródło w prastarej tradycji ustawiania w domach glinianych figurek dzieci, w których mogły zamieszkać dusze. Opieka nad nimi zapewniała domownikom dobrobyt i szczęście, ale zapomnienie o nich mogło ściągnąć na rodzinę duże kłopoty.

Zobaczcie zdjęcia autorstwa Anny Gondek-Grodkiewicz. Jej fotoreportaż „Boskie dzieci“ otrzymał I nagrodę w konkursie Grand Press Photo (kategoria: życie codzienne). 

O kulisach swojego dwukrotnego pobytu w Tajlandii, spotkań z bohaterką reportażu Ah Mui i pracy nad zwycięskim reportażem autorka opowiada:

- W 2016 roku zakwalifikowałam się na międzynarodowe warsztaty największej agencji fotograficznej świata, legendarnej Magnum Photos, prowadzone przez Davida Alana Harveya oraz Jacoba Aue Sobola. Właśnie wtedy rozpoczęłam pracę nad reportażem „Boskie dzieci”. - mówi Anna Gondek-Grodkiewicz. - Podczas pobytu w Tajlandii zauważyłam na ulicach osoby noszące na rękach lalki, które wyglądają niczym prawdziwe dzieci. Ten widok nikogo tam nie dziwił. Bardzo mnie to zaintrygowało,  więc postanowiłam odkodować ten fenomen i stworzyć na jego temat fotoreportaż.

Lalki w Tajlandii traktowane są jak członkowie rodziny. Nie sposób zrozumieć ich roli w życiu ludzi bez znajomości tamtejszej kultury. Zgodnie z prastarą tradycją, ludzie w domach stawiali gliniane figurki, wierząc że mogą zamieszkać w nich wędrujące po świecie dusze dzieci. Lalki to współczesna wersja tej tradycji. Właśnie dlatego opiekunowie karmią je, ubierają, spędzają z nimi czas, zamawiają jedzenie w restauracji, kupują bilet na samolot – traktują jak żywe. Porzucone trafiają do specjalnego sierocińca przy klasztorze buddyjskim.

Moją bohaterką została Ah Mui, kobieta która jest bardzo naturalna i autentyczna. Jej historia jest niezwykle uniwersalna. Ah Mui ma swoją lalkę od kilku lat, wypełnia w jej życiu pewnego rodzaju pustkę, choć jak twierdzi: jest sama, ale nie samotna. Kobieta ze względu na trudne doświadczenia z dzieciństwa ma uraz do mężczyzn, dlatego z nikim się nie związała. - mówi Anna Gondek-Grodkiewicz. Dodaje: - Po stworzeniu zwycięskiego fotoreportażu czułam, że muszę zgłębić ten temat jeszcze bardziej, stąd mój ponowny pobyt w Tajlandii i kolejne spotkanie z Ah Mui.

----

Anna Gondek-Grodkiewicz – fotografka i dokumentalistka, w swojej twórczości skupiła się na reportażu humanistycznym, by ukazywać ludzi, ich emocjonalność oraz kulturę, którą reprezentują. Z aparatem przemierzyła pół świata, docierając do najodleglejszych zakątków na ziemi. Realizowała tematy wśród Indian Kuna Yala zamieszkujących wysypy San Blas na Morzu Karaibskim, przedstawiała religijne rytuały kultur Ameryki Centralnej, by wreszcie dotrzeć do kultów Tajlandii. Jest twórczynią fotografii filmowych do m.in „Wenecji” oraz „Afonii i Pszczół” Jana Jakuba Kolskiego. Swoją wiedzą i pasją, dzieli się na co dzień ze studentami jako wykładowca akademicki Instytutu Grafiki Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu oraz Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.