Jeszcze kilkaset lat temu w lasach prawie całej Europy, Azji i północnej Afryki żyły tury, potężne i silne zwierzęta. Z początkiem drugiego tysiąclecia naszej ery zniknęły one z Europy Zachodniej. Od XIV w. spotkać można je było wyłącznie w Polsce. Ich ostoją stała się Puszcza Jaktorowska, lecz mimo objęcia jej ochroną książęcą i opieką wyznaczonych strażników, liczba zwierząt wciąż spadała aż do 1627 r., kiedy to zginął ostatni przedstawiciel tego gatunku. Według prof. Jerzego Trammera z Uniwersytetu Warszawskiego, gatunki nie są wieczne. Zawsze jakiś wymiera i jakiś powstaje – wystarczy, by w długim okresie czasowym rodziło się mniej osobników, niż umierało. Gdy w krótkim okresie znika katastrofalnie dużo gatunków, mamy do czynienia z masowymi wymieraniami, których przyczyną są gigantyczne, kosmiczne kataklizmy. Niektórzy biolodzy uważają, że obecnie wielkie wymieranie jest rezultatem działalności Homo sapiens. Jak się okazuje, nam, ludziom „udało się” przyspieszyć naturalne tempo wymierania gatunków od 100 do 1000 razy. Polską Czerwoną Księgę Zwierząt opracował prof. Zbigniew Głowaciński z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Figurują na niej: Suseł moręgowany(Spermophilus citellus) – 0 osobników na wolności. W 2005 r. wypuszczono 79 tych gryzoni na stanowisko w Kamieniu Śląskim z nadzieją, że się tam zadomowią.
0 osobników. Ptaszek ten najdłużej przetrwał w okolicach Jastrzębiej Góry, ale od kilku lat brak dowodów, że wciąż się tam gnieździ.
10-15 tys.osobników. Zagrożone wymarciem rozmnożyły się bez pomnocy człowieka i ich liczba wciąż wzrasta, mimo że na stawach hodowlanych można je legalnie zabijać.
Ten maleńki gryzoń uchował się jedynie w lasach Babiej Góry. Sporadyczne obserwacje są wynikiem zarządzenia, w myśl którego wokół każdego zauważonego stanowiska należy wyznaczyć strefę ochronną obejmującą 25 ha starodrzewu.
90 osobników. Populacja jest obecnie stabilna, ale trudno oczekiwać, by misiów przybywało.
250 - 270 par. Te największe europejskie sowy, niezwykle płochliwe, zachowały się głównie na południu Polski.
Około 700 par. W latach 70. znajdował się na skraju wymarcia i żyło ich ledwie 50 par. Obecnie można je spotkać np. w okolicach zrzutów wód elektrociepłowni, gdzie zimą szukają ryb.
Więcej niż 150 osobników. Coraz częściej krzyżują się za zdziczałymi kotami domowymi i ich geny „rozmywają się” w kociej puli. Szansę na przetrwanie daje im jedynie czynna ochrona.
Mniej niż 300 osobników. Największa ich kolonia, około 200 sztuk, przesypia na strychu klasztoru cystersów w Szczyrzycu.
1500-2000 ryb. Rekordowy złowiony w Polsce okaz mierzył 183 cm i ważył 60 kg. Ryba ta potrzebuje wód zimnych i dobrze natlenionych, a o to coraz trudniej.
Około 200 sztuk. Hibernujący gryzoń żyje w niewielkich rodzinnych koloniach. Uchował się już tylko na terenie Tatr.
0 osobników. Tego pięknego kuzyna żurawia widziano po raz ostatni w Wielkopolsce w 1986 r. Obecnie można go spotkać na Ukrainie, węgierskiej puszcie i na Półwyspie Iberyjskim.
0 osobników. Ostatnią parę lęgową widziano nad Narwią w 1996 r. Wprawdzie jest to ptak skryty, aktywny nocą i pokazujący się sporadycznie, to jednak wiadomo, że nie zakłada już swych stanowisk lęgowych w Polsce, mimo, że ich siedliska uległy niewielkim zmianom.
15 gniazdujących par. Może zniknąć całkowicie za sprawą swojego…krewniaka, orlika krzykliwego ( Aquila pomarana), który jest częściej spotykany. Gdy grubodzioby nie może znaleźć partnerki własnego gatunku, zadowala się „krzykliwą” kuzynką, a krzyżówki międzygatunkowe dają płodne potomstwo. Zagrożeniem dla nich jest też zarastanie łąk, na których polują oraz dewastacyjne wyręby lasów prywatnych, w których mogłyby gniazdować.
100 sztuk żyjących na wolności. Mimo ścisłej ochrony przetrwał już tylko w Bieszczadach, a i tam zanika z powodu rosnącego ruchu turystycznego. Jest wyjątkowo łagodny, lecz większość z nas, zamiast się mu przyjrzeć, chwyta za kij i tłucze…
200 sztuk żyjących na wolności. To nasz największy kot. Kiedyś żył w całej Europie. Mimo ścisłej ochrony jego populacja maleje. Powodem jest kurczenie się terenów, na których może polować i wychowywać potomstwo. Obecnie spotkać go można w Karpatach, nielicznie na Mazurach, w Puszczach Białowieskiej i Augustowskiej. W ciągu ostatnich 20 lat rysie zniknęły m.in. z Puszczy Piskiej.
Około 300 sztuk. W wyniku aktywnej ochrony te długowieczne, żyjące nawet 120 lat gady, mają szansę przetrwać. Prowadzi się m.in. ochronę gniazd przed drapieżnikami i sztuczny wylęg młodych.
660 sztuk na wolności i 150 w zamkniętych hodowlach. To relikt epoki lodowcowej i przykład gatunku uratowanego od zagłady. Do 1920 r. w stanie dzikim nie przetrwała ani jedna sztuka. Populację udało się odtworzyć z 54 pozostałych przy życiu osobników „czystej krwi” (w tym 39 podgatunku białowieskiego) trzymanych w niewoli.
700 sztuk na wolności. Objęte całkowitą ochroną radzą sobie coraz lepiej w pofragmentowanym przez człowieka środowisku.
1000 sztuk. Jeszcze 200 lat temu te piękne motyle, pochodzące z okolic Himalajów i Tybetu, można było podziwiać w okolicach Warszawy. Dziś, w wyniku zmian środowiska rolniczego i sztucznego zalesiania ciepłolubnych muraw, na których najchętniej przebywają, występują nielicznie. Jedyna w miarę stabilna populacja występuje w Pieninach.
30000 osobników. W 1927 r. z polskich rzek i jezior wyeksportowano 611 ton tego przysmaku. Potem rak padł ofiarą rosnącego zanieczyszczania wód i dżumy przywleczonej do Europy z rakiem pręgowatym ( Orconectes limo sus). Obecnie na warszawskiej SGGW działa „wylęgarnia”, która rocznie dostarcza 5000 osobników. Wypuszcza się je do czystych rzek i jezior, ale wątpliwe jest, by populacja osiągnęła przedwojenne rozmiary.
40 000 sztuk na wolności. 100 lat temu niemal wyginęły – pozostało ich wtedy tylko 235 sztuk. Dzięki ochronie tak się rozmnożyły, że w wielu rejonach kraju człowiek na bobra patrzy wilkiem. Ratunkiem dla podtapianych rolników są odłowy. Zbyt towarzyskie gryzonie wyłapuje się i wysyła na emigrację do Niemiec, Austrii, Holandii, Anglii, na Węgry i Słowację.
425000 osobników. To patriota. Z miejsca tarła na Morzu Sargassowym przemierza 8000 km, by bezbłędnie trafić do rzeki, z której pochodzili jego rodzice. Dziś naszymi rzekami spływa ok. 425 tys. sztuk tych ryb. To prawdopodobnie zaledwie 1 procent liczby z początku XX w. i niespełna jedna dziesiąta populacji notowanej w latach 70. Jak do tej pory nie objęto węgorza ochroną gatunkową, ale od lipca tego roku wdrażany jest unijny program ochrony zasobów węgorza.
Pieniądze na ochronę nic nie pomogą jeśli nie będzie mądrych, oświeconych ludzi, którzy rozumieją prawa przyrody ( szczególnie prawa ekologii)i potrafi,a je respektować. Ponadto człowiek wreszcie powinien zrozumieć, ze nie zyje sam na Ziemi i miejsce należy sie nie tylko nam lecz także innym stworzeniom. Pozdrawiam czytających ten artykuł.
Pouczające i ... przykre.
Więcej pieniędzy powinno trafiać na ochronę przyrody.
para kulonów była widziana w okresie połowy maja na łowisku wędkarskim w Wyszkowie Śląskim koło nysy w 2008 roku
A głuszec? jest rzadszym gatunkiem od rysia, wilka Suhora
...trzeba ratować przyrodę , bo nasze prawnuki nie będą wiedziały co było w czasach ciut bliżej niż " prehistorycznych " :)
CANIS LUPUS, nie lapus
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
W związku z wejściem w życie 1 stycznia 2012 roku ustawy abolicyjnej Polska Akcja Humanitarna realizuje projekt, którego cele...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Narty na Sowacji (1)
Elbrus (0)
Białoruś, Litwa (1)
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.