P1000933-1280

Konkurs Społeczności 66(2).NIE MA NIEPODLEGŁOŚCI BEZ PRAW I WOLNOŚCI II : LEGLI NIEPODLEGLI…( tu i jeszcze tam, i tam…)

To tu się zaczął w 1914 koszmar I wojny światowej,po zabiciu księcia Franciszka, tu odżył wojną domową w 1992 r., po proklamowaniu niepodległości przez Bośnię i Hercegowinę. Kiedyś tu była Jugosławia. Jeszcze wcześniej Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców. W tych „królestwach” władcami byli wszędzie Serbowie – w parlamencie, armii i urzędach wszelakich. Federacje nacjonalistów ? Osobnymi wspólnotami etnicznymi dla Serbów nie byli Czarnogórcy ( bracia Serbowie), Macedończycy ( południowi Serbowie) a tym bardziej Kosowarzy uznający się za Albańczyków. Katolicy. Prawosławni. Muzułmanie. Serbowie, Słoweńcy, Chorwaci, Bośniacy, Macedończycy, Czarnogórcy, Węgrzy… Federacyjne państwo, federacyjne rodziny. Tito jakoś trzymał w ryzach nacje …. trzymał do czasu. Wielu go do dziś czci …i wspomina jako wybawiciela, kapłana „pokoju” ponad podziałami. Pamiętam jak napotkany Czarnogórzec tłumaczył mi, że jego brat to Serb, a matka Chorwatka… Będąc tam wielokrotnie często napotykałem na ślady-świadectwa obu wydarzeń najnowszej historii byłej Jugosławii. Tu na zdjęciu powyżej tzw. Róże Sarajewa…. Od oblężenia Sarajewa trudno mi się uwolnić. Widocznie sam chcę pozostać we wspomnieniach skoro przy moim biurku wisi fotografia Mikhaila Evstafieva przedstawiająca wiolonczelistę Vedrana Smailovicia w ruinach Biblioteki Narodowej. Widziałem budynek jeszcze zniszczony, cmentarze w parkach i ten na stadionie Kosevo, widziałem wiele ruin. Byłem na targu Markale ostrzelanym przez snajperów, przechadzałem się Aleją Snajperów, którędy wiodła droga po chleb i wodę. Wielokrotnie trafiałem na róże Sarajewa- ubytki w nawierzchni ulic, chodników wypełnione czerwoną żywicą lub innym „wypełniaczem”, To świadectwa śmierci w wyniku ostrzału snajperów z pobliskich wzgórz. Blisko 4 lata w oblężeniu. Prawie 10 tys. zabitych i zaginionych. Czasem odszukuję w zbiorach Miss Sarajewo U2 . Wracam do wierszy Izeta Sarajlicia, nazywanego bośniackim Gałczyńskim, tłumacza poezji polskiej, który przeżył tamte dni, 315 dni, w oblężonym mieście. Suplement poetycki: Izet Sarajlič , Byli Jugosłowianie , Dla Mustafy Čengicia My wszyscy to byli Jugosłowianie/ Narażeni na wytępienie/ Przez byłą jugosłowiańską armię Przełożyła Danuta Cirli č-Straszyńska

konkurs-spolecznosci

Komentarze