Wykonawca Tsantsa najpierw z tyłu nacinał odciętą głowę, razem z włosami zdejmował skórę z czaszki, po czym przez godzinę do dwóch gotował ją w wywarach z roślin. Wygotowana skóra kurczyła się do jednej trzeciej pierwotnej powierzchni. Gdy wyschła, zaszywał jej powieki a usta łączył drzazgami. Przez otwór szyjny wsypywał gorące kamyki i piasek. Tę czynność powtarzał wielokrotnie, dbając by głowa zachowała kształt. Następnie wędził ją nad ogniskiem, polerował, a na koniec przyczerniał. Aby móc zawiesić sobie tsantsa na szyi, wojownik przyczepiał do niej rzemyk i wracał z trofeum do wioski, gdzie urządzano wielką uroczystość. Ceremonię tsantsa nadzorował szaman.
Zobacz artykuł: Tony Halik 180 tysięcy kilometrów przygody 1957 – 1961klimat
kompozycja
technika
nie wsadzali tam żadnych ziółtylko kaminie i piasek
Wydaje mi się, że najpierw gotowali głowę, a później dopiero oddzielali skórę od czaszki. I skóra nie kurczyła się dlatego, że była ugotowana, ale przez zioła wsadzone do środka już po ugotowaniu. hekate
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.