U-boot na kanale

22 marzec 2009
U-boot na kanaleZdjęcie: shutterstock.com

Zamki, klasztory, bunkry otoczone zagadkami i legendami, strzeżone przez duchy – przyciągają tłumy poszukiwaczy skarbów i przygód.

Niemcy w okresie swej militarnej potęgi na początku ubiegłego wieku nie szczędzili betonu na realizację planów. Kanał Mazurski był jednym z nich.

Cztery kilometry od Mamerek, na północno-zachodnich brzegach jeziora Mamry, wchodzę w las. Nad leniwą wodą wisi gęstwina listowia. A tuż powyżej... Potężna brama do tajemniczego świata: 46 m długości, 21 m wysokości i 7,5 m szerokości. Jak wprawny odkrywca odnajduję u jej szczytu ślad, który naprowadza mnie na trop – widzę wgłębienie na nazistowską „gapę” (herb Niemiec z czarnym orłem).

W mazurskim Mauerwald w latach 1940–1944 powstało miasto bunkrów i schronów – Kwatera Główna Niemieckich Wojsk Lądowych Rzeszy. Miasteczko składało się z 250 obiektów, w tym 30 schronów o ścianach grubości 7 m. Nie bał się do nich przyjeżdżać z wizytą sam Adolf Hitler.

Mauerwald, gdzie stoją bunkry kwatery, to oczywiście dzisiejsze, wspomniane wcześniej Mamerki.

Ale budowle nad kanałem w lesie nie należały do obiektów Kwatery. Więc co to za historia? Legenda mówi, że naziści zamierzali w zaciszu mazurskich jezior, w głębi lądu, stworzyć stocznię remontującą, a może i produkującą łodzie podwodne, u-booty. Dość karkołomne założenie, zważywszy że z Mamerek do morza jest jakieś 100 km w linii prostej. Czego potrzebuje okręt, by wypłynąć ze śródlądowych jezior do Bałtyku? Oczywiście, kanału. Taki kanał biegnący przez mazurskie łąki i lasy Niemcy budowali. I to już nie jest legenda, ale fakt. Budowle w okolicy Mamerek są śluzami tej zapomnianej inwestycji.

Kanał Mazurski nigdy nie został ukończony, ale istnieje jako ciąg mniej lub bardziej zaawansowanych obiektów hydrotechnicznych – śluz, jazów, koryt, nasypów, mostów. Przy odrobinie samozaparcia można z nich utkać szlak i odkryć cały jego przebieg. Wychodzi on z jeziora Przystań będącego zatoką Mamr. W początkowym odcinku biegnie w wysokim nasypie kilkanaście metrów ponad poziomem gruntu! Idąc wzdłuż kanału, mijam most kolejowy wykorzystywany na trasie Kętrzyn–Węgorzewo, zanim linia została zamknięta. Most nieistniejącej kolei nad nieistniejącym kanałem… Nieco poniżej widać pozostałości stalowego jazu walcowego, a za chwilę piętrzy się pierwsza śluza – Leśniewo Górne (to ta ze śladem po „gapie”). Niecały kilometr niżej kolejna – Leśniewo Dolne. Została ukończona w zaledwie 15 proc. Obie miały służyć do pokonania różnicy poziomów między jeziorami Mamry i Rydzówka (34 m). W każdej ze śluz spadek wody wynosiłby więc imponujące 17 m! To jak windy dla statków na szóste piętro. Za śluzami w Leśniewie droga wodna przechodzi przez jezioro Rydzówka. Na drugim brzegu kanał rozpoczyna śluza Guja, w pełni ukończona, co więcej – sprawna. Wymontowano z niej wyposażenie elektryczne, ale daje się uruchomić ręcznie. Ma nawet śluzowego! Mieszka w budyneczku strażnicy. Śluzowy na nieistniejącym kanale – ciekawa fucha…

Dalej kanał kryje się i znika w lasach i łąkach. Dosłownie i w przenośni. Oglądany z mostku poniżej Bajorów Małych odcina się wśród złotych łanów zboża tylko zieloną kreską szuwarów szczelnie wypełniających koryto. Sama śluza w Bajorach Małych jest ukryta w głębokim jarze. Wygląda na masywną, ale pod koniec wojny została wysadzona w powietrze przez wycofujących się Niemców. Kolejna śluza – Bajory Wielkie – to już tylko zaczątki murów przegrywające z czasem i zarastające drzewami. Stoję na moście ok. 3 km poniżej, w Brzeźnicy (21 km od początku kanału). Tu kończy się szlak – 500 metrów dalej jest już Obwód Kaliningradzki. Kanał ciągnie się jeszcze ponad 25 km, do Łyny. Śluzy zostały tam prawie kompletnie ukończone.

Pomysł połączenia jezior mazurskich z Bałtykiem pojawił się już pod koniec XVIII w. Niemcy zaplanowali Kanał Mazurski biegnący od Mamr do Łyny, a dalej Pergołą do morza. Miał służyć do transportu drewna, zboża, torfu. Początkowo myślano też o wykorzystaniu go do produkcji energii elektrycznej. Budowę rozpoczęto w 1911 r., ale przerwała ją I wojna światowa. Prace wznowiono w 1934 r. – i niedługo znów wybuchła wojna. W czasach Rzeszy kanał był tajny, na mapach nie zaznaczano jego przebiegu. Ostatecznie budowę zarzucono w 1942 r. ze względów finansowych. Kanał był już wtedy na całej długości zalany wodą. Po wkroczeniu Armii Czerwonej i przybyciu osadników rozgrabiono, co się dało.

Pasjonaci (fantaści?) myślą o odbudowie kanału. Rosnące wydatki na turystykę dają szansę na dofinansowanie przedsięwzięcia z funduszy Unii. Zmobilizowało to nawet marszałka województwa warmińsko-mazurskiego i gubernatora Obwodu Kaliningradzkiego do przygotowania wspólnego projektu. A żeglarze już snują na forach dyskusyjnych ekscytujące wizję spływu kanałem: „Wyobraźcie sobie, jak podpływacie do śluzy, której żelazne wrota przewyższają top waszego masztu!”.

No to w drogę – Kanał Mazurski

  • Śluza Leśniewo Górne – dojście pieszo z Mamerek ok. 40 min przez las.
  • Śluza Guja – dojazd do miejscowości Guja, dalej drogą ok. 2 km na pd. zach.


  • Stanica Wodna Kietlice nad jez. Mamry, tel. 087 427 50 70. Od 120 zł za dwójkę.


National Geographic

Źródło: www.national-geographic.pl

Adres wersji on-line: http://www.national-geographic.pl/drukuj-artykul/u-boot-na-kanale/