Z Góry Zamkowej roztacza się widok na pagórki leśne, łąki zielone – mityczną ziemię opisaną trzynastozgłoskowcem.
Rusz na Białoruś: Kuźnica, Gródek, Nowogródczyzna, Świteź, Zaosie
Długość: 500km
Cena: 300 zł
Tęsknota mię nieraz do Litwy ciężka napada i ustawicznie śni mi się o Nowogródku... pisał Mickiewicz. Nic dziwnego. Malowniczo położony na wzgórzach, nawet po 60 latach komunizmu zachował ślady romantycznego uroku. W czasach Mendoga (XIII w.) Nowogródek był stolicą Litwy, przed wojną miastem wojewódzkim, dziś – prowincjonalnym miasteczkiem. W niedzielę dzwony biją tu najpierw w barokowej Białej Farze. Jest 9.30. O 10.00 odzywają się w cerkwi św. Mikołaja i w kościele podominikańskim. Potem w gotyckiej cerkwi św. Borysa i Gleba. Świątynie po kilkudziesięciu latach znów zostały otwarte. Stoją przy rynku, zwanym dziś placem Lenina, lub kilkaset metrów od niego. Jedynie drewniany meczet usytuowany jest trochę dalej. Jego żółty minaret wygląda dość niezwykle na tle bloków z wielkiej płyty. W czasach Mickiewicza tuż za klasztorem Dominikanów była jeszcze XVII-wieczna synagoga. Zdewastowana przez Niemców podczas wojny, została rozebrana w latach 50. Do wojny przy rynku stał też pałac Radziwiłłów. Pałacu też już nie ma, jest za to pomnik wodza rewolucji, podobnie zresztą jak w każdym mieście na Białorusi.
Krętymi uliczkami Nowogródka idziemy zawsze w dół albo w górę. Dużo tu kolorów. Kamieniczki przy rynku i w sąsiednich uliczkach są pistacjowe, fioletowe, różowe. Ozdobione białymi gzymsami, pilastrami, grubymi stiukowymi girlandami owoców. Wyglądają lepiej niż w wielu innych miastach Białorusi – dzięki wieszczowi. Odnowiono je w 1998 r., z okazji jego 200. rocznicy urodzin. Wśród drzew widać rodzinny dom Mickiewicza – białe kolumny ganku, dach kryty gontem. Wzorcowa sielanka. Adam spędził tu dzieciństwo. Po ukończeniu szkoły prowadzonej przez dominikanów wyjechał na studia do Wilna. Dom ostatni raz odwiedził, mając 23 lata. Dzisiejszy budynek nie do końca odpowiada obrazowi z czasów Mickiewicza. Brakowało dokumentacji, wiele decyzji podjęto intuicyjnie. Wewnątrz wiszą portrety Adama, jego rodziny, Maryli, filomatów. Trochę rycin, poza tym reprodukcje, kopie, fotokopie, kserokopie. Oryginalne pamiątki pozostają rozproszone – część w Warszawie, część w Paryżu, w Istambule, pozostałe zagubione, popalone. Sam dom Mickiewicza stawał w płomieniach trzy razy. Pierwszy raz w jego dzieciństwie, drugi w 1881 r., trzeci – od niemieckiej bomby w roku 1941. Było tam już wtedy muzeum, ze sporym zbiorem pamiątek. Spaliły się książki, akta sądowe ojca, notatki Adama.
Najstarsza w mieście jest cerkiew św. Borysa i Gleba. Powstała w I poło-wie XVI w. na miejscu drewnianej, XII-wiecznej. Po wojnie komuniści umieścili tu archiwum, dopiero w latach 90. zwrócono cerkiew wiernym. Trzynawowa, o późnogotyckich, gwiaździstych sklepieniach. Wewnątrz pachnie kadzidło, palą się długie, cienkie świeczki, lśnią złotem carskie wrota. Na ścianach ikony. Przed każdą wierni żegnają się po trzykroć, kłaniając się nisko. Cudowny obraz Matki Boskiej całują.
Drugi cudowny wizerunek Matki Boskiej wisi w XVII-wiecznych murach barokowej Białej Fary. Przed którym modliła się matka Mickiewicza, wspomniana w prologu Pana Tadeusza? Nadal trwają spory. Oba obrazy są piękne, choć to tylko kopie, oryginały zaginęły. Wiadomo natomiast na pewno, że w farze Mickiewicz został ochrzczony. Świątynia ta była zresztą świadkiem wielu niezwykłych wydarzeń. Tutaj odbył się ślub ponad siedemdziesięcioletniego króla Jagiełły z kwitnącą naówczas dziewicą, 17-letnią księżniczką Sonką Holszańską. Wmurowana w ścianę tablica przypomina, że małżeństwo to zapoczątkowało dynastię Jagiellonów. Przejmująco jest stać w miejscu, w którym rozpoczęła się tak istotna dla nas historia.
Jak na porządne miasteczko przystało, w Nowogródku jest Góra Zamkowa z ruinami warowni. Roztacza się z niej widok na okoliczne pagórki leśne, łąki zielone – mityczną ziemię opisaną trzynastozgłoskowcem. Mickiewicz wcale nie przesadził, Nowogródczyzna jest piękna. U stóp wzgórza widać farę i drewniane domki. Parterowe lub jednopiętrowe. Żółte, niebieskie, zielone, brązowe. Rzeźbione ganki, drewniane kolumienki, balkoniki. Przy domkach owocowe drzewa i ogródki. Romantyzm kresowej prowincji.
Na tym wzgórzu w XIII w. koronował się na króla Litwy Mendog. Jego twierdza nie przetrwała, była drewniana. Dzisiejsze ruiny to pozostałości zamku księcia Witolda. Rozbijały się o nie ataki tatarskie, krzyżackie, moskiewskie. Zniszczony został przez Szwedów w 1710 r., Mickiewicz znał więc już tylko ruiny. Dziś, między fotografującymi się turystami, pasą się na majdanie łaciate krowy, w fosie kozy.
Obok Góry Zamkowej usypany jest kopiec Mickiewicza. Przywieziono tu ziemię z różnych stron Polski i ze wszystkich miejsc tułaczki wieszcza. Od kilkunastu lat stoi też pomnik poety. Peleryna, długie włosy, oratorska poza. Tutaj cenią Mickiewicza, uważają, że opiewał piękno ziemi białoruskiej. Często widać podjeżdżające samochody obwieszone kolorowymi balonikami i młode pary przynoszące kwiaty. Jeszcze nie tak dawno składano je pod pomnikiem Lenina...
Najsmutniejsze w Nowogródku są cmentarze. Zarówno stary cmentarz chrześcijański, jak i żydowski kirkut (oba z końca XVIII w.), a także tatarski mizar. Katolickie i prawosławne nagrobki (wiele sygnowanych przez wykonawców z Wilna, Grodna i Warszawy) leżą poprzewracane wśród zwalonych drzew i stert śmieci.
Jezioro Świteź leży na morenowym wzgórzu 17 km od Nowogródka. Ktokolwiek będziesz w Nowogródzkiej stronie, / Do Płużyn ciemnego boru / Wjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie, / Byś się przypatrzył jezioru. Jest rzeczywiście osobliwe. Niezbyt duże, ma niewiele ponad 1,5 km2 powierzchni. Odosobnioną (prawie nie ma tu innych zbiorników wodnych), niemal doskonale okrągłą Świteź otacza ziemny wał. Nie wiadomo, jak powstał. Jedni uważają, że stworzyły go fale, inni – że został usypany przez ludzi. Laikowi jezioro kojarzy się z miejscem po uderzeniu wielkiego meteorytu (ta regularność kształtu, otaczający wał), zapewne jednak jest polodowcowe. Do samego brzegu dochodzi wspaniały, mieszany las. Podmywane przez fale, pochylone wiekiem drzewa zwieszają gałęzie nad wodą.
A ta jest zdumiewająco przezroczysta. Na piaszczystym dnie na głębokości 6 m widać rośliny, narzutowe głazy. Zachwycający widok. Bardzo długo jest płytko, dno opada powoli. Woda jest tak przejrzysta na skutek słabego zmineralizowania. Rosnąca tu stroiczka zawiera lobelinę – trujący alkaloid. Nic dziwnego, że miejscowa ludność umieściła tajemnicze kwiaty w legendzie. Kto tylko ściągnął do głębini ramię, / Tak straszna jest kwiatów władza, / Że go natychmiast choroba wyłamie / I śmierć gwałtowna ugadza.
Jezioro ma też niewielu zwierzęcych mieszkańców. O żadnej porze roku nie usłyszy się tu żab. Nie ma większych mięczaków, brak raków, mało jest ryb. Podobnie jak w jeziorach górskich lub płożonych daleko na północy.
Ciekawa jest też historia właścicieli zbiornika. Za czasów Mickiewicza należał do rodziny Niezabytowskich. Odebrany im za udział w powstaniu listopadowym, po powstaniu styczniowym za zasługi rusyfikatorskie trafił w ręce niejakiego Ochłapka, urzędnika osławionego Murawiewa. Był to majątek „instrukcyjny”, czyli taki, którego nie wolno było ani sprzedać, ani nawet wydzierżawić Polakowi. Dopiero po odzyskaniu niepodległości wykupiono jezioro z rąk prywatnych i utworzono chroniący go Park Natury. W 1970 r. władze białoruskie założyły rezerwat krajobrazowy. Mimo to wolno tu biwakować. Latem działa tu ośrodek wypoczynkowy, bar, nawet wypożyczalnia łódek.
Miejsce, w którym urodził się Mickiewicz (najprawdopodobniej, część badaczy z tą teorią się nie zgadza) – Zaosie – leży 40 km od Nowogródka. Folwark został zniszczony podczas I wojny światowej. W latach 90. przed zbliżającą się 200. rocznicą urodzin poety, odtworzono drewniany dworek, zabudowania gospodarcze, studnię z żurawiem i ulubiony przez Adama piętrowy, podcieniowy świronek. Budynki odtworzono na podstawie rysunku Edwarda Pawłowicza, który jako student odwiedził to miejsce w 1842 r. i naszkicował dworek oraz jego otoczenie. 40 lat później opisał jego historię i wygląd w Tygodniku Ilustrowanym. Podkreślał przy tym, że Napoleon Orda (popularny wówczas rysownik, którego reprodukcje umieszczane w każdym podręczniku kształtowały przez lata powszechne wyobrażenia o Zaosiu) widział już dom inny, mniejszy, postawiony na miejscu zniszczonego, który został rozebrany.
Dworek wyposażono w typowe dla epoki meble, tkaniny, skóry i naczynia. Z oryginalnych przedmiotów są jedynie odnalezione podczas wykopalisk fragmenty naczyń, kafli, świeczników i... jedna fajka. Mimo że to tylko rekonstrukcja, kryty słomianą strzechą folwark jest pełen uroku. Szkoda tylko, że nie można tu nic zjeść czy choćby napić się herbaty. Ale nie ma się co dziwić, skoro na ziemiach Zaosia gospodaruje kołchoz „Leninowska droga”.
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Źródło: www.national-geographic.pl
Adres wersji on-line: http://www.national-geographic.pl/drukuj-artykul/szlakiem-wieszcza/