Dla plemion zamieszkujących deszczowe lasy na indonezyjskiej wyspie Sumatra pojęcie „owoce leśne” nie ogranicza się do jagódek.
1. Przekąska z mrowiska
Dla plemion zamieszkujących deszczowe lasy na indonezyjskiej wyspie Sumatra pojęcie „owoce leśne” nie ogranicza się do jagódek. Wystarczy włożyć kij w mrowisko (prawdziwy, nie przysłowiowy), by wyszli jego mieszkańcy. Mrówki gdy poczują się zagrożone, zaczynają przenosić larwy – można więc powiedzieć, że dwudaniowy posiłek przygotowuje się sam. Przekąska w sam raz dla survivalowców.
2. Svi
Opalona z wełny i przepołowiona owcza głowa, z oczami, ale bez mózgu. Gotuje się ją w dobrze osolonej wodzie od półtorej do dwóch godzin. Spożywa się na gorąco – na przykład z gotowanymi ziemniakami (całymi lub tłuczonymi) albo rzepą – a także na zimno, np. pokrojoną w plastry. Popularne danie na Islandii.
3. Likier na wężu
Wysokoprocentowa pamiątka z Wietnamu, czyli likier, jaki można kupić na stoisku z suwenirami w pobliżu Cu Chi. W butelce może być kobra (z rozpostartym płaszczem), ale też skorpion, żmija lub jaszczurka. Nic dziwnego, że trunek ma swoją moc.
4. Słodka niespodzianka
Do wyboru: lizaki z szarańczą w środku (specjał azjatycki) albo czekoladowy deser z kremem ozdobiony mrożoną australijską mrówką Melophorus bagoti napęczniałą od miodu (można go kupić w Sydney).
5. Surströmming
Sfermentowany śledź – przysmak szwedzki produkowany na kilku wysepkach u wybrzeża Zatoki Botnickiej. Z beczek przekłada się go do puszek, w których przez rok zachodzi dalszy proces fermentacji. Puszki robią się kuliste od zbierających się (śmierdzących) gazów. Śledzie je się z ziemniakami lub macą, popija piwem lub wódką – ale smakosze wybierają... mleko.
6. Trzy piski
Nazwa tego chińskiego specjału pochodzi od pisków – tylko trzy zdołają wydać szczurze noworodki w drodze z talerza do ust „smakosza” (pierwszy raz, gdy bierze je w pałeczki, drugi, gdy wkłada do ust, trzeci – przy połykaniu). Ale nawet w Kraju Środka, gdzie je się wszystko, nie jest to danie dla tamtejszego Kowalskiego.
7. Casu marzu
Specjał z Sardynii, nazwa znaczy dosłownie „zgniły ser”. Jest przygotowywany z niepasteryzowanego mleka owczego. Toczą go półprzezroczyste larwy muszki Piophila casei, które (zaniepokojone) skaczą na wysokość kilkunastu centymetrów. Ser dojrzewa 3 miesiące, przekształcając się w wilgotną, śmierdzącą masę. Nie można go kupić legalnie.
8. Balut
Popularna przekąska na Filipinach, ale również w Kambodży i Wietnamie. Mocno rozwinięty (mniej więcej 8-dniowy) kaczy lub kurzy embrion jest gotowany w skorupce. Najczęściej przyprawia się go szczyptą soli, ale niektórzy smakosze używają chili i octu winnego. Zjadane jest także żółtko – które nie zostało wykorzystane przez rozwijające się pisklę.
9. Zupa duchów
Gotowane akwarium – tyle że zamiast akwariowych roślin pływają warzywa i przyprawy, m.in. zielony pieprz i papryka, rybki natomiast są żywe. Wrzuca się je do zimnej wody i powoli podgrzewa – zanim się ugotują, szukają schronienia w pokrojonych łodygach. Taką zupę, zwaną ghost soup (zupa duchów) albo tom praedt można spożyć w Tajlandii.
10. Robaki z patelni
Gusano rojo albo inaczej red agave warms („czerwone agawowe robakiĺ”) to gąsienice motyla Hypopta agavis, występującego na meksykańskich agawach. Usmażone przez szefa kuchni, są serwowane z różnymi dodatkami (już bardziej standardowymi) w niewielkiej restauracji Sempoala w Teotihuacan w Meksyku. Danie z pewnością nie zawiera sztucznych barwników i konserwantów. Pytanie tylko, ilu zwolenników zdrowej żywności zdecyduje się na degustację tej osobliwości-obrzydliwości.
Źródło: www.national-geographic.pl
Adres wersji on-line: http://www.national-geographic.pl/drukuj-artykul/10-najdziwniejszych-potraw/