Lasy Janowskie wchodzą w skład w skład dużego kompleksu leśnego zwanego Puszczą Solską. Rozciągają się one na Równinie Biłgorajskiej, a ich południową granicę stanowi rzeka Bukowa. Są to tereny słabo zaludnione, ludzi mieszka tu niewielu, a położone wśród lasów osady stanowią malowniczy przerywnik w pieszej lub rowerowej wędrówce.
Jedną z takich śródleśnych osad jest Szklarnia w gminie Janów Lubelski. Niegdyś wioska ta nazywała się Nizioł. Swoją obecną nazwę zawdzięcza istniejącej tu w czasach Ordynacji Zamoyskiej hucie szkła, która produkowała m.in. butelki dostarczane do browarów ordynackich, w tym dla browaru w Zwierzyńcu. Od 1986 r. istnieje tu jedyna w Europie i Polsce Ostoja Koni Biłgorajskich. Dla jej potrzeb Nadleśnictwo Janów Lubelski przeznaczyło 32 ha lasów oraz 23 ha łąk i pastwisk śródleśnych.
Najdogodniejszy dojazd do tej leśnej osady prowadzi z Janowa Lubelskiego. Kierując się na południe ul. Bohaterów Porytowego Wzgórza, po przejechaniu ok. 8 km dotrzemy do skrzyżowania, przy którym leży Szklarnia.
Nasza ekipa wybiera jednak nieco inna trasę. najpierw podróżujemy drogą krajową nr 19 w stronę Janowa Lubelskiego, a za miejscowością Domostawa skręcamy w prawo do wioski Łążek Przymiarki.
Po przejechaniu kilkunastu metrów asfaltowa droga przechodzi w utwardzony leśny dukt. Dalszą część wycieczki najrozsądniej jest więc odbyć pieszo. Wysiadamy z auta i wkraczamy na oznaczony kolorem czerwonym Szlak Puszczański (dawniej Walk Partyzanckich). Trzymając się cały czas tego szlaku, wędrujemy przez malowniczy rezerwat florystyczny. W drzewostanie dominuje tu oczywiście sosna, ale na swojej drodze spotykamy również jodły, świerki, a także dęby. W szczególny zachwyt wprawiają nas licznie występujące w tym miejscu cieki wodne oraz śródleśne łąki. Podobno łatwo można tu spotkać jelenia. My, niestety, nie mamy aż tyle szczęścia.
Po przejściu kilku kilometrów, nieco zmęczeni, wychodzimy z lasu. Okazuje się, że dotarliśmy do Szklarni. Przed nami rozpościera się duży, kilkudziesięciohektarowy wybieg dla koni, przylegający bezpośrednio do zabudowań wioski. Tuż przy ogrodzeniu natrafiamy na drewnianą wieżę widokową, z której przez chwilę obserwujemy pasące się na wybiegu rumaki. Niestety, znajdują się one na tyle daleko, że nie ma mowy o zrobieniu dobrego zdjęcia. Na lewo od wieży widzimy mały wybieg oraz stajnie. To właśnie tu liczące ok. dwudziestu koni stado przebywa w zimie. I tylko wtedy zwierzęta te są dokarmiane przez człowieka.
Z tablicy informacyjnej ustawionej obok rezerwatu dowiadujemy się, że konie biłgorajskie są endemicznym rasowym typem rodzimych koni, wywodzących się z dzikich koni zamieszkujących Europę. Pod koniec XVIII w. ostatnie egzemplarze tych zwierząt, bytujących na Litwie odłowiono i odstawiono do zwierzyńca hrabiego Zamoyskiego. Na początku XIX w. zostały one rozdane miejscowym rolnikom, gdzie w różnym stopniu zostały pokrzyżowane z innymi rasami i typami koni. Konie biłgorajskie w dużym stopniu przypominają koniki polskie. Charakteryzują się myszatym ubarwieniem z ciemną pręgą przez grzbiet.
Spacerując dalej wzdłuż ogrodzenia rezerwatu napotykamy miejsca pamięci narodowej. Leżący po prawej stronie drogi ogromny głaz wskazuje miejsce, w którym kiedyś stała leśniczówka spalona w czerwcu 1944 r. podczas niemieckiej akcji przeciwpartyzanckiej "Sturmwind". Kilka kroków dalej znajduje się symboliczny grób Barbary Mączyńskiej, sanitariuszki oddziału NOW-AK "Ojca Jana", śmiertelnie rannej w czasie tej potyczki 13 czerwca 1944 r.
W odległości ok. 5 km od Szklarni leży Porytowe Wzgórze, miejsce największej bitwy partyzanckiej jaka rozegrała się w czasie II wojny światowej na ziemiach polskich. Trasę do tego miejsca cały czas wyznacza czerwony szlak pieszy. Niestety, naszą wycieczkę psuje siąpiący niemal bez przerwy deszcz. Ku ogromnemu niezadowoleniu jej uczestników, na miejsce bitwy jesteśmy zmuszeni podjechac samochodem.
Jest to rozległe wzniesienie wydmowe, przez które przepływa rzeka Branew. To własnie tu 14 czerwca 1944 r. Wehrmacht w sile ok. 30 tys. żółnierzy zepchnął w kocioł chroniące się w Lasach Lipskich i Janowskich ugrupowania partyzanckie. Partyzantom, w sile ok. 3 tys. ludzi, pod osłoną nocy udało się jednak wyjść z okrążenia i swobodnie odejść na południe do Puszczy Solskiej. Wydarzenie to upamiętnia stojący na polu bitwy monumentalny pomnik, obok którego znajduje się zbiorowy cmentarz żołnierski.
Nasze szczególne zainteresowanie wzbudza znajdujący się na miejscu bitwy stary drewniany most kolejowy. Niegdyś wiodła tędy trasa leśnej kolejki wąskotorowej, która służyła do transportu drewna z Lasów Janowskich do Zwierzyńca i do tartaku w Lipie.
Nasza wycieczka powoli dobiega końca. Robimy jeszcze tylko kilka pamiątkowych zdjęć. W planach mieliśmy pokonanie znacznie dłuższej trasy. Niestety, padający na Porytowym Wzgórzu rzęsisty deszcz skutecznie psuje cały urok tego miejsca. Troszeczkę zawiedzeni wracamy do Stalowej Woli, obiecując sobie, że jeszcze kiedyś tutaj wrócimy.