Ekwador, jak sama nazwa wskazuje, leży na równiku (ecuador po hiszpańsku znaczy równik). Równik jest oczywiście bardzo długi, ale jakoś tam się złożyło, że akurat tutaj stawia się mu pomniki i robi z niego atrakcję turystyczną. Pomnik postawiono prawie 30 lat tamu, ale jakieś 18 lat później okazało się, że tak na prawdę powinien on stać mniej więcej 240m dalej. Tak więc na chwilę obecną turyści mogą przebierać pomiędzy tym równikiem symbolicznym, a tym prawdziwny. My – w celach porównawczych – wybraliśmy się na oba. Na pierwszy rzut oka oba równiki wyglądają tak samo. To po prostu gruba czerwona krecha namalowana na ziemi. Jednak okazuje się, że na tym prawdziwym można się fajnie zabawić. Można np. przekonać się na własne oczy, że woda spływająca z kranu kręci się w inną stronę na północy, a w inną na południu (na równiku nie kręci się wcale tylko spływa prosto w dół). Można też postawić na gwoździu jajko. I doświadczyć jeszcze kilku innych rzeczy. Króko mówiąc ciekawa lekcja fizyki.