Idąc szlakiem wiodącym dniem Doliny Kościeliskiej, wielu turystów mija niepozorne zejście ze szlaku w kierunku Jaskiń Mylnej i Raptawickiej. Może jest to efektem obranego uprzednio celu wycieczki, może dlatego, że bardziej popularna jest oświetlona i ucywilizowana Jaskinia Mroźna, a może dlatego, że wchodząc na ścieżkę prowadzącą do tych jaskiń natrafiamy na niemal pionową skałę? Jak by nie było, Jaskinia Mylna jest mniej popularna- i jest to jej zaletą.

 

Szlak na uboczu.

 

Po pokonaniu zabezpieczonej łańcuchem ścianie skalnej krętą i zawiłą a stromą ścieżynką, podchodzimy pod wejścia do jaskini. Najpierw napotkamy odnogę prowadzącą do Jaskini Raptawickiej, natomiast dalej czerwony szlak wiedzie do Jaskini Mylnej. Warto się tam wybrać choćby z uwagi na spokój i samotność, jaka z reguły tu panuje, w przeciwieństwie do Doliny Kościeliskiej. Stamtąd również można podziwiać piękny widok na lesiste dno doliny i otaczające ją skały. Polecam postój w jednej z załomów i amfiteatrów skalnych, które dają schronienie przed słońcem, gdzie również można zrobić serie niezłych pamiątkowych fotografii.

 

Turystyczna a prawdziwie wymagająca.

 

Jaskinia Mylna jest jaskinią o charakterze turystycznym, udostępniona dla powszechnego ruchu turystycznego. Nie znaczy to jednak, że jest muzealnym salonem, który bawi i zaciekawia w komfortowych warunkach, wręcz, na szczęście, przeciwnie. I należy o tym pamiętać, planując wyprawę do niej.

 

Przede wszystkim należy zaopatrzyć się w drugi zapas odzieży, gdyż na dnie zalega woda. Same dobre buty nie wystarczą- korytarze nieraz są na tyle wąskie i zarazem długie i niskie, że pomoc rąk w czołganiu będzie nieoceniona. Porządne, górskie obuwie jest niemal niezbędne, a na pewno wygodne. Warto dzień wcześniej poćwiczyć przysiady- w takiej pozycji spędzimy część czasu podczas przechodzenia poprzez korytarze łączące poszczególne komory. Równie koniecznym eksponatem jak buty, jest latarka, a najlepiej czołówka. Jaskinia jest naturalnie oświetlona, a więc jest w niej ciemno jak w grobie. I to na całej długości. Czołówka niezwykle ułatwia zwiedzanie, nadaje klimat i gwarantuje wygodę podczas zwiedzania. Jeśli chodzi o kask to podczas gdy pamiętamy że otacza nas skała, nie jest konieczny. Jeśli jednak bujamy w obłokach- warto dla bezpieczeństwa go nałożyć.

 

W jaskini jest chłodno a nawet zimno. Temperatura może spaść do kilku stopni powyżej zera. Przyda się ciepłe ubranie nawet latem. Wchodząc do jaskini pamiętajmy o tym- nie można doprowadzić do wychłodzenia organizmu.

 

Jaskinia Mylna poprzez swój charakter, na granicy niedostępności i turystyki, jest niezwykle ciekawa. Udostępniona dla każdego, zarówno dla grup jak i dla indywidualnych osób, może wzbudzić miłość do jaskiń, jakiej nie wzbudzi zwykła jaskinia, po której oprowadza przewodnik. Jest indywidualna, każdy odbiera ją osobiście, czuje korytarze niemal na własnych rękach, zdobywa ją na swój niepowtarzalny sposób. Pozwala poczuć się jak prawdziwy speleolog. I nie raz jest pierwszą jaskinią prawdziwych speleologów, którzy od niej zaczynają swoją przygodę.

 

Jak labirynt.

 

Jaskinia Mylna została tak ochrzczona z uwagi na liczne odgałęzienia i ślepe uliczki-korytarze. Łatwo się tu pomylić i obrać inną drogę po prostu się gubiąc. Dlatego lepiej trzymać się drogi zwiedzania, oznakowanej czerwonym szlakiem. Prowadzi on przez ciasne korytarze, przez które ciężko przejść plecakiem na plecach, oraz poprzez większe komory, gdzie można się raz na czas wyprostować i podziewać sklepienia i ściany jaskini. Są to komory z jednym wylotem i warto do nich wejść, raz by rozprostować kości, dwa, by podziwiać formy jaskiniowe. Nie spowodują one zabłądzenia, gdyż wyjście jest to samo. Posiadają za to liczne jamy i „dziury”, w których można zrobić sobie zdjęcie udając grotołaza. A właściwie speleologa- bo grotołaz to taki ktoś, który chodzi po jaskiniach, czyli każdy turysta, który jest w jaskini, natomiast speleolog to ten, który jaskinie bada, do czego grotołazowi nie raz jeszcze daleko.

 

W jednej z takich komór zginął z wyczerpania i wycieńczenia ksiądz Szykowski, który wszedł do jaskini w 1945 roku. Jego ciało odnaleziono dopiero dwa lata później w jednej z komór w jej końcowym odcinku. Prawdopodobnie na skutek awarii oświetlenia zabłądził- po prostu pomylił drogę i nie mógł po ciemku znaleźć wyjścia. Dlatego nie polecam samotnych wędrówek po tej jaskini, jak i po żadnej innej. A każde wejście powinno być zgłoszone, jeśli nie rodzinie, to gospodarzowi kwatery lub w TOPRze. Warto, na wszelki wypadek, mieć przy sobie zapasową latarkę. Jaskinia Mylna nie bierze swej nazwy przypadkowo, o czym świadczy przypadek księdza Szykowskiego.

 

Trasa

 

Po wejściu do komory wejściowej gdzie znajdują się okna Pawlikowskiego (odkrywcy jaskini w 1885 roku) czerwony szlak prowadzi nas przez krótki korytarz do wnętrza właściwego. Po drodze mijamy dwa korytarze prowadzące do ślepych komór: Chóry i Wielka Izba, które warto zwiedzić. Nieco dalej znajduje się trzecia ślepa komora. W jednej z nich polecam zatrzymać się i zgasić światła. Poczuć bicie serca i oddech pomieszany z kapaniem wody wewnątrz ziemi… Od tej komory prowadzi długi, niski korytarz, który najpewniej przenosi nas w świat speleologicznych tajemnic. To tzw. Biała Droga- kiedyś nacieki na ścianach barwiły je na ten kolor. Korytarz jest dość długi i nie warto się spieszyć. Szurając po kamieniach warto zatopić się w typowe odgłosy jaskini. Na końcu korytarza znajduje się wylot z jaskini.

 

Długość jaskini wynosi <st1:metricconverter productid="1300 m" w:st="on">1300 m</st1:metricconverter>, deniwelacja około <st1:metricconverter productid="20 metr￳w" w:st="on">20 metrów</st1:metricconverter>. Otwory znajdują się na wysokości <st1:metricconverter productid="1098 m" w:st="on">1098 m</st1:metricconverter> npm w stoku pod Raptawicka Turnią. Przejscie całości zajmuje około 30 minut. Ale nie polecam pośpiechu. Nie warto się spieszyć w tak niezwykłym miejscu.

 

Łukasz Razowski nowepodhale.pl