Podpływa bardzo, bardzo powoli. I trwa nieruchomo, czekając na odpowiedni moment. Potrafi tak czekać godzinami, a woda jest przy tym zupełnie niezmącona. Nieświadomy zagrożenia człowiek zbliża się do rzeki, żeby popłukać garnek, w którym gotował obiad na kempingu. Jest parno, duszno i cicho – jak to zwykle w Australii. Słychać tylko leniwe pokrzykiwania ptaków w oddali. Nagle sześciometrowy krokodyl różańcowy gwałtownym ruchem chwyta mężczyznę w pół i ciągnie na głębszą wodę. Krokodyle najczęściej ogłuszają swe ofiary silnym ogonem, a potem topią je lub rozszarpują, obracając się błyskawicznie wokół własnej osi. Takich przypadków zdarza się na świecie może kilkanaście rocznie, ale przecież to my wkraczamy na terytorium dumnego gada, to my, ludzie, nie wiemy, jak się zachowywać w jego królestwie…
Krokodyle są doskonale wyspecjalizowanymi drapieżnikami – w końcu swoją wiedzę i doświadczenie zdobywały przez 240 mln lat! Jaszczurowaty kształt ciała, silne szczęki z zębami, które odrastają przez całe życie. Choć mają mały mózg (tylko 0,05 proc. masy ciała), potrafią się szybko uczyć. Silne i zwinne w wodzie, kiedy tylko mogą, oszczędzają energię, a ich serca spowalniają wtedy do zaledwie trzech uderzeń na minutę! Jestem zafascynowana tymi zwierzętami. Widywałam je wielokrotnie w naturalnych warunkach, podróżując przez Australię, Stany Zjednoczone, Afrykę, Azję. Obserwowałam te wielkie, przypominające prehistoryczne stwory na farmach, gdzie hoduje się je dla skóry i mięsa. I za każdym razem myślę sobie, że może gdyby nie ssaki naczelne, krokodyle byłyby władcami świata?
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.