
O tam, widzi Pani, całe cmentarzysko mamutów
– Jakut wskazał na tereny za burtą barki, którą płynęliśmy rzeką Ałdan
w kierunku Chandygi. – Takich cmentarzysk jest tu mnóstwo, bo mamuty,
podobnie jak dzisiejsze słonie, schodziły się w jedno miejsce, żeby umrzeć.
Najwięcej kości można znaleźć wiosną i po opadach deszczu, kiedy odsłaniają
się całe połacie niezbadanych terenów – dodał. W Rosji takich miejsc, biorąc
pod uwagę miliony km2 Syberii, jest wiele – dopowiedziałam sobie w myślach.
I faktycznie, w Jakucku najpopularniejszą pamiątką są breloczki, figurki i inne
drobiazgi wyrzeźbione z mamuciej kości. Miejscowi odsprzedają je za bezcen.
W Moskwie ciosy mamutów kosztują już ok. 300 USD za kilogram, a na
zachodzie osiągają ceny pięciokrotnie wyższe. Biznes prawdopodobnie
będzie funkcjonował przez lata, bo według szacunków w najpłytszych
warstwach pochodzących z plejstocenu spoczywa jeszcze ok. 150 mln
mamutów. O jednym z takich znalezisk piszemy w artykule Lodowe dziecko
na str. 2. Niewiele brakowało, aby idealnie zachowane zwłoki mamuciątka,
które nazwano Liuba, nigdy nie trafiły w ręce naukowców. Na szczęście
tak się nie stało – zajęli się nią rosyjscy badacze, których praca pozwoliła
nam lepiej poznać życie tych ogromnych włochatych trawożerców.
Martyna Wojciechowska
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.