• National Geographic (2/2012)
  • Traveler (2/2012)

National Geographic (3/2009)

National Geographic (3/2009) Potrząsając biczem z długim włosiem, Tatavi Heduvou, pomocnik kapłana, pochyla się do ziemi rozpoczynając codzienny rytuał w szpitalu wykorzystującym uzdrawiającą moc voodoo w Séko nieopodal Lome, stolicy Togo. Goudjo Heduvou – opiekun szpitalnego ołtarza bóstwa – chwyta dłoń Tataviego, wpadając w trans. Wspólnie przywołują Gabarę – palącą papierosy, żłopiącą gin, rozsiewającą woń perfum boginię miłości (powyżej) – żeby uleczyła kobietę o złamanym sercu.
W tym słynnym wśród zamieszkującego południowe Togo i południowo-wschodnią Ghanę ludu Ewe szpitalu leczy się niemal wszystko – od trądu po paraliż. Wejście w ten tajemniczy świat kosztowało kilka kieliszków wódki, ulubionego trunku bóstw voodoo, ale bogowie, za pośrednictwem kapłana, w końcu okazali nam przychylność. Zanim tu trafiłyśmy, byłyśmy przekonane, że voodoo pochodzi z Haiti. Tymczasem religia ta zyskała swoją nazwę jeszcze w Afryce Zachodniej, a w obu Amerykach nosi wiele imion: vodou na Haiti, candomblé w Brazylii, obeah na Jamajce. Słowo voodoo
pochodzi z języka Fonów, grupy etnicznej bliskiej Ewe, i oznacza ducha.
Wyznawcy tej religii wierzą w tajemne siły, które rządzą ich życiem. Większość z 2,5 mln Ewe uprawia ten kult. Byłyśmy świadkami tej gorliwości,kiedy na naszych oczach Tatavi (z prawej) otrzymał od Gabary metapsychiczną receptę dla czekającej z niecierpliwością na zewnątrz kobiety cierpiącej po doznanym zawodzie miłosnym.
Świadomy naszej ciekawości i chęci dowiedzenia się czegoś więcej na temat tej często opacznie rozumianej religii John Agbeve, nasz znajomy Ewe, droczył się z nami, przekonując, że aby „naprawdę doświadczyć voodoo”, musimy zobaczyć rytuał Kokuzanu.

W numerze:

Spis treści – marzec 2009

  • Voodoo. Afrykańskie korzenie tajemniczego kultu opętania.
  • Wieloryby. Mimo zakazu polowań ogromne płetwale wciąż są nieliczne.
  • Sahel. Dzikie pogranicze między pustynią a zieloną Afryką.
  • Darfur. Ludobójstwo na oczach biernego świata.
  • Moskwa. Stolica, w której milionerzy są pospolici jak gołębie.
  • Jaguary. Największe koty Nowego Świata lubią wędrówki.
  • Niedotykalne anioły. Hinduski patent na zdrowie dla biedaków.

Archiwum wydań

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się