"Dzicy” to obcy; przeciwieństwo „nas”. Jeśli „my” myślimy racjonalnie i kultywujemy monogamię, to „dzikimi” targają emocje i na pewno kopulują bez ograniczeń. Cywilizacja to dorosły, odpowiedzialny mędrzec, świat „dzikich” zaś – kraina głupich, dziecinnych zabaw w przebieranki, malowanie ciał i tatuaże. Cywilizacja jest biała, dzicz – czarna. Przed wiekiem tak postrzegano plemiona pierwotne.
Firma Army@Navy, korzystająca z najnowszej technologii puszkowania żywności, skompletowała 24 skrzynie ekwipunku. Wśród towarów płynących do Nowej Gwinei w lipcu 1914 r. znalazły się: plastry bekonu, świeże śledzie, mięso krabów, gulasz irlandzki, rosół z kurczaka, potrawka z zająca, ikra z dorsza, ser szwajcarski, sardynki, ostrygi, kakao Van Houtena, słoiki z francuską musztardą, ketchup Heinza i pięć tysięcy różnych pigułek. W bagażu zmieściły się jeszcze dywan, ścienny zegar, łóżko, koce, pościel, brezentowa wanna i umywalka, dwa stoliki, dwa krzesła, lampa, namiot i parasol od słońca. Najcenniejszym przedmiotem był aparat fotograficzny Klimax, a najbardziej wytwornym – dwie pary nabijanych ćwiekami kolonialnych butów z cholewami. Największą sławę zyskały jednak 24 wykonane na zamówienie stukartkowe notesy z kremowego papieru, a raczej to, co na nich zapisano. Tak wyekwipowany Bronisław Malinowski opuszczał mury London School of Economics, gdzie przez cztery lata studiów zdołał wyróżnić się niezależnością myślenia, inteligencją, a także talentem towarzyskim. Młody polski antropolog wyruszał na wyprawę, by z kilkunastu wysp Melanezji, które zamierzał odwiedzić, przywieźć zbiór rękodzieła i własne obserwacje zachowań „dzikich”. Wrócił tymczasem z monografią, która stała się najbardziej wpływową pracą, jaką napisano w antropologii. Kluczową dla powstania brytyjskiej antropologii społecznej, którą Amerykanie nazwali później antropologią kulturową. Można powiedzieć, że podobnie jak astronomię dzieli się na „przed” i „po” Koperniku, tak antropologię na „przed” i „po” Malinowskim.
Przed nim była to dziedzina uprawiana przez zacnych profesorów w zaciszach posępnych gabinetów, zwrócona głównie ku kolekcjonowaniu – zarówno wytwarzanych przez „dzikich” przedmiotów, jak i opisów dziwacznych dla Europejczyka obyczajów, jakim się tubylcy oddawali. Antropolodzy snuli swe teorie w Londynie bądź Oksfordzie, nie widząc na oczy obiektu badań, i polegali na sprawozdaniach brytyjskich urzędników kolonialnych albo na listach misjonarzy i podróżników. Wierzono również w linearny rozwój kultury, na samym początku umieszczając australijskich Aborygenów, uważanych za „przed -ludzi”, a na końcu – mieszkańców Londynu, największej wówczas światowej metropolii. Gdzieś pomiędzy sytuowano np. Włochów – jako ludzi wprawdzie racjonalnych, ale zarazem bardzo emocjonalnych.
Bronisław Kasper Malinowski urodził się 7 kwietnia 1884 r. w Krakowie. Był synem Lucjana Malinowskiego, profesora slawistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, co miało wpływ na jego intelektualne i naukowe ambicje. Bronio – jak o nim mówiono – był dzieckiem słabego zdrowia, dlatego co roku wiele miesięcy spędzał w Zakopanem. Tutaj, jak utrzymywał, wśród zakopiańskich górali, ich tańców, śpiewów, bajań i gwary miało się zrodzić zainteresowanie innymi kulturami. Tymczasem po ukończeniu gimnazjum rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym UJ, gdzie w 1908 r. obronił pracę doktorską O zasadzie ekonomii myślenia. Nadal często bywał w Zakopanem – mekce krakowskich intelektualistów i bohemy artystycznej. Bronio obracał się wśród ludzi sztuki, ale przyjaźnił się tylko z jednym, Stasiem Witkiewiczem – Witkacym. Z nim połączył go dziwny związek oparty na wzajemnej fascynacji, rywalizacji, pociągu intelektualnym. Sile talentu Witkacego Malinowski umiał przeciwstawić siłę nauki. Na chaos i gorączkowe rozedrganie młodego artysty odpowiadał skupieniem, dyscypliną, opanowaniem. Bronia trzeba szukać w literackiej trawestacji w postaci księcia Nevermore z 622 upadków Bunga, który klnie po francusku, zdrowie ma nadwątlone od trzydziestu sześciu pokoleń, a zielone, zimne jak u gada oczy przeszywają szkła siedemnastodioptriowych binokli. Ich związek: zarówno literacki Bunga i księcia Nevermore, jak i rzeczywisty Witkacego i Malinowskiego nie był wolny od homoerotycznych doświadczeń.
W 1909 r. Malinowski podjął studia przyrodnicze na uniwersytecie w Lipsku, a rok później studia podyplomowe w London School of Economics (LSE) przy Uniwersytecie Londyńskim, gdzie od 1913 pracował jako wykładowca. Nawiązał wtedy kontakty z badaczami kultury ludów prymitywnych. W 1914 r. wziął udział w ekspedycji naukowej organizowanej przez LSE. Mimo oddalenia przyjaźń Malinowskiego z Witkacym trwała.
Popularną grą towarzyską zakopiańskiej bohemy początków XX w. były eksperymenty erotyczne, zabawy z możliwościami własnej psychiki. Jedno z takich doświadczeń zakończyło się samobójczą śmiercią narzeczonej Witkacego Jadwigi Janczewskiej. Rozpacz porzuconego na zawsze z wyrzutami sumienia kochanka mogła ukoić jedynie daleka, zamorska podróż u boku ukochanego Bronia, który zaproponował przyjacielowi udział w badawczej wyprawie na Papuę. Fotografie i szkice Witkacego z wysp miały wzbogacić dzieło antropologa. Witkacy już na statku sporządził jednak testament, w którym sprzęt fotograficzny powierzał Broniowi. Napisał też do władz Cejlonu, gdzie najpierw przybijał statek, list oznajmiający, iż młody naukowiec Bronisław Malinowski nie ma nic wspólnego z jego samobójstwem, przeciwnie, zawsze go wspierał, pożyczył mu nawet pewną sumę pieniędzy. Stan Witkacego był coraz gorszy, jednak obydwaj szczęśliwie dobili do brzegów Australii. Wtedy wybuchła I wojna światowa. Witkacy, obywatel rosyjski, postanowił, że będzie żył, by walczyć za ojczyznę. Wrócił do Polski i zaciągnął się do carskiej armii. Malinowskiemu – obywatelowi wrogich Austro-Węgier – groziło internowanie, jednak australijskie władze pozwoliły mu wyjechać na Wyspy Trobrianda. Miał tam zabawić miesiąc, zebrać okazy w tym najbardziej ucywilizowanym miejscu Papui, gdzie yam rośnie większy, wodzowie są bardziej dystyngowani, tańce barwniejsze, zdobnictwo bardziej satysfakcjonujące, a spódniczki dziewcząt krótsze. Podróż w teren zmieniła się w czteroletnią wyprawę po Złote Runo i do bram piekieł jednocześnie, po sławę i do granic własnej wytrzymałości.

Według dorocznego raportu na temat jakości wody w kąpieliska...

Greka jest najstarszym znanym językiem świata używanym niep...


Obsesją starożytnych Egipcjan było przezwyciężenie śmierci. ...
Uwielbiam Bronia :)
Bardzo ciekawy reportaż. Pokazał mi Malinowskiego, jakiego nie znałam.
słabe strony -fe!-? a kto ich nie ma? ciekawy reportaż i zachęcający do ponownego przeczytania pozycji B.M.
Nie wiem czy taki poruszający. Raczej obnażą słabe strony naukowca nazywanego wielkim antropologiem.
poruszający reportaż
Współpracuje z nami od kilku lat, pisze reportaże również dla innych tytułów, a na stałe związana jest z Agencją Reutersa.
23 maja obchodzimy Światowy Dzień Żółwia. Celem tego święta jest uświadomienie społeczeństwu, że każdy nawet w drobnej części...
Już po raz czwarty odbywa się Tydzień Portugalski „Flavours of Portugal”, prezentujący kuchnię oraz kulturę Portugalii. Wydar...
Właśnie zakończył się najdłuższy w historii eksperyment ze zwierzętami w stanie nieważkości w roli głównej. 19 maja na Uralu ...
Po około roku od wyjazdu z domu, przyszedł taki moment, że zaczęliśmy główkować co zrobić, żeby wydawać mniej i przez to móc dłużej podróżować....
Podczas naszej rowerowej przygody w laotańskiej dżungli,udało nam się dotrzeć do wiosek, w których turysta to naprawdę rzadkość. Ludzie ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.