Znikająca Wenecja

31 grudzień 2009


Plany ocalenia miasta pojawiają się i znikają z regularnością przypływów, jednakże gra idzie o wysoką stawkę: turystyka w Wenecji generuje 2 mld dolarów rocznie przychodu i zapewne są to dane niedoszacowane, bo spora część transakcji nie zostaje odnotowana w księgach.

Niektórzy sugerują, że Wenecja sama siebie rani, starając się wycisnąć ostatnie euro z turystyki. – Nie chcą tu turystów, ale chcą ich pieniędzy - zauważa były wenecjanin. – Najlepsi są Amerykanie, bo wydają. Turyści z Europy Wschodniej przywożą własne jedzenie i wodę. Może kupią małą pamiątkową gondolę.

Mówi się, ciągle się mówi (to są Włochy) o ograniczeniu liczby turystów, o nakładaniu na nich podatków, zachęcaniu do unikania okresów Wielkanocy i karnawału. Jednak turystyka w połączeniu z malejącą populacją mieszkańców, siłą wpływów hotelarzy, gondolierów i kierowców wodnych taksówek, którzy mają swój interes w tym, by gości przyjeżdżało jak najwięcej, opiera się prostym rozwiązaniom.

– Nie należy zapominać, że utrata populacji nie dotyka jedynie Wenecji, ale wszystkich historycznych miast, nie tylko we Włoszech – zastrzega burmistrz Cacciari. – Jest to zjawisko, które ma długą historię i jest głęboko związane z problemem mieszkaniowym.

Być może nie ma już szans na ocalenie. – Jest już za późno. Niniwa została zniszczona. Babilon upadł. Wenecja pozostanie. To znaczy - pozostaną kamienie. Ludzie nie – mówi Gherardo Ortalli, historyk. Ale dziś jeszcze w Wenecji jest i życie, i śmierć. Franco Filippi spaceruje nocą, poszukując płaskorzeźb na podniszczonych murach. Silvia Zanon wychodzi do szkoły, przechodzi przez Plac Św. Marka, by zakochać się w tym mieście po raz kolejny i zakłada, że (przynajmniej w sezonie) wciąż będzie tu można kupić bakłażana.

– Wenecja może umrzeć, ale nigdy nie zamieni się w muzeum. Nigdy - podkreśla Cacciari. Być może. W 1852 r. krytyk sztuki John Ruskin napisał, że Pałac Dożów nie przetrwa kolejnych pięciu lat. Minęło półtora wieku, a pałac dalej stoi.

Ślizgać się na tafli zielonych wód laguny obok San Giorgio Maggiore w kierunku Bacino San Marco, zbliżając się do Pałacu Dożów z jego ażurowymi arkami i kolumnami... Zobaczyć go tak, jak musieli go widzieć dożowie siedzący w pozłacanej barce kołyszącej się na srebrnych wodach, przy wznoszących się i opadających wiosłach, chorągwiach wypinanych przez wiatr - to widzieć, że to piękno, choć trudne i poranione, przetrwało.

Na przykład niedawno pewnego jesiennego dnia dwoje dzieci z Grosseto w Toskanii, w wieku 12 i 13 lat, postanowiło uciec z domu. Rodzicie nie akceptowali ich uczucia, więc młodzi zaczęli oszczędzać kieszonkowe i wydali je na pociąg do Wenecji. Długo spacerowali po wąskich brukowanych uliczkach, zatrzymując się na mostach wieńczących kanały. Gdy nadeszła noc, para potrzebowała miejsca, w którym mogłaby się zatrzymać. Dzieci dotarły do Hotelu Zecchini, skromnego, z pomarańczowymi markizami. Recepcjonista podszedł sceptycznie do historii o ciotce, która miała niedługo przyjechać, delikatnie zaczął wypytywać dzieci, a potem wezwał karabinierów.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-02-19 08:25

    gratuluję artykułu! naprawdę jest światny!

  • Do moderacji
    2010-01-18 15:31

    Ciekawy artykuł. To smutne że Wenecja znika pod naporem turystów. Moim zdaniem te ograniczenia o których było mowa w artykule (wpłaty przy wjeździe etc.) nie są dobrym rozwiązaniem ponieważ jeszcze bardziej odsunął wyspę od zwykłych mniej zamożnych ludzi. Mimo że pieniądze płacone przy wjeździe miałyby być minimalne to przy rosnącym popycie i małym podaży ceny wzrosną. Należy znaleźć inne rozwiązanie które byłoby dobre dla Wenecji, jej mieszkańców i zwiedzających wyspę turystów. Może to ograniczenie liczby turystów zwiedzających wyspę byłoby dobrym pomysłem? Na razie Wenecja to wyspa dryfująca w stronę ludzi zamożnych których stać na jej zobaczenie i cieszenie się w pełni z jej uroków.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-01-07 13:43

    FANTASTYCZNY ARTYKUŁ!!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-01-07 13:04

    Gratuluje autorowi tak udanego artykułu. Wenecja jest tak inna, wspaniała - myślę że każdy marzy aby poznać to miasto w ciszy i samotności, niestety musi je dzielić z rzeszami turystów, którzy tworzą tłum jak w supermarkecie przed świętami. Smutne. Kto chce mieć wyobrażenie jak to miasto wyglądało i żyło kiedyś polecam film "Kupiec wenecki" z Alem Pacino.

  • Do moderacji
    2010-01-06 23:15

    Dobry wieczór. Zdjęcie super. Nawet wiem, kto ze społeczności NG mógłby pokazą też równie interesujące. pokazać . Może warto czasami sięgnąć po któreś tu już publikowane ? Pomysł szalony ? Nie, na pewno nie...

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • JoJo99
  • paweljg
  • wrobelt
  • Vigoniusz
  • mathous
  • pcogito
  • owink
  • Kondzio
  • qlas
  • milrohir2
  • pit2212
  • LukaszZ
  • kasiawrz
  • maciejmakro
  • emily83
  • JennyM
  • ligia
  • Sewer
  • Martessa71
  • sahielos
  • ola27
  • Reiko
  • Bohdan
  • Kujanka
  • lewam
  • kropka77

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się