Znikająca Wenecja

31 grudzień 2009


Jest to szczególnie widoczne w przypadku mieszkań. W 1999 r. prawo, które złagodziło przepisy dotyczące zamiany budynków mieszkalnych na miejsca zakwaterowania turystów, sprawiło, że lokali zaczęło ubywać jeszcze szybciej. Tymczasem od 1999 r. liczba hoteli i pokoi gościnnych zwiększyła się o 600 proc.

– Aby temu zaradzić, być może nałożymy podatek miejski na hotele i restauracje. Wtedy turyści nie przyjadą – mówi Salvadori. – Turyści nie przyjadą z powodu kilku euro? – powątpiewam. Wpatruje się we mnie: – Nie mogę martwić się o hotele. Muszę myśleć o wenecjanach. Toczę bitwę o miasto.

Turystyka jest częścią weneckiego krajobrazu począwszy od XIV w., kiedy to pielgrzymi zatrzymywali się tutaj na szlaku do Ziemi Świętej. Wraz z nadejściem reformacji w XVI w. podróżnych zaczęło ubywać. Ich liczba zwiększyła się ponownie w wieku XVII, kiedy to Europejczycy z wyższych sfer, złaknieni wiedzy o kulturze i sztuce, wyruszali na grand tour.

Czym więc różni się od nich dzisiejszy turysta? Pytam o to Ortalliego, kiedy już zasiadł w swoim biurze. – Tak, istniał zwyczaj zwany grand tour - odpowiada. Ale wtedy przyjeżdżający korzystali z naszej gościnności. Dziś do Wenecji przypływają gigantyczne statki rejsowe. Dziesięciopiętrowe. Nie można zrozumieć Wenecji z 10. piętra. Równie dobrze możesz być w helikopterze. Ale to nie jest ważne. Przyjeżdżasz do Wenecji, piszesz pocztówkę i potem wspominasz, jak miło upłynął ci tu wieczór.

Ta choroba jest chroniczna. Jak mówi historyk sztuki Margaret Plant: – Początek infekcji przypada na lata 80. XIX stulecia. Wenecja stała się wtedy modną, malowniczą atrakcją turystyczną. Mieszkańcy znaleźli się na drugim miejscu.

Choroba ogarnia ulice, mosty i place. – Oto odchodzi kolejny kawałek miasta – stwierdziła ze smutkiem nauczycielka Silvia Zanon, gdy La Camiceria San Marco, znany sklep z ubraniami, który ma na wskroś wenecki charakter i od 60 lat znajdował się nieopodal Piazza San Marco, musiał przenieść się do mniej prestiżowego miejsca, bo czynsz wzrósł trzykrotnie. W pracowni La Camiceria szyto na miarę piżamy dla księcia Windsoru i koszule sportowe dla Ernesta Hemingwaya. – To jak opuścić dom, w którym się przyszło na świat - powiedziała Susanna Cestari, pakując pudełka przy przeprowadzce. Susana pracuje tu od 32 lat.

W sierpniu 2007 r. Molin Giocattoli, sklep z zabawkami, który był tak popularny, że pobliski most nazwano Mostem Zabawek, zamknął swoje podwoje. Na rynku Rialto sprzedawcy pamiątek zastąpili handlarzy oferujących wędliny, chleb i warzywa. Turyści tego nie zauważą. Przecież nie przyjeżdżają do Wenecji, by kupić bakłażana.

Przyjeżdżają jednakże, by się pobrać. Śluby to jeden z trybików turystycznej machiny – w 2007 r. odbyło się ich 720. Jak łatwo można przewidzieć, stosunek obcych pobierających się w Wenecji do mieszkańców biorących tu ślub wynosi niemal trzy do jednego. Jeżeli chcesz związać się tutaj węzłem małżeńskim w dzień roboczy, urząd ślubów Miasta Wenecji zainkasuje od ciebie 2 400 dolarów. W weekendy stawka wzrasta do 5 500. Szczęśliwa para chciałaby, żeby uroczystość transmitowano w internecie? Proszę bardzo. 190 dolarów.

W czasie karnawału, który kiedyś był uroczym lokalnym wydarzeniem, a teraz stał się komercyjnym szaleństwem, rozsądni wenecjanie wyjeżdżają z miasta. Jedyne, czego wenecjanie jeszcze nie porzucili, to cynizm. Kiedy exodus się zakończy, a miasto stanie się tylko kunsztowną bombonierką, kto będzie ostatnim wenecjaninem, który pozostanie? Pewna kobieta, której rodzina mieszka tu od pokoleń, odpowiedziała: – Nie wiem. Ale z całą pewnością będzie chciał dostać za to pieniądze.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-02-19 08:25

    gratuluję artykułu! naprawdę jest światny!

  • Do moderacji
    2010-01-18 15:31

    Ciekawy artykuł. To smutne że Wenecja znika pod naporem turystów. Moim zdaniem te ograniczenia o których było mowa w artykule (wpłaty przy wjeździe etc.) nie są dobrym rozwiązaniem ponieważ jeszcze bardziej odsunął wyspę od zwykłych mniej zamożnych ludzi. Mimo że pieniądze płacone przy wjeździe miałyby być minimalne to przy rosnącym popycie i małym podaży ceny wzrosną. Należy znaleźć inne rozwiązanie które byłoby dobre dla Wenecji, jej mieszkańców i zwiedzających wyspę turystów. Może to ograniczenie liczby turystów zwiedzających wyspę byłoby dobrym pomysłem? Na razie Wenecja to wyspa dryfująca w stronę ludzi zamożnych których stać na jej zobaczenie i cieszenie się w pełni z jej uroków.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-01-07 13:43

    FANTASTYCZNY ARTYKUŁ!!

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-01-07 13:04

    Gratuluje autorowi tak udanego artykułu. Wenecja jest tak inna, wspaniała - myślę że każdy marzy aby poznać to miasto w ciszy i samotności, niestety musi je dzielić z rzeszami turystów, którzy tworzą tłum jak w supermarkecie przed świętami. Smutne. Kto chce mieć wyobrażenie jak to miasto wyglądało i żyło kiedyś polecam film "Kupiec wenecki" z Alem Pacino.

  • Do moderacji
    2010-01-06 23:15

    Dobry wieczór. Zdjęcie super. Nawet wiem, kto ze społeczności NG mógłby pokazą też równie interesujące. pokazać . Może warto czasami sięgnąć po któreś tu już publikowane ? Pomysł szalony ? Nie, na pewno nie...

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • JoJo99
  • paweljg
  • wrobelt
  • Vigoniusz
  • mathous
  • pcogito
  • owink
  • Kondzio
  • qlas
  • milrohir2
  • pit2212
  • LukaszZ
  • kasiawrz
  • maciejmakro
  • emily83
  • JennyM
  • ligia
  • Sewer
  • Martessa71
  • sahielos
  • ola27
  • Reiko
  • Bohdan
  • Kujanka
  • lewam
  • kropka77

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się