Historia, którą opowiadają oni o Uzonie i jego kalderze, brzmi jak przypowieść. Uzon był przyjacielem ludzkości: uciszał trzęsienia ziemi, tłumił erupcje wulkaniczne własnymi dłońmi i dokonywał wielu innych wspaniałych czynów. Cierpiał jednak z powodu samotności, bowiem musiał żyć w odosobnieniu na szczycie góry, aby nie dosięgły go złe duchy. W końcu się zakochał. Wybranką była zwykła śmiertelna dziewczyna, piękność o imieniu Nayun. Miała oczy jak gwiazdy, usta jak jagody żurawin, a brwi ciemne i połyskujące niczym dwie szable. Miłość Uzona spotkała się z wzajemnością, więc duch zabrał dziewczynę na swoją górę. Przez jakiś czas wszystko układało się doskonale. Ale po kilku latach szczęśliwego pożycia w odosobnieniu Nayun zaczęła tęsknić do ludzi, do swoich krewnych. Czy mogłaby ich jakoś odwiedzić? Uzon, chcąc jej zrobić przyjemność, popełnił tragiczny w skutkach błąd: mocarnymi ramionami rozgarnął góry i stworzył drogę. Przyszli ludzie, jak to ludzie, wścibscy i lekkomyślni. Wkrótce wszyscy znali tajną kryjówkę Uzona. Także owe złe duchy, przed którymi się krył. Ziemia się rozstąpiła i ze straszliwym hukiem pochłonęła wielką górę, a potężny Uzon obrócił się w kamień na wieczność – spisał jedną z wersji legendy G.A. Karpow. Uzona można oglądać do dziś, jako wysoki skalny obelisk na grani otaczającej kalderę. Ma pochyloną głowę i rozpostarte na skałach ręce.
Tych, którym udało się go zobaczyć, jest niewielu. Zakaz ruchu turystycznego w rezerwacie ostatnio nieco rozluźniono. Dopuszcza się 3 tys. zwiedzających rocznie, ale tylko połowa z nich zatrzymuje się w Kalderze Uzona. Liczbę turystów ograniczają nie tylko przepisy, ale także trudności transportowe i koszty. Po pierwsze, z północnej, zamieszkanej części Kamczatki nie prowadzi do Rezerwatu Kronockiego żadna droga. Transport do rezerwatu i z powrotem odbywa się głównie śmigłowcami Mi-8, potężnymi, hałaśliwymi maszynami, które niegdyś służyły do transportu wojska, a lądowiska są tylko w Kalderze i w Dolinie Gejzerów. Przy żadnym z nich nie ma bazy noclegowej, więc zwiedzanie rezerwatu składa się z drogiej (700 dolarów) jednodniowej wycieczki z obiadem. Decydują się na to przede wszystkim bogaci Rosjanie, Europejczycy w ramach „wakacji z przygodą” i z rzadka jakiś Amerykanin. Przeciętnej rodziny z Pietropawłowska nie stać na taką pięciogodzinną wyprawę.

Mieszkańcy Bangladeszu mogą nas wiele nauczyć, jak przeludni...

Rzeki dzikie i malownicze jak przed wiekami. Bez bulwarów, m...

Linie przesyłowe stały się największym problemem systemów en...

O świcie ostatnie kosmyki szarej mgły wiły się na tle różowi...
Ciekawy artykuł bardzo dobre zdjęcia
Przedni artykuł
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
W związku z wejściem w życie 1 stycznia 2012 roku ustawy abolicyjnej Polska Akcja Humanitarna realizuje projekt, którego cele...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.