Ziemia dobrego ducha Uzona

17 czerwiec 2009


Historia, którą opowiadają oni o Uzonie i jego kalderze, brzmi jak przypowieść. Uzon był przyjacielem ludzkości: uciszał trzęsienia ziemi, tłumił erupcje wulkaniczne własnymi dłońmi i dokonywał wielu innych wspaniałych czynów. Cierpiał jednak z powodu samotności, bowiem musiał żyć w odosobnieniu na szczycie góry, aby nie dosięgły go złe duchy. W końcu się zakochał. Wybranką była zwykła śmiertelna dziewczyna, piękność o imieniu Nayun. Miała oczy jak gwiazdy, usta jak jagody żurawin, a brwi ciemne i połyskujące niczym dwie szable. Miłość Uzona spotkała się z wzajemnością, więc duch zabrał dziewczynę na swoją górę. Przez jakiś czas wszystko układało się doskonale. Ale po kilku latach szczęśliwego pożycia w odosobnieniu Nayun zaczęła tęsknić do ludzi, do swoich krewnych. Czy mogłaby ich jakoś odwiedzić? Uzon, chcąc jej zrobić przyjemność, popełnił tragiczny w skutkach błąd: mocarnymi ramionami rozgarnął góry i stworzył drogę. Przyszli ludzie, jak to ludzie, wścibscy i lekkomyślni. Wkrótce wszyscy znali tajną kryjówkę Uzona. Także owe złe duchy, przed którymi się krył. Ziemia się rozstąpiła i ze straszliwym hukiem pochłonęła wielką górę, a potężny Uzon obrócił się w kamień na wieczność – spisał jedną z wersji legendy G.A. Karpow. Uzona można oglądać do dziś, jako wysoki skalny obelisk na grani otaczającej kalderę. Ma pochyloną głowę i rozpostarte na skałach ręce.

Tych, którym udało się go zobaczyć, jest niewielu. Zakaz ruchu turystycznego w rezerwacie ostatnio nieco rozluźniono. Dopuszcza się 3 tys. zwiedzających rocznie, ale tylko połowa z nich zatrzymuje się w Kalderze Uzona. Liczbę turystów ograniczają nie tylko przepisy, ale także trudności transportowe i koszty. Po pierwsze, z północnej, zamieszkanej części Kamczatki nie prowadzi do Rezerwatu Kronockiego żadna droga. Transport do rezerwatu i z powrotem odbywa się głównie śmigłowcami Mi-8, potężnymi, hałaśliwymi maszynami, które niegdyś służyły do transportu wojska, a lądowiska są tylko w Kalderze i w Dolinie Gejzerów. Przy żadnym z nich nie ma bazy noclegowej, więc zwiedzanie rezerwatu składa się z drogiej (700 dolarów) jednodniowej wycieczki z obiadem. Decydują się na to przede wszystkim bogaci Rosjanie, Europejczycy w ramach „wakacji z przygodą” i z rzadka jakiś Amerykanin. Przeciętnej rodziny z Pietropawłowska nie stać na taką pięciogodzinną wyprawę.

    • Oceń:
      1. 1
      2. 2
      3. 3
      4. 4
      5. 5
    • Średni wynik:
      1. ocena: 1
      2. ocena: 2
      3. ocena: 3
      4. ocena: 4
      5. ocena: 5

Dodaj komentarz

Gość Gość
  • Przepisz kod z obrazka poniżej.
  • captcha image Jeżeli nie potrafisz przeczytać słowa, kliknij tutaj.

Komentarze

Autor

Ostatnio czytali

  • tami

Aktualności

Blogi NG

Sklep poleca

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.