Z pomocą gestów i kieszonkowego słownika pytam ich, jak mogli sobie pozwolić na kosztowne pojazdy. Uśmiechają się szeroko. Gdy zjedliśmy pełne miseczki ryżu z kawałkami mięsa jaka, starzec będący głową rodu przyniósł niebieskie metalowe pudełko, otworzył je i dał znak, byśmy zajrzeli do środka. Wewnątrz były setki martwych gąsienic.
– Yartsa gompo – powiedział z dumą nasz gospodarz. Każda gąsienica, wyjaśniał, zostanie sprzedana za 4–10 dolarów. W kasetce może więc być nawet 10 tys. dolarów w martwych gąsienicach. Yartsa gompo – w Chinach
nazywane chong cao – to gąsienice ćmy z rodzaju Thitarodes zarażone pasożytniczym grzybem Cordyceps sinensis, który zabija je i żywi się nimi. Występują tylko na łąkach powyżej 3000 m n.p.m.
Każdej wiosny tybetańscy nomadzi przeczesują te łąki w poszukiwaniu wysuwających się z ziemi na nie więcej niż 2,5 cm, fioletowych yartsa gompo. W chińskich medycznych sklepach w całej Azji są sprzedawane jako panaceum na wszelkie problemy zdrowotne. Wystawione w gablotkach z kontrolowaną temperaturą, najdroższe gąsienice kosztują prawie 80 dol. za gram, dwa razy więcej, niż wynosi dzisiejsza cena złota.
Tybetańczycy nie jeżdżą już konno, a herbata przestała być głównym napojem w miastach Tybetu (wszędzie jest Red Bull i Budweiser). A jednak – tak jak herbata pochodzi z tradycyjnych regionów Chin, tak chong cao można znaleźć jedynie na Wyżynie Tybetańskiej. Buty i szampony, telewizory i tostery mogą płynąć na zachód pokrytymi asfaltem fragmentami starożytnego szlaku, ale coś innego wraca na wschód. Dziś Chińczycy płacą za magiczne gąsienice równie słono, jak kiedyś za wytrzymałe konie.

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...

Położenie Ujgurów, muzułmańskiego ludu z obfitującego w surowce naturalne zachodniego krańca Chin, przypomina los Tybetańczyków. Z powodu napływu Chińczyków Han stają się obcymi na własnej ziemi. Jedni widzą w tych procesach szansę na lepsze życie, inni jednak protestują, nawet za cenę śmierci, przeciwko niszczeniu ich kultury.

Gdzie Tybetańczycy znajdą swoją krainę szczęśliwości?

Z prowincji Henan, gdzie nadzorował budowę linii kolejowej, przywiózł setki unikalnych fotografii dokumentujących życie na chińskiej wsi. Przez dziesiątki lat były ukryte w rodzinnym albumie i dopiero niedawno jego syn Jean pokazał je światu.
zapomniany bo od chwili ułożenia tam kolei ekonomicznie zbędny. ale do ciekawostek nalezy ze pierwsza umowę z Chińczykami podpisał despot zenowicz - gubernator Kiachty, gdzie z kolei w 2 pol XIX w pracował lekarz - julian talko hryncewicz - późniejszy prof antropologii UJ. W swoim pamiętniku opisał - jak powszechnie w rosji nazywano Kiachtę - Paryż Syberii - gdzie mieszkali najbogatsi rosjanie tamtych czasów. Szlak funkcjonuje po dzis dzien - turystycznie.
zapomniany bo od chwili ułożenia tam kolei ekonomicznie zbędny. ale do ciekawostek nalezy ze pierwsza umowę z Chińczykami podpisał despot zenowicz - gubernator Kiachty, gdzie z kolei w 2 pol XIX w pracował lekarz - julian talko hryncewicz - późniejszy prof antropologii UJ. W swoim pamiętniku opisał - jak powszechnie w rosji nazywano Kiachtę - Paryż Syberii - gdzie mieszkali najbogatsi rosjanie tamtych czasów. Szlak funkcjonuje po dzis dzien - turystycznie.
Wygraj roczną prenumeratę National Geographic Polska!
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.