Jeżeli cały świat drastycznie nie zredukuje emisji CO2, która od 1990 r. wzrosła o 30 proc.,
i tak wszyscy mocno ucierpimy. Według prognoz w ciągu następnych 10 lat aż 80 proc. popytu na energię będzie powstawać w Chinach, Indiach i innych krajach rozwijających się. Obecnie w Chinach co tydzień przyrasta ekwiwalent dwóch średniej wielkości elektrowni węglowych, tak że w 2007 r. emisja CO2 z terenu Chin przekraczała już amerykańską. Zahamowanie emisji globalnej będzie dużo trudniejsze niż jej ograniczenie na obszarze USA, bo gospodarki krajów rozwijających się szybciej rosną. Jednak wszędzie zaczyna się tak samo – od poprawy termoizolacji domów, bardziej energooszczędnego oświetlenia, zmniejszenia zużycia paliwa przez samochody i bardziej inteligentnych metod produkcji w przemyśle.
Aby osiągnąć poważniejszą redukcję (80 proc. do roku 2050, jak radził Tim Flannery), musimy szybciej zastępować paliwa
kopalne odnawialną energią z elektrowni wiatrowych, słonecznych, geotermalnych i biogazowych. Musimy ograniczyć wylesianie, które jest dodatkowym źródłem gazów cieplarnianych. No i rozwinąć technologie przechwytywania i magazynowania w ziemi dwutlenku węgla z istniejących elektrowni. Energooszczędność może dać nam trochę czasu – przypuszczalnie ze 20 lat – na rozwiązanie problemu usunięcia węgla z diety mieszkańców całej planety.
W Szwecji powstały pierwsze „neutralne węglowo” domy, Niemcy zbiły cenę energii słonecznej do przystępnego poziomu, Japonia produkuje energooszczędne samochody, a bogate miasta Holandii zapełniły się rowerami. Czy Amerykanie chcieliby dorównać takim wysiłkom?
Być może, powiada R. James Woolsey, były dyrektor CIA: – Niektórzy są za, bo jest to sposób na zrobienie pieniędzy, inni – bo obawiają się terroryzmu lub globalnego ocieplenia, jeszcze inni są przekonani, że to obowiązek wynikający z ich przekonań religijnych. Wszystko zlewa się w jeden nurt – mówi Woolsey. Ten ruch zaczyna się w domu od wymiany żarówki, otwarcia okna lub jazdy rowerem na pocztę. Cóż mamy do stracenia?

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...
To jak Stany potraktowały konwencje w Kioto świadczy o tym jak mało ciągle wiemy o zagrożeniach jakie niesie ze sobą zanieczyszczenie. Odpychamy tą myśl od siebie, okłamując się że nasze działania na rzecz środowiska niczego nie zmienią. Tak na prawde na taki olewczy stosunek może pozwolić sobie tylko taki kraj jak USA... Uważam że w Polsce świadomość zanieczyszczania środowiska jest bardzo duża. Biorąc pod uwagę poziom rozwoju naszego kraju, podejście polaków do ochrony środowiska jest znaczące i wbrew pozorom działania proekologczne ciągle się rozwijają. I nie chodzi tutaj tylko o działania przeciętnego człowieka we własnym domu, ale działania proekologiczne podejmuja już firmy, producenci, korporacje... Np. taki produkt jak kostka brukowa przyjazna środowisku (link dla zainteresowanych: http://www.odnawialnecieplo.pl/ciekawe-wdroenia/156-kostka-brukowa-przyjazna-rodowisku) to świetny przykład na to jak rynek dostosowywuje sie do zmian w świadomości polaków.
Dobry, pouczający artykuł, choć jest w nim trochę przekłamań. Nie wymieniam - były podane poniżej (np. konwencja z Kioto). Ale ogónie ok. Oszczędzać energię powinien każdy i wszędzie. Z chęcią dowiedziałbym się, jak liczbowo przedstawia się to wszystko w Europie... Polecam. Pozdro :-)
uważam że musimy zrobić wszystko aby nasze środowisko było ładniejsze i czyściejsze
czysta obłuda...moim skromnym zdaniem.. te przepisy o których wspomina autor to konwencja z Kioto o ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych..nie tylko dla Europy...Stany się na nią wypięły, bo była niewygodna...jako jeden z nielicznych krajów jej nie ratyfikowały...i co tu komentować, "potęga" rządzi się swoimi prawami. tak czytając ten artykuł dochodzę do wniosku, że my jednak jesteśmy jakoś organicznie bardziej oszczędni...w ilu domach w kuchni jest dziesięć punktów świetlnych o mocy 75W..po co komu 750 Wat oświetlenia w kuchni 2x3? ładowarki do telefonu, aparatu foto..rzadko kto trzyma je non stop pod prądem, bo i po co jak bateria w tel wytrzymuje 3 dni? czujniki dymu, dwutlenku węgla- takie cuda to chyba w nowych biurowcach...i tak dalej...ale idea oszczędzania jest jak najbardziej słuszna, bo każdą zmianę powinno się wprowadzać poczynając od zmiany nastawienia i sposobu myślenia ludzi...
każdy może przyczynić się do tego, że środowisko bedzie zdrowsze dla nas i kolejnych pokoleń. Niestety w naszych czasach liczy się czas, szybkość np. dojazd do pracy samochód (przeważnie używane, które mają duże spalanie Co2) dom- brak segregacji śmieci, brak oszczędności z prądem. To jest niestety nasza rzeczywistość
Dobry artykuł, wspaniała historia, która uświadamia nam iż w równym stopniu jak przemysł jesteśmy odpowiedzialni za produkcję gazów cieplarnianych. Czemu by w Polsce nie spróbować podjąć się takiej \'"misji" choćby na miesiąc.
Tak to jest prawda. Poinniśmyzacząć oszczędzać w domu. Tak jak uczyli nas rodzice. Nie chodzi tu o to, że energia kosztuje ale - że jej zużycie wpływa znacznie na nas. Jak i również na naszej otoczenie. Wielu z nas zapewne zastanawia się po co to robić, skoro prktycznie nikt tu nie oszczędza, a w szczególności amerykanie, którzy zapozątkowali całe akje propagandowe, dotyczące ekologii, oszczędzania i segregacji śmieci. Zastanówmy się jednak nad tym, że róznież oni najmniej ich przestrzegają i przyznajmy, że to oni tak na prawdę najwięcej zużywają enegrgii. Zapewne jak już wiemy. taki mały kraj jak Szwajaria, kóry również jest bardzo bogaty, to w znacznym przeciwieństwie rygorystycznie przestrzega zasad ekologii, segregaji śmieci i oszczędzania, a także stara się pozyskiwać energię elektryczną w taki sposób, aby najmniej ucierpiała na tym przyroda. Można z odwagą ująć, że kraj ten ma po prostu "bzika na punkcie czystości" . Więc niech nikogo nie dziwi to,że szwajarzy żyją stosunkowo najdłużej na ściecie...
Smutne jest to, że Amerykanie walczą o ochronę środowiska na całym świecie, a sami starają się nie dostrzegać tego co dzieje się na ich podwórku. W sumie trudno jest się przestawić z mocno paliwożernego życia na takie, które nie szkodziłoby środowisku.
W sumie nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że Amerykanie są aż tak zmechanizowani(?), zautomatyzowani(?) we wszystkim. A ja myślałam, że u nas w Polsce jest baaardzo tragicznie. Oczywiście, może zacząć tak być(jeśli już się nie zaczyna) jak czegoś nie zrobimy.
Mama nadzieje że mania wielkości amerykanów sie kończy największy samochód największy silnik największy dom czas na najwyższą świadomość o zanieczyszczeniach jaki produkują
Wygraj roczną prenumeratę National Geographic Polska!
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.