Z piłą na Borneo

16 maj 2012
Z piłą na BorneoMattias Klum/National Geographic

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławnej Bioróżnorodności wyspy zagraża gorączkowa pogoń za drewnem i olejem palmowym.

Przede wszystkim opowiem wam o Borneo waszych marzeń.

Dzień zaczyna się sporo przed wschodem słońca dzikimi wrzaskami gibonów, tych budzików lasów deszczowych. Z koron drzew dobiegają miłosne nawoływania kochanków i ostrzegawcze krzyki rywali w natarczywym języku małp, którego znaczeń mogę się tylko domyślać.

Ścieżka z mego obozowiska do lasu wiedzie wzdłuż ogromnych drzew – do najniższych konarów jest jakieś 30 m. Przez zielony gąszcz koron przenika nikłe słoneczne światło. Makak jawajski spaceruje wzdłuż strumienia w nadziei na śniadanie z ryb lub żab. Gdy małpa znika w dole strumienia, do brzegu w podskokach zbliżają się dwie mangusty.

Na polanie para dzioborożców żałobnych z szumem skrzydeł nadlatuje żerować na owocującym drzewie. Ptaki wielkością przypominają indyki, są prawie całe czarne, lecz  nad dziobami mają ogromne czerwono-żółte, lśniące w słońcu hełmy. Podziwiam ich niezwykłość, gdy nagle na wysokości mego pasa pojawia się jakiś kształt wielkości dłoni. Jest aksamitnie czarny, ale z dodatkiem szkarłatu i neonowej zieleni: to Trogonoptera brookiana. Przy rozpostartych skrzydłach osiąga niemal 18 cm.

Spływam małą łodzią w dół szerokiej rzeki Kinabatangan, a potem płynę w górę wąskiego bocznego dopływu. Nade mną grupa nosaczy wspina się po gałęziach. Brzuchaty samiec, z karykaturalnie wielkim nosem zwisającym niczym dojrzały owoc, jest tak brzydki, że aż rozczulający. Większość spiczastonosych samic z jego haremu nosi przy piersi młode. Z góry popatrują na nas lutungi, z brzegu jakaś świnia brodata. Dwumetrowy waran ześlizguje się do wody. Borneański karłowaty słoń płynie przed łodzią, wydychając powietrze jak wieloryb. Widzę, dokąd zmierza: stado złożone z kilkudziesięciu osobników żuje pnącza porastające brzegi głównego nurtu rzeki.

To właśnie baśniowe Borneo, jakie świat sobie wyobraża. Aby jednak zobaczyć, jak naprawdę wygląda dziś ta wyspa, trzeba być  np. wężojadem, który usadowił się na drzewie na przeciwnym brzegu rzeki. Wtedy, wzniósłszy  się wysoko, można się przekonać, jak prędko dziki las ustępuje miejsca równym rzędom olejowców gwinejskich. Plantacja olejowców jest soczysta i zielona, a wygięte pierzaste liście drzew nadają jej egzotyczny urok, jednakże dla niezrównanej różnorodności biologicznej Borneo oznacza ona śmierć.

Wyspa Borneo, położona między Morzami Południowochińskim i Jawajskim, podzielona równikiem, była plądrowana przez wieki. Chińscy handlarze przybywali tu po rogi nosorożców, aromatyczne drewno agar i ptasie gniazda na zupę. Później dołączyli do nich muzułmańscy i portugalscy handlarze pieprzem i złotem. Brytyjczycy i Holendrzy kontrolowali wyspę w XIX i na początku XX w., kiedy drwale zaczynali trzebić tropikalny las, pozyskując twarde drewno. Obecny podział polityczny Borneo – 75 proc. należy do Indonezji, reszta do Malezji i maleńkiego Brunei – odzwierciedla brytyjsko-holenderskie sojusze z czasów kolonialnych.

W ostatnich kilku dekadach spółki z Europy, USA i Australii prowadziły odwierty w poszukiwaniu złóż ropy, gazu i węgla. Od Amsterdamu po Melbourne, od Singapuru po Houston, wszędzie znaleźć można rezydencje zbudowane dzięki bogactwu pochodzącemu z Borneo. Rezydencje takie stoją też w Dżakarcie i Kuala Lumpur, bo największymi łupieżcami są Indonezja i Malezja, a przynajmniej ich elity.

Odmienny rodzaj bogactwa kusił wielkiego przyrodnika Alfreda Russela Wallace’a, który spędził tu pewien czas w latach 50. XIX w., rozwijając teorie ważne dla współczesnego rozumienia ewolucji i biogeografii. Wallace zebrał tu ponad tysiąc nowych gatunków, w tym motyla Trogonoptera brookiana. Takie odkrycia naukowe zdarzają się po dziś dzień, co świadczy o tym, że Borneo należy do najbardziej zróżnicowanych biologicznie miejsc na ziemi.

Na wyspie występuje ponad 15 tys. znanych nauce gatunków roślin, w tym ponad 2,5 tys. storczyków. Nizinne puszcze Azji Południowo-Wschodniej należą do najwyższych wilgotnych lasów tropikalnych świata; może tu występować nawet 240 gatunków drzew na półtora-hektarowym stanowisku. Borneo jest ojczyzną największego kwiatu, największego storczyka, największej rośliny mięsożernej i największej ćmy. W wielopoziomowej strukturze tutejszego lasu deszczowego żyje prawdziwa kolekcja zwierząt szybujących: poza kilkoma gatunkami latających wiewiórek występują tam lotokoty, latające jaszczurki, żaby i węże.

Ale choć można tu spotkać także niedźwiedzia malajskiego, panterę borneańską, karłowatego słonia czy nosorożca (poniżej 50 sztuk, na granicy wyginięcia), symbolem Borneo stał się orangutan. Jego pełne wyrazu oczy spoglądają na nas z gazet i biuletynów obrońców przyrody na całym świecie. Być może, biorąc pod uwagę bioróżnorodność wyspy oraz tempo, w jakim znikają jej lasy – przyszłość Borneo będzie jednym z najtrudniejszych zagadnień ochrony przyrody na ziemi.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-05-26 13:45

    http://stypendiumzwyboru.absolvent.pl/uczestnicy/projekt-badawczy-na-spitsbergenie-808 pomóżcie spełnić marzenia głosujcie !

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowali�my dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się