Z pasją przez życie

3 listopad 2009



- Jakie są plany National Geographic na przyszłość?

- Mam nadzieję, że numer jubileuszowy na 10-lecie polskiej edycji magazynu spełnił oczekiwania czytelników, choć trudno jest w dzisiejszych czasach wymyśleć coś zaskakującego i wyjątkowego, zwłaszcza wtedy, gdy specyfiką  magazynu jest prezentowanie unikalnych materiałów. Przykładaliśmy ogromną wagę do tworzenia tego numeru. Część publikowanych w nim materiałów, jak chociażby fotografie Tomka Tomaszewskiego, to efekt kilkumiesięcznej pracy. Kładziemy teraz duży nacisk na jak największą liczbę polskich tekstów. Dostrzegamy też konieczność skracania artykułów, choć zawsze szczyciliśmy się tym, że nie są one powierzchowne. Przyszły rok zapowiada się szalenie interesująco, choć największe zmiany zachodzą w naszym najmłodszym dziecku, Travelerze, które rozwija się wprost nieprawdopodobnie. Sprzedaż ostatnich numerów skoczyła pionowo w górę, co w dobie kryzysu i na dzisiejszym rynku jest trudne do osiągnięcia. To zainteresowanie naszym magazynem traktujemy, jako dowód uznania naszych czytelników. Cieszę się również, że nasza nowa strona internetowa rozwija się równie dynamicznie, a w naszej sekcji BLOGów odkrywamy coraz to nowe talenty – to medium doskonale uzupełnia magazyn, który, jak wiemy, ma ograniczoną formę.

- Na naszej stronie internetowej po ogłoszeniu wyników Wielkiego Konkursu Fotograficznego wybuchła gorąca dyskusja. Czy w tym roku wybór był prosty? Są zarzuty, że w ciągu jednego dnia nie da się wybrać tego jednego jedynego zdjęcia.

- Świadczy to tylko o tym, że nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak dokładnie odbywa się selekcja zdjęć. A jest to ogromna machina i wybór przebiega etapami. Niemożliwością byłoby obejrzenie 70 tysięcy zdjęć w ciągu jednego dnia. Przychodzą one do redakcji sukcesywnie i od razu przechodzą sito jakościowe. Tomek Tomaszewski, który jest przewodniczącym jury i naszym generalnym konsultantem, osobiście obejrzał wszystkie fotoreportaże i wszystkie zdjęcia z kategorii ludzie. Wybór zdjęć w takim konkursie to ogromna odpowiedzialność. Do ostatecznej selekcji zakwalifikowano 1500 fotografii, które oglądaliśmy już wspólnie podczas ostatniego dnia. Robiliśmy to przez 12 godzin bez przerwy, a podczas obrad toczyły się gorące dyskusje.

- Czy jury było zgodne w swych ocenach?

- Absolutnie nie. Tylko czasami zdarza się sytuacja, że pojawia się jakieś zdjęcie, co do którego nikt nie ma wątpliwości i decyzja zapada jednogłośnie. Problem polega na tym, że do ścisłej czołówki trafiają naprawdę dobre zdjęcia i praktycznie każde z nich mogłoby zająć miejsce w jakimś konkursie fotograficznym. A więc spośród dobrych fotografii należy wybrać tę jedną jedyną. W tym roku obrady przebiegały bardzo burzliwie i byliśmy podzieleni w naszych opiniach. Każdy z nas reprezentował inny punkt widzenia i dzięki temu udało nam się uzyskać dość obiektywną ocenę. A byli wśród nas: Tomek Tomaszewski, który specjalizuje się w reportażu i zdjęciach ludzi, a jest znakomity w ocenie dobrego fotografowania pogłębionych problemów i historii, Tomek Sikora, który ma doświadczenie w fotografii komercyjnej i jest szanowany zarówno w Polsce jak i na świecie, Grzegorz Lechniewski, który należy w tej chwili do najlepszych fotografików przyrody w Polsce, Piotr Andrews, fotograf Reutersa, który jest fotoreporterem wojennym i robi wiele zdjęć o charakterze adventure, zdjęć akcji, a także specjalizuje się w fotografii podwodnej i ekstremalnej, ja i Wojtek Franus, szef naszego działu graficznego, przez którego ręce, a właściwie oko, przechodzi tysiące fotografii, i który jest osobą obdarzoną dużym smakiem, wyczuciem i wie, jaki poziom National Geographic powinno reprezentować. To było naprawdę świetne jury, bardzo podzielone w opiniach. Uważam, że dzięki temu ocena zdjęć mogła być obiektywna. Problem, z którym musieliśmy się borykać, to ingerencje autorów zdjęć w fotoshopie i takie zdjęcia staraliśmy się od razu eliminować. Ostatecznie wygrał fotoreportaż, który opowiada pewną ponadczasową historię. Opisuje kondycję człowieka w XXI wieku i to nie tylko w Japonii, ale na całym świecie. To symboliczna wręcz historia o mężczyźnie, który zaharowuje się na śmierć i dla którego praca staje się sensem, a nie środkiem do życia. Dobra fotografia to nie tylko jakoś, ale też wysiłek, do którego nas zmusza, refleksja, którą wywołuje, to zdjęcie, które przykuwa uwagę i pozostaje w pamięci. Takie właśnie było nasze tegoroczne Grand Prix.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Budo

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Kobieta na krańcu świata

    Kobieta na krańcu świata

    Martyna Wojciechowska przemierzyła kulę ziemską w poszukiwaniu bohaterek do swojego najnowszego programu Kobieta na krańcu świata. Odnalazła je między innymi w najbiedniejszej dzielnicy boliwijskiego La Paz, na argentyńskiej pampie, rajskiej plaży Zanzibaru i w pływającym domu na zatoce Ha Long. Książka składa się z reportaży pokazujących te fascynujące miejsca, i kulturę.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-02-21 15:36

    świetne zdjęcia i interesujący artykuł

Autor

  • Agnieszka Budo

    Agnieszka Budo

    Redaktor National Geographic, dziennikarka, podróżnik, miłośniczka Bliskiego i Dalekiego Wschodu, a także Afryki. Każda wyprawa jest dla niej przygodą i sensem życia.

Ostatnio czytali

  • artur
  • JoJo99
  • amrr
  • Ewelinta
  • Madzia
  • WilkuPL
  • pierzgal
  • Phiotro
  • jarjar69
  • just_kot
  • marek48
  • biber
  • zenit7
  • wolek
  • andbaj
  • tenzin
  • Karolllina
  • artkost
  • droplet
  • Mieszko
  • kateplum
  • kami7
  • Renatka
  • mcquzmack
  • MarkusKrakow
  • mateuszek74
  • bluehiccup

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się