Jak dzwonić?
Po wjeździe do danego kraju zostajemy powitani bezpłatnym sms-em informującym, zwykle po polsku, jaka sieć nas wita, pod jaki numer należy zadzwonić, aby odsłuchać informacje z poczty głosowej, ew. także – gdzie znajduje się polska ambasada (tego sms-a lepiej nie kasować – jeśli będziemy mieć problemy, może okazać się bardzo przydatny).
Jeśli chcemy wysłać sms-a lub zadzwonić do Polski, wybieramy prefiks 0048 lub +48, a potem numer abonenta. Innymi słowy: dzwoniąc na czyjąś komórkę, po 48 wystukujemy numer z pominięciem poprzedzającego go zera, zaś dzwoniąc na numer stacjonarny – po 48 wybijamy nr kierunkowy miasta (również z pominięciem zera) i właściwy numer. Możemy łączyć się też (bezpośrednio lub sms-em) z naszymi towarzyszami podróży. To nic, że być może nawet w sąsiednim pokoju hotelowym – dzwonimy do nich, jakbyśmy dzwonili do Polski, czyli wybijając 0048 lub +48. Tyle że płacimy wtedy drożej niż normalnie, bo jak za połączenie z zagranicy do Polski, no a w przypadku rozmów nabijamy jeszcze rachunek osobie, do której dzwonimy (płaci koszt zagranicznej rozmowy przychodzącej).
W przypadku połączeń do abonentów z innych krajów wybieramy najpierw 00 lub „+”, a następnie nr kierunkowy danego państwa. Przy wydzwanianiu na numery zarejestrowane w kraju, w którym się znaleźliśmy, także poprzedzamy je numerem tego kraju. Inna sprawa, że jeśli będziemy mieli sporo rozmów lokalnych (np. jedziemy do pracy i chcemy załatwić mnóstwo spraw albo mamy tam dużo przyjaciół), bardziej opłaci się kupić odpowiednik tamtejszego Tak Taka albo włożyć do naszego telefonu kupioną na miejscu kartę miejscowego operatora. W tym drugim przypadku powinniśmy zabrać z Polski rozkodowany telefon, czyli ze zdjętym tzw. simlockiem.
Ukryte „haczyki”
Uważajmy z odbieraniem rozmów – ktoś, kto łapie nas za granicą, płaci jedynie jak za połączenie krajowe, natomiast „część zagraniczna” obciąża nas. Przykładowo, będąc na wakacjach w Grecji, za odebranie rozmowy z Polski zapłacimy, w zależności od sieci, od 1,83 do 5 zł/min., decydując się na to na plaży w Tajlandii – od 4,20 do ok. 7 zł/min. Znaczenie ma, co jaki czas naliczane są impulsy. Czasem płacimy za każdą sekundę (najbardziej korzystne), czasem co 15 sekund albo za każdą rozpoczętą minutę. No i uwaga! Wprawdzie sporadycznie, ale zdarza się, że płacimy za wybranie połączenie mimo braku jego realizacji. Tak jest np. w Norwegii. To nic, że nie dodzwonimy się, bo dana osoba np. nie odbiera telefonu albo rozłączymy się widząc, że wykręciliśmy „pomyłkę” – i tak nas to w tym kraju obciąży.
Pułapką może okazać się również skrzynka głosowa. Jeśli nie chcemy płacić, najlepiej przed zagranicznym wyjazdem ją wyłączyć. W przeciwnym razie jeśli ktoś będzie nam się nagrywał, za czas każdego nagrania płacimy jak za odbieraną przez nas zagraniczną rozmowę „przychodzącą”, a potem zapłacimy drugi raz, odsłuchując za granicą taką wiadomość (znów będą to koszty rozmowy międzynarodowej, tym razem „wychodzącej”). Jednym słowem, taniej może wyjść, jeśli widząc, kto do nas dzwoni, sami oddzwonimy do tej osoby. Ja profilaktycznie przed każdym wyjazdem nagrywam na poczcie głosowej informację, kiedy wracam i proszę, aby w awaryjnych sprawach wysyłać mi jedynie sms-y.
Bolesna strata
Może się zdarzyć, że naszą komórkę zgubimy albo nam ją ukradną. Co wtedy? Jak najszybciej trzeba zablokować naszą kartę SIM. Jeśli tego nie zrobimy, ktoś wydzwaniając z naszego numeru, może nam nabić licznik tak, że potem zetnie nas z nóg horrendalny rachunek. Trzeba skontaktować się ze swoim operatorem, dzwoniąc do biura obsługi abonentów (numer ten dobrze jest znać, ew. wpisać do notesu). Czasem łatwiej i taniej jest zadzwonić do kogoś np. z rodziny i poprosić, by zablokował telefon w naszym imieniu. Ale tu warunek – będzie mógł to zrobić, jeśli zna nasze hasło oraz informacje typu na kogo jest zarejestrowany telefon i dane personalne. Ale lepiej telefonu pilnujmy. A zarazem cieszmy się nim tak, by po powrocie rachunek nie przesłonił nam radości z wyjazdu.

Smak solonej cytryny na ciepło, zapach haszyszowych fajek, c...

Przed wyprawą do tego najciekawszego w Serbii miasta warto s...

Przepis na udaną zabawę w stolicy Katalonii? Nie ma takiego ...

Pierwsze przejście z południa na północ Australii to najbard...
Podróżniczka, zapalona żeglarka i miłośniczka gór. Zjeździła wszystkie kontynenty, odwiedziła również Tanzanię i – oczywiście – zdobyła Kilimandżaro.
Wygraj roczną prenumeratę National Geographic Polska!
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.