4 czerwca 1896 roku w nocy sąsiadów państwa Fordów w Detroit zbudził potworny łomot. To „zwariowany Henry” rozwalał siekierą ścianę w szopie, by wyjechać z niej swoim „kwadracyklem”.
Oczywiście, jak na geniusza przystało, nie pomyślał zawczasu, jak wyprowadzi to połączenie roweru, bryczki i spalinowego silnika na zewnątrz. Owej nocy rozpoczęła się rewolucja, która miała zmienić Amerykę i cały świat.
Zawsze wydawało mi się dziwne, że istniejący od 1888 r. i nastawiony na popularyzację odkryć National Geographic jakby nie zauważył pojawienia się samochodu. Bądź co bądź to właśnie w roku powstania magazynu producent fortepianów William Steinway zawarł z niemieckimi producentami aut Karlem Benzem i Gottliebem Daimlerem umowę o wspólnej produkcji w USA silników spalinowych. A już w 1893 r. sprzedawcy rowerów, bracia Frank i Charles Dureya ze Springfield w Massachusetts, zbudowali pierwszy w Ameryce samochód napędzany takim jednocylindrowym silnikiem. No, samochód to może za dużo powiedziane – faktycznie była to bowiem stara, kupiona za 70 dolarów konna bryczka, w którą „wprzęgli” ów silnik. Niemniej już po trzech latach bracia Dureya zaczęli produkować samochody na sprzedaż – pierwsza partia liczyła 13 sztuk i mówiono na nie „motorcykle”. Być może nie zrobiliby tego, gdyby nieco wcześniej, 28 listopada 1895 r., nie wygrali pierwszego w Ameryce wyścigu samochodowego. I znów – wyścigu to może za dużo powiedziane. Imprezę zorganizował w Chicago lokalny dziennik Chicago Times-Herald, ale trzeba było ją dwukrotnie przekładać, bo żaden ze zgłoszonych wozów nie był w stanie na nią dojechać. Pojazd braci Dureya, na przykład, wylądował w rowie, omijając konia spłoszonego potwornym hałasem silnika. W niektórych amerykańskich miastach formalnie do dziś obowiązują uchwalone niegdyś przez rajców przepisy mówiące, że przed jadącym ulicą automobilem musi kroczyć osoba, która gromkim głosem, czerwoną flagą lub latarnią powinna ostrzegać konne powozy przed jazgotem nadciągającego pojazdu. Bracia Dureya najwyraźniej nie dostosowali się do tego przepisu, ale w końcu dotarli do Chicago wraz z pięcioma innymi samochodami, w tym dwoma napędzanymi silnikami elektrycznymi. Tym jednak szybko siadły baterie i ostatecznie w wyścigu wzięły udział cztery pojazdy – amerykański Dureya i trzy importowane z Niemiec produkty Karla Benza. Mimo śnieżycy i oblodzenia drogi braciom udało się pokonać dystans 54 mil w 10 godzin, a drugi i zarazem ostatni samochód, który zdołał dotrzeć do mety, przyjechał półtorej godziny później. Dzięki nagrodzie 2 000 dolarów bracia mogli więc uruchomić „seryjną” produkcję samochodów, a niemal dokładnie w tym samym czasie Henry Ford sprzedał za 200 dolarów swój „kwadracykl” i od razu przystąpił do konstruowania nowych prototypów. Tak zaczęła się historia amerykańskiej motoryzacji.
W National Geographic pierwsza reklama samochodu, luksusowego Ramblera, ukazała się jednak dopiero w 1908 r. Ale do początku lat 20. XX w. w magazynie zamieszczono ponad 250 reklam różnych samochodów, bo trzeba pamiętać, że w owych czasach ich producentów było w Ameryce kilkuset. Dziś, po seriach bankructw, mariaży i fuzji, na polu pozostało raptem trzech: Ford, Chrysler i General Motors. Mniejsza jednak o reklamy.

Aby wykarmić rosnącą ludzką populację, musimy podwoić produk...

Tydzień z Wielkimi Kotami! Oglądaj codziennie od poniedziałk...

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami konkursu fotograficz...

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu ...
Autor jest sinologiem, dziennikarzem i podróżnikiem, posiadaczem największej w Polsce kolekcji egzemplarzy magazynu National Geographic.
Jak wygląda Dzień Zakochanych w innych krajach.
Już 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego, imprezy od lat pokazującej ...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.