Rola, jaką odegrał magazyn w relacjonowaniu kosmicznych podbojów, nie ograniczała się zresztą do tego, że miliony ludzi w wolnym świecie miały swobodny dostęp do rzetelnej i fachowej wiedzy na ten temat. Magazyn stał się wręcz symbolem tej swobody. Trzeba bowiem pamiętać, że w przeciwieństwie do amerykańskiego programu kosmicznego, który od początku bazował w dużej mierze na otwartości i społecznym poparciu, konkurencyjny program sowiecki był tego dokładną odwrotnością. Całkowicie zmilitaryzowany, otaczany był totalną, iście paranoidalną tajemnicą, tak jak zresztą wiele innych aspektów życia ówczesnego ZSRR. Podczas gdy ludzie na demokratycznym Zachodzie ekscytowali się planami i przebiegiem kolejnych etapów kosmicznej eksploracji, podwładnym sowieckiego imperium ujawniano ledwie jakieś strzępy informacji, zawsze grubo po fakcie, zawsze bez żadnych szczegółów i zawsze w gęstym sosie propagandowych bzdur. Obsesja Moskwy była tak wielka, że nawet nazwisko wybitnego szefa sowieckiego programu, Siergieja Korolowa, było najpilniej strzeżoną tajemnicą państwową. Nawet jego matka nie miała zielonego pojęcia, czym tak naprawdę zajmuje się jej syn. Tak jak nie ujawniono, kiedy poleci w kosmos Gagarin, tak też długo utrzymywano w kompletnej tajemnicy szczegóły jego lądowania. Gdy bowiem kapsuła z Gagarinem nie odłączyła się na czas od ostatniego modułu rakiety Wostok, kosmonauta katapultował się i wylądował na spadochronie, kapsuła zaś spadła kilka kilometrów dalej. Tymczasem przepisy Międzynarodowej Federacji Aeronautycznej (FAI) wyraźnie mówiły, że ustanowienie nowego rekordu możliwe jest tylko wtedy, gdy pilot wyląduje razem ze swoim pojazdem. Formalnie więc Gagarin mógłby nawet nie zostać uznany za pierwszego kosmonautę i władcy na Kremlu strasznie się tego bali. W tak „idealnym” systemie nie mogło być przecież mowy o jakichkolwiek awariach i niepowodzeniach, więc ludziom serwowano jedynie różowe propagandowe wersje, często odległe od prawdy o miliony lat świetlnych. Stąd nikt również nie mógł w sowieckim obozie wiedzieć, że pierwszy wystrzelony na orbitę kosmonauta German Titow miał przy powrocie stamtąd podobne problemy jak Gagarin i na dodatek omal nie przejechał go pociąg, gdy na spadochronie wylądował między torami kolejowymi.
Oczywiście, nie oznacza to, że Amerykanie nie mieli podobnych wpadek. Jeden z kosmonautów z programu Mercury omal się po lądowaniu nie utopił, innego nie potrafiono odnaleźć na oceanie przez ponad godzinę. Były też inne epizody. Na przykład przy starcie Armstronga i Aldrina z Księżyca podmuch rakietowego silnika przewrócił dumnie ustawioną tam przez nich amerykańską flagę, a wcześniej czekający cztery godziny w kapsule na pierwszy kosmiczny lot Shepard nie wytrzymał i... zmoczył skafander.  
Tymczasem Towarzystwo National Geographic nadal aktywnie wspiera i propaguje osiągnięcia ludzkości w kosmosie. Czytelnicy magazynu mogli w ostatnich dekadach podziwiać zdjęcia Marsa, Saturna, Urana i innych planet wykonane przez sondy Viking i Voyager, poznawać szczegóły kosmicznych stacji i promów, śledzić plany nowych ekspedycji. Mało tego, na pokładzie Voyagera, który leci teraz już poza Układ Słoneczny, znajduje się złocisty cyfrowy dysk z zapisanymi na nim dźwiękami i obrazami życia na Ziemi. Wśród nich są zdjęcia roślin, zwierząt i krajobrazów zrobione przez trójkę fotografów National Geographic. Może kiedyś obrazy te trafią do przedstawicieli innych cywilizacji, a może już je ogląda skośnooki Wan Hu?

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-04-01 09:34

    Bardzo podobała mi się ostatnia ironia:) Wan Hu - Pierwszy człowiek w kosmosie:) hehe

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-03-21 21:06

    hm, ok:) ciao i już

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-11 13:16

    i Pozdrawiam łobuzów.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-11 13:13

    Dobra, bo też spokojnie z tym czytaniem- niedziela, miłej niedzieli.Pozdrawiam

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-08-24 16:06

    Apollo 11: 16-24Lipcva 21969 roku; pierwsza misja księżycowa Apollo 11 z Neilem Armstrongiem, Michaelem Collinsem i Edwinem Aldrianem na pokładzie, która 20 lipca wylądowała na księżycu. W czasie gdy Collins krążył wokół księżyca w module dowodzenia, Armstrong i Aldin wylądowali na powierzchni Morza Spokoju o godzinie 16:17. W czasie transmisji z lądowania wystąpiła 2 minutowa cisza, podczas której doszło do zakłóceń dźwięku i obrazu. Ich treść, zawarta w przedstawionych dalej transkrypcjach rozmów została potwierdzona przez setki radioamatorów którzy dostroili swoje radiostacje do częstotliwości wykorzystywanej przez astronautów, omijając w ten sposób blokadę NASA. Armstrong i Aldrin: One są ogromne. Nie, nie, nie... to nie jest złudzenie optyczne. Nikt w to nie uwierzy! Houston (Christopher Craft): Co... co... co? Co się dzieje u diabła? Co z wami? A. i A.: Są tu, pod powierzchnią. H.: Co tam jest? [stłumione dźwięki] zakłucenia przekazu, interferencja. Kontrola wzywa Apollo 11. a. i A.: Widzieliśmy kilku gości. Byli tu przez chwile, obserwując instrumenty. H.: Powtórzcie ostatnią informację. A. i A.: Mówię, że były tu inne statki kosmiczne. Ustawiły się w linii po drugiej stronie krateru. H.: Powtórzcie, powtórzcie! A. i A.: Przełączamy się na orbiter... na 625 do5... Automatyczny przekaźnik włączony... Ręce tak mi się trzęsą, że nie mogę nic robić. Filmować to? Boże, jeśli te cholerne kamery uchwyciły coś... co wtedy? h. : Uchwyciliście cos? A. i A.: Nie miałem żadnego filmu pod ręką. Trzy zdjęcia spodków lub czegoś tam, czymkolwiek to było, zmarnowały film! H.: Kontrola, tu konsola. Czy jesteście na swoim kursie? Co to za wrzawa o UFO, odbiór? A. i A.: Wylądowali tutaj. Są tam i obserwują nas. H.: Lustra... ustawiliście je? A. i A.: Tak, są we właściwym miejscu. ale ktokolwiek wyprodukował te statki kosmiczne z pewnością może wrócić jutro i zabrać je. Wyłączam się. Adam \'Sandorius\' Salamonowicz.

  • Do moderacji
    2009-07-21 08:52

    Ciekawy artykuł, ale jak to było z pierwszym kosmonautą na orbicie; z artykułu raz wynika że był to Gagarin, a za drugim razem że Titow.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-07-20 15:21

    Jesteście super.

Autor

  • Krzysztof Darewicz

    Krzysztof Darewicz

    Autor jest sinologiem, dziennikarzem i podróżnikiem, posiadaczem największej w Polsce kolekcji egzemplarzy magazynu National Geographic.

Ostatnio czytali

  • Phiotro
  • Andrej23
  • graaaza
  • maagdalena1
  • jurgenhel
  • Mons

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się