W Polsce z zasilania podziemnego pochodzi ok. 40 proc. wody w rzekach. To ważne, bo nasze zasoby wód powierzchniowych są nierównomiernie rozdzielone. Pas środkowych nizin ma niewielkie zasoby własne, tzn. takie, których źródło znajduje się na ich terenach. Tam zaopatrzenie w wodę pochodzi głównie z rzek i zbiorników zasilanych wodami podziemnymi. – W Polsce najwięcej wody opadowej przenika do podziemnych warstw w półroczu zimowym (listopad–kwiecień). – Wcale zresztą nie dlatego, że wtedy najwięcej pada – mówi dr Herbich. – Rzecz w tym, że z powodu niskich temperatur zmniejsza się wtedy parowanie, a zastopowana wegetacja roślinna nie „wyciąga” wody. Ponadto przeorywana jesienią gleba jest w stanie przyjąć jej więcej – dodaje hydrogeolog. – Prowadząc pomiary przez pół wieku, możemy jednak stwierdzić, że choć zmienia się sezonowo i wielosezonowo (lata posuszne/lata mokre), odnawialność zasobów wód podziemnych jest w Polsce stała. Do tego jest mniej więcej równomiernie rozłożona na obszarze całego kraju, nie tak jak we wspomnianym na wstępie Egipcie, w którym ilość dostępnej wody zależy od opadów w Sudanie i Etiopii, gdzie ma swoje źródła Nil.

Powszechny pogląd jest taki, że lustro wód gruntowych stale się obniża. Nauka jednak nie potwierdza tych sądów. – Poziom narzekania nie odzwierciedla rzeczywistego poziomu wód gruntowych – uśmiecha się dr Herbich. – W wielu miejscach wynika to z nieudolnie przeprowadzonej melioracji – tak dzieje się np. na Podlasiu. Zresztą poziomy wodonośne nie stanowią warstwy ciągłej. Mają zmienną grubość, głębokość i powierzchnię. Zwykle bywa tak, że nawet gdy obniża się lustro jakiegoś poziomu, z wyższych nadal można korzystać. Narzekania biorą się głównie stąd, że kopalnia czy inny zakład ma obowiązek wypłacić odszkodowanie albo zapewnić dostawy wody na odwadnianym przez siebie terenie.

Zaopatrywanie się w wodę z zasobów podziemnych ma wiele zalet, ale nie należy zapominać, że to, co teraz dzieje się na powierzchni, za kilkadziesiąt lat znajdzie swoje odbicie w stanie tych zbiorników. Tymczasem w przeciwieństwie do wód powierzchniowych, tych podziemnych nie da się łatwo oczyścić.

Inny problem stanowią tzw. wody chłodnicze. Przed wpuszczeniem do rzeki nie trzeba ich oczyszczać, ale schłodzić do temperatury niższej niż 20OC. To kosztuje, a podgrzana woda się marnuje. Tymczasem np. w Szwajcarii wody chłodnicze wykorzystuje się np. do hodowli jesiotra i ogrzewania szklarni. Dzięki temu firma „wyjściowa” nie musi płacić za instalację do chłodzenia, a hodowcy – za podgrzewanie wody do swoich celów. Tak oto ekonomia i ekologia idą ręka w rękę, ograniczając marnotrawstwo. A to jest spore, bo Europie marnuje się dziś od 6 (Dania) do 30 proc. (Włochy) pobieranej wody.

A co z polską tzw. dużą retencją, mającą chronić przed powodziami? Tam gdzie zagrożenie jest realne, inwestycje przeciwpowodziowe będą prowadzone. Do roku 2012 powstanie zbiornik Świna-Poręba na Skawie, który ma chronić przed powodzią m.in. Kraków. Kiedy go planowano, w czasach PRL-u, miał też stanowić źródło wody dla Śląska. Dziś takich potrzeb nie ma. Śląska aglomeracja narzeka, że coraz więcej płaci za wodę pompowaną z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Tymczasem sama leży na olbrzymich zasobach wód kopalnianych, bardzo dobrej jakości. Kopalnie jednak zrzucają je do rzek, a miasto pobiera gorszą wodę z dalekich ujęć powierzchniowych. Do tego sieć wodociągowa jest „za obszerna” jak na obecne potrzeby regionu, bo projektowano ją w czasach, gdy wszystko – także zużycie wody – miało u nas stale rosnąć.

– Cóż, taka była polityka – wzrusza ramionami dr Herbich. – Magazynowano wody z rzek w zbiornikach i z nich zaopatrywano aglomeracje. Przykładem takiego bezsensu jest zbiornik sulejowski, wybudowany specjalnie dla Łodzi, wraz z magistralą wodociągową. Łódź dziś w ogóle z niego nie korzysta, bierze wodę z systemu podziemnych ujęć. W odległości kilkuset metrów od zbiornika powierzchniowego wiercimy tzw. barierę studzien i czerpiemy z warstwy wodonośnej to, co przesiąka. Taki układ zmniejsza wahania własności fizykochemicznych wody, zwłaszcza jej temperatury. To ważne, bo jak w lecie tłoczy się wodę powierzchniową o temperaturze, powiedzmy, 20OC, w rurach rosną glony. Z oczyszczalni woda może wychodzić krystalicznie czysta, a w rurach i tak zacznie żyć własnym życiem.

Świnie-Porębie zostanie zatem retencja i rekreacja. Podobne plany są w odniesieniu do zbiornika Odra-Racibórz, który ma wyrównywać poziom Odry, tzn. zabezpieczać przed powodzią i zapewniać żeglowność przy niskich stanach wody. – Przy tego typu inwestycjach trzeba tylko pamiętać o odpowiednim nadzorze, tak by zbiorniki retencyjne nie stały się z czasem zbiornikami ścieków – przypomina dr Walczykiewicz.

Zbiornik włocławski może tu służyć za przestrogę. Wybudowana w latach 70. XX w. tama w założeniach miała być pierwszą z siedmiostopniowego systemu. Jako pojedynczy obiekt nie pracuje optymalnie, a poza tym poniżej zapory zdecydowanie obniża się dno rzeki. Zburzenie tamy mogłoby jednak doprowadzić do katastrofy ekologicznej, z powodu uwolnienia ogromnych ilości zgromadzonych tam toksycznych osadów. Dlatego obecnie najwięcej zwolenników zyskuje koncepcja budowy kolejnej zapory, w Nieszawie. To pozwoliłoby odciążyć Włocławek i ustabilizować dno rzeki między obu stopniami.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Video

    Milczące strumienie

    Milczące strumienie

    Joe Sartore, fotograf National Geographic opowiada o fotografowaniu tych zwierząt i roślin, które są tak bardzo zagrożone. Jeśli nie zrobimy czegoś teraz, znikną z powierzchni ziemi na zawsze.

  • Video

    Święte wody

    Święte wody

    Fotograf John Stanmeyer National Geographic opowiada o tym jak przygotowywał materiał zdjęciowy o aspektach wody, które mają związek z naszym duchowym pragnieniem.

  • Video

    Kanalizowanie Kaliforni

    Kanalizowanie Kaliforni

    Jak przekształcić pustynię w w jedno z największych miast świata – Los Angeles? Fotograf National Geographic Edward Burtynsky sfotografował konsekwencje zmian w gospodarce wodnej Kalifornii.

  • Video

    Brzemię pragnienia

    Brzemię pragnienia

    Autorka zdjęć opowiada o wodnych niewolnicach. Kobiety noszące wodę w Etiopii, Tanzanii i Kenii.

  • Video

    Wielkie roztopy

    Wielkie roztopy

    Niedobory wody w Indiach

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-07-26 08:33

    wspaniałe zdjęcie z lotu ptaka

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowali�my dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się