Włodzimierz Puchalski miał dwa wielkie marzenia: pojechać do Lwowa i na biegun południowy. Lwów odwiedził z rodziną w 1968 r. Dziesięć lat później, w wieku 69 lat, dołączył do wyprawy Polskiej Akademii Nauk na Antarktykę.
– Był już po dwóch zawałach – opowiadają Aneta Słowikowska i Marzena Wilczyńska z Muzeum Niepołomickiego. – Lekarze nie chcieli się zgodzić na tę wyprawę, musiał podpisać „cyrograf”, że jedzie na własną odpowiedzialność. Ale jechał do raju, który go oczarował.
Lwy morskie, foki, morsy – żeby zrobić im zdjęcia, podpełzał do nich. Wiedział, że człowiek stojący na dwóch nogach to dla takiego zwierzęcia forma atakująca. Chciał być jak najbliżej bohaterów swoich fotografii.
W tamtych czasach taka wyprawa to była wielka sprawa. Płynął na m/s Gruszewski. Podczas podróży prowadził dziennik. Pisał też listy do rodziny i przyjaciół. Dziś adresaci mówią: były niesamowite, jak wielki zbiór baśni.
Na statku, w jednej ze skrzyń za sprzętem, znalazł świerszcza. Nazwał go swoim powiernikiem i trzymał w słoiku. Opowiadał o nim córce. Gdy zadzwonił do niej na jej 19. urodziny, świerszcz właśnie umarł z zimna.
Ojciec powiedział wtedy, że jego też niedługo czeka koniec – mówi Anna Puchalska.
– Odszedł na Wyspie Króla Jerzego następnego dnia, 19 stycznia. Na zawał serca. Mam wrażenie, że był przygotowany na to, że nie wróci. Wszystko zostawił uporządkowane, dokumenty poskładane, zdjęcia perfekcyjnie poopisywane. Rzeczy Włodzimierza Puchalskiego wróciły do Polski dopiero w czerwcu.
– Może dlatego do dziś nie mam wrażenia, że nie żyje – mówi córka przyrodnika. – Nie było pogrzebu, nie było rozpoznania zwłok, nie było gdzie zapalić świeczki. Po prostu wyjechał i gdzieś tam jest…
Fotografie autorstwa Włodzimierza Puchalskiego pochodzą ze zbiorów Muzeum Niepołomickiego – Zamku Królewskiego w Niepołomicach.

Tydzień z Wielkimi Kotami! Oglądaj codziennie od poniedziałk...

Zapraszamy do zapoznania się z wynikami konkursu fotograficz...

Do roku 2050 liczba ludności świata ma dojść do dziewięciu ...

Czy Mieszko I był duńskim wodzem o imieniu Dago? Big Cats I...
Artykuł spodobał mi się, mam jednak jedną uwagę. Statek, którym płynęli członkowie wyprawy 1978/79 nazywał się m/s Garnuszewski, a nie Gruszewski. W National Geographic tego typu błędy nie powinny się zdarzać.
WOW spoko przyda i się ten artykuł na zbiórki harcerskie dzięks
Byłam na tym zamku w Niepołomicach - zainspirowały mnie fotografie Puchalskiego i nazwanie swojego zajęcia "bezkrwawymi łowami" - Wielki Człowiek..
Świetny artykuł o niesamowicie interesującym człowieku. Zdjęcia W.P. uważam za naprawdę fenomenalne, a jego filmy do dziśutkwiły mi w pamięci...
Instynkt powiódł go do miejsca swoich marzeń, z którego nie powrócił osiągnąwszy swój matecznik. Dusza jego wędruje z niejednym z nas.
median DZIĘKI za świeży artykuł o Puchalskim. Interesuje mnie okres II wojny światowej w życiu fotografa, więc proszę o więcej informacji.
Geniusz
Bardzo dziękuję za ten artykuł. Sprawił mi ogromna radość. Miałam 13 lat kiedy zauważyłam, ze istnieją ptaki, zachwyciłam się nimi. Dostałam od moich rodziców j ego album i pokochałam Włodzimierza Puchalskiego.Został moim idolem. Oglądałam jego filmy w telewizji. Prowadziłam dziennik obserwacji. Wymusiłam na rodzicach zakup lornetki, właściwie całkowicie zwariowałam na punkcie ptaków. Zawsze chciałam fotografować ptaki i pojechać na Antarktydę. Dopiero teraz stawiam pierwsze kroki w fotografowaniu ptaków i na pewno wybiorę się na Antarktydę.
Niesamowity człowiek, niesamowita historia.
Bardzo ciekawie przedstawiona osoba mojego idola, książka "Bezkrwawe łowy" była jedną z pierwszych w mojej bibliotece, była również inspiracją do poznawania natury. Włodzimierz Puchalski był i jest (wg) fenomenem polskiej fotografii przyrodniczej. Pozdrawiam
Niestrudzona tropicielka tajemnic Dolnego Śląska

Na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej jak przed 28 laty wiszą świ...

Martwy słoń, samiec, leży na boku, z prawą nogą podkurczoną ...

Przejście Północno – Zachodnie. Opłynąć Amerykę Północną od ...

W podróży do rozległych przestrzeni nabiera się pewności, ż...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
W związku z wejściem w życie 1 stycznia 2012 roku ustawy abolicyjnej Polska Akcja Humanitarna realizuje projekt, którego cele...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.