Zdjęcie: Scott Anderson
Sądzę, że ma rację. W historii mormońskiej poligamii świat zewnętrzny wielokrotnie już chełpił się, że rozbił ruch, ale za każdym razem podcięte korzenie odrastały. Przypomina mi się pewne popołudnie w Colorado City i rozmowa z Verą Black. 92-letnia, schorowana Vera jest jedną z kobiet, którym władze Utah odebrały dzieci podczas akcji z 1956 r. Rodzina mogła połączyć się dopiero po tym, jak matka wyrzekła się poligamii. W ciągu kilku dni od złożenia tej obietnicy powróciła do Short Creek z dziećmi i dalej żyła według zasad przymierza.
Vera mieszka z córką Lillian. Całe dnie spędza na sofie, wokół której gromadzą się jej dzieci. Synowie i córki to dzisiaj 50- i 60-latkowie, a gdy opowiadają o separacji od matki i wiary, niektórzy nie mogą powstrzymać łez, tak jakby ból rozłąki sprzed 50 lat wciąż był żywy. – Musiałam złożyć tę obietnicę, ale w jej trakcie trzymałam skrzyżowane palce – zdradza z uśmiechem Vera.
Zapraszamy do rozwiązania quizu Wielożeńcy.

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...

W kulturach, w których wielożeństwo jest dopuszczone przez prawo lub religię, poligynia wynika z wyboru mężczyzny, nie jest to jego obowiązek. U mormonów wprowadzono prawo o tzw. małżeństwie pluralistycznym. Zgodne z tym prawem, każdy zdrowy mężczyzna za zgodą pierwszej żony miał obowiązek, w miarę możliwości finansowych, przyjąć do rodziny kolejne kobiety.
Przypominają amiszów. Bardzo ciekawa kultura;-)
Tak z innej beczki.. szkoda,że w codziennym życiu ludzie tak sobie nie pomagają..
Nie sądziłam, że takie społeczności istnieją. Ten artykuł zainspirował mnie do wielu rzeczy. Gratuluje Autorowi tekstu, że w taki a nie inny sposób opisał życie tych ludzi. Dziękuje..
niesamowite, przypomina mi "osadę"
bardzo ciekawie napisane
SUPER artykulik, chociaż interesowałem się kiedyś tym tematem i nie wszystko jest takie proste jak się wydaje... Gratulacje dla autora :) Warto przeczytać.
Artykuł bardzo ciekawy, ale ja podobnie jak przedmówca, mam bardzo mieszane uczucia. To ciekawe jak żyją w swojej "małej" spoleczności, trochę mi się w głowie to "wielożenstwo" nie miesci, ale przecież jestem wychowana w diametralnie innej kulturze :-)
Artykuł bardzo ciekawy, ale ja podobnie jak przedmówca, mam bardzo mieszane uczucia. To ciekawe jak żyją w swojej "małej" spoleczności, trochę mi się w głowie to "wielożenstwo" nie miesci, ale przecież jestem wychowana w diametralnie innej kulturze :-)
Ciekawy artykuł, chociaż mam mieszane uczucia

Na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej jak przed 28 laty wiszą świ...

Na Borneo możesz spotkać małpy, które wyglądają niczym sędzi...

Japonia to kraj kontrastów. Jej ducha dobrze oddaje hasło: n...

Minął już miesiąc od ogłoszenia wyników 5.edycji Wielkiego K...
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.