Wielożeńcy

8 kwiecień 2010
Po nabożeństwieZdjęcie: Scott Anderson


Podczas nabożeństwa żałobnego mąż i trzej synowie Fonety wygłaszają mowy, chwaląc jej oddanie idei wielożeństwa, lecz w rodzinnej harmonii daje się wyczuć dysonans; zwłaszcza słuchając Merrila Jessopa, gdy opowiada o swoich trudnych relacjach z żoną. Nie jest tajemnicą, że wśród żałobników brakuje jednej z żon Merrila. Carolyn Jessop, czwarta żona, w 2003 r. opuściła wspólny dom z ośmiorgiem dzieci, a swoje życie we wspólnocie FLDS opisała w bestsellerowej książce. Maluje w niej obraz zamkniętej, hermetycznej społeczności. Wśród bohaterów jest też Foneta, otyła i odrzucona przez męża, przesypiająca całe dnie i wychodząca ze swojego pokoju tylko w nocy, by coś zjeść, zrobić pranie i oglądać stare filmy z Shirley Temple.
Po zakończeniu nabożeństwa większość członków kongregacji udaje się na cmentarz na czuwanie przy grobie zmarłej. Domyślam się, że przybycie tak wielu żałobników z kilku społeczności FLDS z Teksasu, Kolorado i Kolumbii Brytyjskiej wynika z wysokiej pozycji społecznej małżonka zmarłej. Merril Jessop jest przywódcą FLDS i biskupem dużego oddziału ruchu w zachodnim Teksasie. Sam Steed, 37-letni księgowy, który służy mi za przewodnika, wyjaśnia, że takie wystawne pochówki to częsta praktyka. – Ten pogrzeb jest faktycznie nieco większy niż zwykle, ale nawet gdy umiera dziecko, można spodziewać się 3–4 tys. osób. Takie spotkania są częścią naszej tradycji. Przypominają, że jesteśmy członkami jednej wspólnoty. Pozwalają nam czerpać siłę od siebie nawzajem – wyjaśnia.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Quiz

    Wielożeńcy

    Wielożeńcy

    W kulturach, w których wielożeństwo jest dopuszczone przez prawo lub religię, poligynia wynika z wyboru mężczyzny, nie jest to jego obowiązek. U mormonów wprowadzono prawo o tzw. małżeństwie pluralistycznym. Zgodne z tym prawem, każdy zdrowy mężczyzna za zgodą pierwszej żony miał obowiązek, w miarę możliwości finansowych, przyjąć do rodziny kolejne kobiety.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-04-20 09:11

    Przypominają amiszów. Bardzo ciekawa kultura;-)

  • Do moderacji
    2010-04-14 14:58

    Tak z innej beczki.. szkoda,że w codziennym życiu ludzie tak sobie nie pomagają..

  • Do moderacji
    2010-04-14 14:56

    Nie sądziłam, że takie społeczności istnieją. Ten artykuł zainspirował mnie do wielu rzeczy. Gratuluje Autorowi tekstu, że w taki a nie inny sposób opisał życie tych ludzi. Dziękuje..

  • Do moderacji
    2010-04-10 21:38

    niesamowite, przypomina mi "osadę"

  • Do moderacji
    2010-04-09 14:37

    bardzo ciekawie napisane

  • Do moderacji
    2010-04-08 22:18

    SUPER artykulik, chociaż interesowałem się kiedyś tym tematem i nie wszystko jest takie proste jak się wydaje... Gratulacje dla autora :) Warto przeczytać.

  • Do moderacji
    2010-04-08 14:02

    Artykuł bardzo ciekawy, ale ja podobnie jak przedmówca, mam bardzo mieszane uczucia. To ciekawe jak żyją w swojej "małej" spoleczności, trochę mi się w głowie to "wielożenstwo" nie miesci, ale przecież jestem wychowana w diametralnie innej kulturze :-)

  • Do moderacji
    2010-04-08 14:01

    Artykuł bardzo ciekawy, ale ja podobnie jak przedmówca, mam bardzo mieszane uczucia. To ciekawe jak żyją w swojej "małej" spoleczności, trochę mi się w głowie to "wielożenstwo" nie miesci, ale przecież jestem wychowana w diametralnie innej kulturze :-)

  • Do moderacji
    2010-04-08 12:10

    Ciekawy artykuł, chociaż mam mieszane uczucia

Autor

Ostatnio czytali

  • nafisss
  • kan77
  • ciacho
  • KrzysztofJ
  • amazona
  • Tajson
  • maslo771

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się