Drugiego dnia jadę a raczej płynę, na wenecką prowincję. Mniej turystyczną, bardziej autentyczną. I arcyciekawą! Według mnie dopiero jej znajomość pozwala zrozumieć. dzień fenomen tego fascynującego miejsca. Przede mną wizyta na pobliskich wyspach. Odwiedzę Murano, słynące z mistrzowskich wyrobów ze szkła, i Burano, które zachwyca koronkową robotą. Z dala od weneckiego zgiełku spodziewam się także nieco oddechu i prawdopodobnie najlepszego risotta we Włoszech.
7.30 POGODA JAK NA ZAMÓWIENIE
Wstałam o wpół do ósmej rano. może to trochę za wcześnie jak na wakacje, ale nie chcę spieszyć się ze śniadaniem. Wszak to mój ulubiony posiłek. W jadalni pachnie kawą i świeżymi rogalikami. Z pełną tacą idę do ogrodu. Hotel Abbazia, przy calle, czyli uliczce, Priuli dei Cavalletti jest częścią kompleksu zakonnego karmelitów bosych. Ależ tu ładnie! Przechodzę przez szklany most i w pięć minut jestem na Piazzale Roma. Stąd odpływają stateczki, gondole i motorówki. Także w stronę weneckich prowincji.
8.30 PŁYNĘ DO MURANO
Canal Grande jak zwykle tętni życiem. co chwila ktoś mija nasz stateczek. W przeszłości były dziesiątki typów łodzi. dziś w użyciu pozostały długie na 10 m caorliny oraz topo służące do transportu dużego ładunku. Może je prowadzić dwóch, sześciu lub nawet ośmiu wioślarzy, zależy od przewożonego ciężaru. Do lżejszego towaru przeznaczone są sampierote. szybkiej komunikacji służą eleganckie łodzie zwane mandolo, maschereta, pupparin. Wiosłuje się w nich na stojąco. Najsłynniejsze gondole, dziś, jak przed wiekami, spełniają rolę karoc. Łodzie pozbawione są kila, mają płaskie dno i są asymetryczne. Ich lewa część jest szersza niż prawa, co ułatwia nawigację – niektóre kanały zwane rio są bardzo wąskie.
8.45 BLONDYNKA, I TO Z WIOSŁEM!
Mijamy gondolę, w której drugim wioślarzem jest postawna, młoda kobieta. Uśmiechnięta macha nam ręką. Nie ma turysty, który by się za nią nie obejrzał. To 24-letnia Giorgia Boscolo. W ubiegłym roku zdała egzamin praktyczny dopuszczający ją do zawodu. Jest pierwszą w historii Wenecji kobietą-gondolierem. Przez ponad tysiąc lat był to męski fach. Większość mieszkańców ciągle tak uważa. Zdanie to podziela nawet Dante, ojciec Giorgii, który odziedziczył ten zawód po swoim ojcu, ten po swoim… Mnie to się podoba. Nie mam też jednak wątpliwości, że wielowiekowa tradycja powinna być łamana z umiarem. Ostatnio najgorętszym we Włoszech tematem jest wprowadzenie w Wenecji plastikowych gondoli. Ich zwolennicy twierdzą, że takie łodzie będą tańsze w produkcji, dzięki czemu również turyści zapłacą mniej. Dziękuję uprzejmie za troskę o moją kieszeń. Nie skorzystam! Drewniana gondola składa się z 280 części i wymaga wielu rodzajów drzewa, a na jej skonstruowanie potrzeba prawie roku.
9.15 WYSPY SZKLARZY czyli Murano
Na miniarchipelagu (siedem wysepek połączonych mostami) rozciągającym się na długości 1,5 km mieszka 6 tys. osób, w dużej mierze wciąż zajmujących się wytopem szkła. Pierwsze piece hutnicze powstały w Wenecji przed 800 r. Gdy się okazało, że były powodem wielu pożarów, przeniesiono je na wyspę Murano. Szklarze zawsze stanowili dumę Wenecji. Zgodnie z XV-wiecznym dekretem, jako jedyni niearystokraci, mogli starać się o rękę córek patrycjuszy. Wenecja zawsze była zazdrosna o sztukę szklarską. Pierwszy wielki kryzys przyszedł w XV w., kiedy swoje huty otwarli Czesi, dając początek słynnym kryształom marki Bohemia. Drugie załamanie prosperity weneccy hutnicy przeżywają właśnie teraz. Chińskie podróbki są coraz lepsze.
10.00 CUDO ZE SZKLANEJ BAŃKI
Z zadartą do góry głową przyglądam się największemu i z pewnością najpiękniejszemu) 60-ramiennemu żyrandolowi na świecie. Wisi w gigantycznym muzeum szkła Mseo dell' Ate Vetraria, które powstało w 1861 r. w pałacu Giustinian. Kiedyś w tym budynku mieściła się siedziba biskupów. Zachwycam się więc do woli wyrobami weneckich mistrzów szkła, od zastaw stołowych i kielichów, przez zabawki, po misterną biżuterię. Żeby było ciekawiej, obok zabytkowych cacek ze szkła stoją i współczesne.
11.30 BURANO TO KOLOR
Już z daleka wita gości barwnymi fasadami przylegających do siebie przybrzeżnych kamieniczek. Od wieków są tak malowane, aby powracający z łowów rybacy we mgle mogli trafić do domu. Jeszcze niedawno mieszkańcy wysepki żyli wyłącznie z rybołówstwa, dziś sporo osób pracuje w Murano (30 minut rejsu) i próbuje sił w turystyce. Choć Burano ciągle ma wygląd spokojnej rybackiej osady, zmiany są tuż, tuż. Powstają nowe pensjonaty, hoteliki i restauracyjki.
14.00 KORONKOWA ROBOTA
Mieszkańcy, a raczej mieszkanki Burano, naprawdę wiedzą, jak dziergać koronki. Jak bardzo ceniono tutejsze koronczarki, świadczy choćby to, że pierwszy minister króla Ludwika XIV Wielkiego zwabił podstępem kilka z nich do Francji. Miały tam nie tylko zdobić szaty próżnego monarchy, ale także przyuczyć do zawodu wersalskie dwórki. Na wyspie oprócz imponującego muzeum koronek znajduje się także działająca nieprzerwanie od 1872 r. szkoła koronczarstwa. Ciekawe, czy nasze dziewczyny z Koniakowa zdałyby tu egzamin?
17.00 GOSPODA DA PRIMO
znajduje się na głównym placyku Burano, a serwowane tu risotto alla Buranella jest naprawdę pyszne. Zamieniam parę słów z dziewczyną uwijającą się między stolikami. Jest córką właściciela, urodziła się na wyspie i nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. – Kiedy po dziewiętnastej odjadą ostatni turyści, jest tu cicho i spokojnie, jakby czas się zatrzymał – mówi. Uwielbiam takie miejsca. Następnym razem wynajmę pokój w Burano, obiecuję sobie.
19.30 WYSKAKUJĘ Z GONDOLI
przy placu św. marka. Z kawiarni Florian dobiegają nuty walca z Traviaty Giuseppe Verdiego. A ja idę w stronę najsłynniejszego weneckiego teatru, La Fenice. Wiele razy jak Feniks odradzał się z popiołów – po raz ostatni został podpalony w 1996 r. Po ośmioletniej odbudowie otworzył na nowo podwoje, wystawiając Traviatę. W 1853 r. właśnie tu odbyła się premiera i opera została bezlitośnie wygwizdana. Mieszkańcy Wenecji zawsze wysoko stawiali artystom poprzeczkę. I patrząc na ich miasto, nie mam wątpliwości, że dobrze na tym wyszli.

Bystra! – kierowca szarpie mnie za rękaw. Transport czeka. Z...

Słyszeliście o ski bums? To narciarscy włóczędzy. Kręcą się ...

Do 27 marca 2012 r. możesz głosować za pomocą SMS na najwybi...

Reklamy ośrodków narciarskich przypominają czasem te proszkó...

Świat chce wyszarpać choćby mały strzępek z misternej materii miasta, które Thomas Mann nazwał „pół bajką, pół turystyczną pułapką”.

Wszędzie woda. Do tego rywalizacja i wybujałe ambicje dożów. Architekci w Wenecji nie mieli łatwo. Ale efekt końcowy zachwyca do dziś.
Super napisane, czyta się z zachwytem:) pozdrawiam!
fajnie się czyta
Interesująco napisany artykuł, pozdrawiam
Nawet ciekawy artykulik. Wenecja jest naprawdę piękna, choć ... brudna... :)
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
W związku z wejściem w życie 1 stycznia 2012 roku ustawy abolicyjnej Polska Akcja Humanitarna realizuje projekt, którego cele...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.