Aż do lata 2005 r., kiedy choroba niespodziewanie wraca. Nowotwór atakuje kości i wątrobę. Kilka miesięcy później podczas pobytu w Istambule Nielsen traci częściowo wzrok. Wysyła meila do Maryanne Vollers: Rak, który uciekł z piersi, przywędrował do mojej czaszki i zagnieździł się w oczodole. Jakby chciała się usprawiedliwić, że ją zawiodła. – Początkowo pomyślałam, że to głupi żart będący efektem przedawkowania tureckiego araku. W tamtym czasie nasz kontakt nie był regularny, bo przez dłuższy czas pracowałam z Hillary Clinton nad jej biografią i byłam strasznie zapracowana. Nie wiedziałam, że Jerri ma przerzuty.

Ewa Drzyzga: – Jerri ciągle powtarzała, że skoro nie umarła na biegunie, to znaczy, że ma jeszcze coś na tym świecie do zrobienia. Tym optymizmem zarażała. Do głowy mi nie przyszło, że jej walka z chorobą może się zakończyć przegraną.

Kiedy nawrót raka jest już zaawansowany, Jerri bierze ślub z Thomasem FitzGeraldem, miłością z lat młodzieńczych spotkaną 23 lata wcześniej podczas podróży do Amazonii. Ceremonia odbywa się w górach niedaleko Las Vegas. Przez cały dzień mży, ale podczas wygłaszania przysięgi małżeńskiej nagle wychodzi słońce. – Zobaczcie, otworzyło mi się niebo! – mówi do zgromadzonych. Przyjaciele wiedzą, że nie ma na myśli tylko pogody.

Pod koniec 2008 r. Ellen Creager, dziennikarka Detroit Free Press, prosi ją o wywiad. W pierwszej chwili Jerri się zgadza, ale w lutym zmienia zdanie. Nagrywa się na pocztę głosową reporterki: Jestem już bardzo chora, mój mózg nie działa tak sprawnie jak kiedyś. Muszę teraz znaleźć trochę czasu dla siebie. I nacieszyć się zimą, w tym roku wyjątkowo piękną!  

Jednak na wiosnę znowu rusza z cyklem prelekcji o profilaktyce antynowotworowej. W czasie jednej z nich w Teksasie mdleje. Zabiera ją pogotowie. To jest jej ostatni wykład.

– Do końca żyła pełnią życia. Nic nie zmogło jej optymizmu – mówi dziennikarzom w dniu jej śmierci mąż Thomas FitzGerald.
Dr Jerri Nielsen umiera w czerwcu 2009 r., niemal dokładnie 10 lat po tym, jak zdiagnozowała u siebie raka.

Maryanne Vollers: – Jeszcze będąc na biegunie, Jerry zapytała swojej lekarki, jakie ma szanse na przeżycie najbliższej dekady. Dr Miller odpisała jej, że według statystyki medycznej jakieś 40 proc. Najpierw trochę się załamała. Ale zaraz potem rzuciła: „Zrobię wszystko, żeby to była najlepsza dekada mojego życia”. Kurczę, chyba znowu jej się udało.

PS
W październiku 2009 r. w Twin Ochard Farm w celu upamiętnienia zmarłej lekarki jej przyjaciele stworzyli program charytatywny Canter Against Cancer. Jego celem jest zdobywanie funduszy na walkę z nowotworami i pomoc w kształceniu studentów medycyny.   

Dziękuję Ellen Creager, dziennikarce  Detroit free press, za udzielone mi informacje i pomoc w realizacji materiału.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Wywiad z Reinholdem Messnerem

    Wywiad z Reinholdem Messnerem

    Nie muszę ciągle wspinać się na ośmiotysięczniki - Z Reinholdem Messnerem, legendą światowego alpinizmu, rozmawia Małgorzata Brączyk.

  • Artykuł

    Podróż życia: Antarktyda

    Podróż życia: Antarktyda

    W podróży do rozległych przestrzeni nabiera się pewności, że są miejsca, które warto odwiedzić choć raz w życiu. Podróż rozpoczyna się w Ushuaia, mieście wysuniętym najbardziej na południe na całej kuli ziemskiej. Turyści wracają stamtąd z pieczątkami w paszporcie, na których widnieją słowa: „Fin del mundo”, koniec świata.

  • Artykuł

    Zarażony cyklozą. Wywiad z Jakubem Postrzygaczem

    Zarażony cyklozą. Wywiad z Jakubem Postrzygaczem

    JAKUB POSTRZYGACZ urodził się w 1981 roku w Warszawie, szkołę średnią ukończył w Siedlcach, a studia socjologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Obecnie wraz z żoną Adrianną mieszka w Auckland w Nowej Zelandii.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-01-29 21:57

    Słowa u góry świetna puenta. Ważne żeby chwile były ważne w życiu. Tak jak wchodząc na szczyt nie jest istotne samo wejście, ale czy droga którą podążaliśmy dała nam szczęści- wejście na sam szczyt- to nic innego jak spojrzenie w otchłań i zobaczenie drogi która dała nam tyle uśmiechu ;) świetny artykuł

  • Do moderacji
    2012-01-29 17:02

    Życie jest piękne, ale jak zaczyna się sypać to już po całości. Wielki szacunek dla Jerri.

  • Do moderacji
    2012-01-26 10:49

    Co się odwlecze to nie uciecze? Tacy tyci jesteśmy my ludzie w swych możliwościach. Trzeba być wewnętrznie wielkim, by te mini możliwości umieć wykorzystać z pożytkiem dla innych, jako ta Jerri Nielsen.

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się