W pogoni za duchem Nansena

5 kwiecień 2009
W pogoni za duchem NansenaZdjęcia: Borge Ousland i Thomas Urlich

Thomas Ulrich zobaczył ją pierwszy. Była jak długa, biała smuga na horyzoncie z pojedynczym czarnym pasem. Jej obecność zdradzały cienie sunące nad smugą. Cienie się poruszały (były to chmury), a smuga nie.

SAGA POLARNA część druga 2oo7
Dwaj poszukiwacze przygód ruszyli przez Arktykę śladami norweskiego pioniera badań polarnych.
– Zdaje mi się, że widzę ziemię – powiedział do Børge’a Ouslanda, z którym od sześciu tygodni przemierzał Arktykę śladami dwóch sławnych podróżników. Startując z bieguna północnego, pokonali na nartach 974 km do tego miejsca u północnych brzegów Ziemi Franciszka Józefa, dalekiego syberyjskiego archipelagu, gdzie Fridtjof Nansen i Hjalmar Johansen szukali schronienia po swojej próbie dotarcia na biegun w 1895 r.
Jak wielu norweskich chłopców Ousland słuchał na dobranoc opowieści o wyprawach Nansena. Po latach historie te zainspirowały go do odbycia pierwszej wędrówki na biegun na nartach w pojedynkę, bez wspomagania. Był tam 14 razy jako zawodowy przewodnik i poszukiwacz przygód. Teraz, wraz z Ulrichem, wspinaczem i fotografem, szli strasznym szlakiem Nansena i Johansena sprzed 112 lat. Nikt więcej tego nie powtórzył.
– Ciągnęliśmy ze sobą książkę Nansena, dlatego wiedzieliśmy, czego się spodziewać – mówi Ulrich. – Tak jak oni mieliśmy narty i kajaki – dodaje Ousland – ale zamiast psów używaliśmy latawców do kiteskiingu, co pozwalało nam poruszać się na nartach szybciej. No i oczywiście sprzęt łącznościowy i nawigacyjny. Oni nigdy nie mieli pewności, gdzie są. Na ich starej mapie w ogóle nie można było polegać.
Ziemia, którą zobaczył Ulrich, to brzeg wyspy nazwanej przez Nansena imionami żony i córki – Eva-Liv. To, że wędrowcy widzieli ląd, nie znaczyło jeszcze, iż zdołają na nim stanąć. Kiedy Nansen i Johansen dostrzegli wyspę Eva-Liv po raz pierwszy, sądzili, że znajdą się na niej za dzień–dwa. W rzeczywistości z najwyższym trudem zdołali tam dotrzeć po 13 dniach.
W czerwcu 2007 r. Ulrich i Ousland stanęli wobec tych samych trudności. Równy lód morski, po którym gnali całymi dniami, ciągnąc poobijane plastikowe kajaki z żywnością i sprzętem, ustąpił miejsca chaosowi lodowego rumowiska. Jakby jakiś wielkolud ciskał olbrzymie bloki gdzie popadnie – opisywał tę samą scenerię Nansen. Co gorsza, cały ten bezład dryfował na północny zachód, odsuwając się od wyspy Eva-Liv. Kry wzajemnie na siebie napierały, wypychane od dołu przez silny prąd morski.
Nie było innego wyjścia. Wędrowcy próbowali przedzierać się przez dryfujący lód. Znajdowali się wciąż z 15 km od lądu mimo nieustannego skakania z kry na krę z ciągniętymi na 12-metrowych linach ciężkimi kajakami. To wyczerpywało i szarpało nerwy. Kilka tygodni wcześniej Ousland raz już przebił lód i wpadł po pas do lodowatej wody. Teraz Ulrich miał natrętne wspomnienia koszmarnych przeżyć z 2006 r., gdy sztorm uwięził go na rozpadającej się krze koło syberyjskiego Przylądka Arktycznego (patrz: National Geographic styczeń 2007). Zdany ponownie na łaskę kruchego lodu, przyznał, że najadł się strachu.
W nocy, gdy usiłowali zasnąć, pod nimi ruszał się lód. – Jakby ktoś nas kopał w plecy – twierdzi Ousland. Cisza była jakaś dziwna. Zimą lód morski straszliwie trzeszczy, gdy bloki pękają i trą o siebie, zaś przy łagodnej pogodzie wiosennej i temperaturze w okolicach 0°C kry grubości metra przełamują się bezgłośnie. Pewnego ranka, o godzinie 4.00, Ulrich obudził Ouslanda, by mu powiedzieć, iż dryfują od brzegu z prędkością prawie kilometra na godzinę, jak wynika ze wskazań GPS-a. Gdy rozsunęli namiot, zobaczyli otwierający się 100 m przed nimi wielki kanał czarnej wody.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-02-05 03:57

    świetnie napisany artykulik :-)

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • Formor
  • Oktawian_P
  • majonez
  • pierzgal
  • Olenka
  • yonkers
  • VitoCorleone
  • bartekj
  • siwydym
  • katti
  • Ukko
  • akterf
  • Gibb
  • dkglobetrot
  • Bog_danek
  • monika p
  • mefume

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się