Żeby to sprawdzić, wybraliśmy się na wzgórze, obejrzeć znajdujące się na nim ruiny nazwane przez odkrywców Akropolem, i z tej perspektywy spojrzeć na leżące w dole Wielkie Zimbabwe. Droga w górę była stroma i kręta. Mnie musiały wystarczyć własne nogi, ale władcy byli tu zapewne wnoszeni w lektykach. Na górze przywitał nas labirynt wąskich korytarzy prowadzących przez małe okręgi. Od wschodniej i zachodniej strony przylegały do nich duże okręgi otoczone wysokimi murami. Budowla ta robi wyjątkowe wrażenie, zapewne także dlatego, że płynnie przechodzi w naturalne skały. – Sporo przemawia za tym, że były to pomieszczenia mieszkalne i sakralne. A nieopodal okręgów, w pieczarze, mogła znajdować się wyrocznia – twierdzi dr Ząbek. – Skąd to przypuszczenie? Jaskinia ma doskonałą akustykę i dźwięki odbijające się od jej ścian słychać aż w dolinie.
Z góry świetnie było widać leżący u jej stóp Wielki Okrąg. Tworzył on pałac władcy, a zarazem – jak twierdzą niektórzy – rodzaj klasztoru, odosobnienie dla królewskiej matki i wdów. Mogło tu mieszkać nawet 300 kobiet; dla ludu Szona liczba żon była bowiem jednym z wyznaczników statusu społecznego. Ta owalna budowla miała 225 m obwodu i prawie 100 m długości. Grubość otaczających ją 11-metrowej wysokości murów, ułożonych z prawie miliona kostek granitu, sięga 5 m! Otwory wejściowe mają nieco ponad metr szerokości i są u góry ozdobione szlakiem szewronów, co przypisuje się wpływom arabskim, ale mogły też być przejawem twórczości miejscowych artystów.
Największe zainteresowanie archeologów budzi znajdująca się w obrębie muru stożkowata wieża wysoka na 10 m. Do dziś nie wiadomo, do czego służyła. Czyżby to był skarbiec? A może spichlerz? Jest też hipoteza o przeznaczeniu rytualnym budowli, a sugeruje ją wyraźny kształt falliczny – część badaczy przyjmuje, że w jej pobliżu odbywały się inicjacje chłopców.
Wszystkie budowle, łącznie z 70-metrowej długości przejściem przy pałacu, zostały postawione bez planu architektonicznego, a kolejne elementy dodawano do nich stopniowo. Zapewne dlatego np. linia pałacu nie jest idealnie równa, co jakby humanizuje i ociepla łączone bez zaprawy granitowe kostki.
Wielkie Zimbabwe kryje mnóstwo tajemnic. Znaleziono tu np. steatytowe ptaki o sokolich dziobach i ludzkich dłoniach zamiast nóg. Totem ten do dziś widnieje w godle Zimbabwe, ale jeszcze nie rozszyfrowano jego znaczenia. Nie wiadomo też, dlaczego archeolodzy nie odkryli na tym terenie ludzkich kości – przecież kiedyś żyło tu 10–20 tys. ludzi. Sądzę, że zwłoki, zwyczajem wielu dawnych społeczeństw, wyrzucano na pożarcie ptakom. Podzieliłam się tym spostrzeżeniem z miejscowym przewodnikiem, ale moja interpretacja go nie przekonała. Twierdził, że jest to tajemnicze miejsce – psy boją się wejść na teren ruin i podwijając ogony, uciekają ze skowytem. Pewnie to konfabulacja na użytek turystów, ale kto wie? Nie znamy też przyczyn upadku Wielkiego Zimbabwe. Prawdopodobnie nastąpił on, gdy ośrodek władzy przeniesiono w pobliże doliny Zambezi. Powstało tam królestwo Guruhuswa.
Jedno jest pewne – budowle te wznieśli przodkowie Szona. Europejscy odkrywcy założyli, że mogły one być dziełem Fenicjan, Żydów, Egipcjan, Persów lub Arabów. Biali osadnicy w Rodezji podtrzymywali tę interpretację, bo usprawiedliwiała kolonialną władzę Brytyjczyków. Dopiero w 1932 r. brytyjska archeolog Gertruda Colon-Thompson przedstawiła tezę, że wspaniałe konstrukcje Wielkiego Zimbabwe są dziełem tubylców. Ale nie trafiło to do powszechnej świadomości. Proces zmiany sposobu patrzenia na Afrykę zaczął się dopiero w latach 60. XX w.

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.